Rozdział 9
'' Czasem jedna decyzja może okazać się być największym błędem ''
~ Felipe ~
Ta włoszka szła za mną co mnie irytowało, więc przyśpieszyłem. Wiedziałem, że będzie próbowała mnie przekonać abym nic nie mówił Naty i Diego ale ja nie mógłbym jej
okłamywać. Zasługuje by znać prawde i być szczęśliwa i rzucić go. Nie moge na nich patrzeć gdy udaje, że mu zalerzy i ją kocha.
- Felipe prosze - błagała włoszka.
- Czy ty siebie słyszysz ? Jak mogłaś go zdradzić a ten raperek wykorzystać Naty co ? - krzyknąłem wściekły. Umilkła wbijając wzrok w podłogę. - No właśnie ! -
szłem dalej.Zauważyłem, że chłopaki są na spacerze w parku z Naty więc do nich podszedłem a Fran ze mną ;
- Hej co wy tu robicie ? - spytała Naty zdziwiona naszym widokiem.
- No właśnie ? - dopytał Diego, który nie wyglądał na szczęśliwego.
- Nie nic gadaliśmy. Załatwiłem Fran prace w y-mixie. A i musze pogadać z Maxim - spojrzałem na niego a brunet sie dziwił. - Chodz - dałem mu znak by poszedł za mną.
Poszłem na pobliską ławke siadając na brzegu a chłopak zdziwiony stał nade mną :
- O co chodzi ? - spytał jak głupi a za jego plecami pojawiła sie Francesca.
- Wy jesteście tak głupi czy tylko udajecie ? - spytałem rozbawiony tym. Popatrzyli na siebie zdezorientowani.
- O co ci chodzi ? - spytał argentyńczyk.
- Fran ci mówiła, że wiem o waszym pocałunku i o tym, że oszukujecie ich a szczególnie ty Tusie do której nic nie czujesz tylko chciałes zapomniec o niej - wskazałem
na włoszke po której widać poczucie winy. Postanowiłem to inaczej rozegrać niż myślałem wcześniej.
- To nie prawda ! to nic nie znaczyło ja kocham Natalie najbardziej na świecie - tłumaczył. To takie proste kłamać.
- Ta ta tłumacz to jej - stwierdziłem niby obojetnie.
- Co ty chcesz ? - spytała Fran
- Hm nie wydawam was sami sie przyznacie macie czas a potem łaskawie odsuniesz się od Natali a w zamian ja dam miejsce Fran w włoskiej filli y-mixa - zaproponowałem
po namyśle.
- Wiesz co ? Ja sądze że to ty chcesz mi ją zabrać i zrobisz wszystko by nas rozdzielić - syknął.
- Nie no co ty ? - powiedziałem sarkastycznie. - To co ja mam im powiedzieć ? - spijrzałem na Diego i Naty. Westchnął zdenerwowany.
- Powiemy im - stwierdzili.
- Ale Naty tak szybko nie odpuszcze - ostrzegł.
- Słuchaj mikrusie wiem że ją zgwałciłes wybaczyła ci ale tego raczej nie gdy sie dowiwe że ją wykorzystałes by zapomnieć o Fran - powiedziałem zauważając Natalie za
Maxim. Pożałowałem tego co powiedziałem.
- O czym ty mówisz ?? - spytała smutna hiszpanka. Zrobiło mi sie jej żal. Człowiek czesto żałue tego co powiedział i zrobił a jej smutek wzbudził we mniewyrzuty sumie-
nia. Chciałbym to jakoś odkręcić. Chciałem ją uchroonić przed cierpieniem. Było na to jednak za póżno ;
- Wytłumacz mi to ??? - zarządała od swojego chłopaka. Nie mogłem go bronić.
- Diego nie chciałam go pocałować - o dziwo przyznała sie włoszka.
- Że co ???? - spytali hiszpanie cali wścieli i zawiedzeni. Naty wydawała sie bezsilna za to Diego chciał zabić chłopaka w fullczapie.
- Naty prosze to nie tak ! Ja cie kocham, to było za nim cie poznałem - łkaał przerazony przed hiszpanem.
- Ta jasne zawsze bujałes sie we Fran i podejrzewałem, że tylko skrzywdzisz moją kuzynkę - wyjasnił hiszpan.- A ty ? jesteś łatwą i puszczalaską lafiryndą to koniec -
zaznaczył ostrym tonem zwracając sie do szatynki.
- Diego .. ale .. - zaczeła jąkając lecz jej były jej przerwał
- I jeszcze za kariere możesz zrobić wszystko ? Nie poznaje cie ! Nie jesteś tą dziewczyną w której sie zakochałem wtedy na balu ! - syknął. Szczerze ciekawiła mnie
historia ich miłości. Chciałbym ją poznać.
- Naty prosze - uklęknął przed jej wózkiem.
- Nie wierze ci ! Nie chce cie znać ! Byłam taka głupia ! To koniec ! Nie wiem czy cie nadal kocham ... Diego wracajmy - poprosiła kuzyna i odeszli a ja z nimi
zostawiając ich samych. Widziałem jak bardzo sie załamała. Pewnie nie chciała znać takiej prawdy... A kto by chciał ? Właśnie, że nikt nie chciałby poznać takiej prawdy a szczególnie taka dziewczyna jak ona. Tyle wycierpiała .. jest taka wrażliwa, krucha i delikatna. On tego nie doceniał.. Czuje, że to czas na nas ... i mam nadzieje że nie popełniłem błędu w tej sprawie .
` Przeraża mnie to, że tak szybko zaczęłam się zmieniać. Chcąc momentalnie dorosnąć, zgubiłam po drodze poczucie winy.
~ Fran ~
Co ja narobiłam ? To wszystko moja wina. Gdybym nie była taka głupia zgadzając sie na propozycje Felipe. Wszystko spiepszyłam i wszyscy o tym dobrze wiemy. Wiem że
straciłam Diego i jest mi źle z tym, że naty rzucia Maxiemu i oboje przez to cierpią. Dopiero teraz widze swoją głupote i liste błędów które popełniłem. Teraz
bardziej doceniłam to co miałam. To przysłowie .. jak najbardziej prawdziwe. Człowiek ma wiele razy myśl '' chciałbym cofnąć czas , było by lepiej '' No cóż nie
ukrywając nalerze do tej grupy ludzi i tak jak wiekszość z nich zagłębiam sie w nałóg chcąc za wszelką cene zamaskować ból i go zagłuszyć. Jestem egoistką nie
twierdze, że nie lecz teraz chce to wszystko naprawić. Oby nie było za póżno..
- Maxi wybacz - dogoniłam przyjaciela.
- Co ? Ty siebie słyszysz do cholery ? Wygadałaś wsztstko temu dupkowi ! i to za miejsce w y-mixie ! Powinnaś czuć sie jak dziwka wiesz ? - krzyczał a te słowa
bardzo bolały.
- Przepraszam !!!!! Nie chciałam !!!! Wybacz !!!!!!!!!!!! - błagałam bezsilnie czując jak łzy zmywają mi makijaż. Faktycznie czułam sie jak prostytutka.
- Nie ! żałuje, że cie pocałowałem i wogóle kiedyś coś poczułem... Nie moge wybaczyć ci tego, że zdradziłas to mu. Akurat mu ! Mojemu rywalowi, który mi teraz
odbierze Naty. Nie masz pojecia jak to boli. To nie to samo co ty i Diego ! Bo jesteś egoistką ! Kariera była dla ciebie najważniejsza i zrobiłaś wszystko by ją mieć.
Zachowałaś sie jak Viola z Cami. Dzięki temu może zyskałaś szanse na kariere ale straciłaś przyjaciela i chłopaka ! - miał racje. Cholerną racje. Wygarnął mi wszystko
co tak bardzo mnie dotknęło.. Lecz wcale mu sie nie dziwiłam po tym czym zawiniłam. Wiem, że myślą o mnie to co najgorsze ale ja musze to zmienić. Się zmienić .. i
spróbować to wszystko odkręcić. Wiem, że będzie ciężko ale musze to zrobić. Gdy skończyłam planowanie poczułam wivracje telefonu. Spoglądając na wyświetlacz zobaczyłam
imie mojego brata Federico. Bez wahania odebrałam.
- Ciao Frances - usłyszałam mocny włoski akcent w hiszpańskim języku.
- Bracie. Co tam ? - spytałam.
- Jestem w Buenos Aries zaraz będę w parku. O widze cie - powiedział a ja zauwazyłam biegnącą jego sylwetkę do mnie.
- Co ale jak ? - dopytywalłam przytulając go i niedbale rozczesując dłonią '' jego świętą grzywke ''
- Normalnie steskniłem sie za tobą jakbyś nie tykała mojej grzywki - odparł odrazu ją porawiając. Zachowywał się jeszcze gorzej niż jakakolwiek dziewczyna. Prawdą było
to, że mój brat spędzał więcej czasu w łazience na pielegnacje tej grzywki niż ja na całokształt '' mizdrzenia sie '' z czego zawsze sie nabijałam a on wkurzał. Moim
zdaniem to było dziwne.
- Co sie dzieje ? - spytał wiedząc, że jest coś nie tak. Nie da sie ukryć znal mnie jak nikt inny. I niestety czuł gdy kłamie. Miałam wewnętrzną potrzebebe wygadania
się komuś. Gdy mu o tyym opowiedziałam ulżyło mi ale nie był zadowolony z tego '' wybryku ''
- Fran.. boziu co ty nabroiłaś ! - zaczał krzyczeć jak Maxi.
- Nie pouczaj mnie ! Ja chce to naprawić. - powiedziałam równie głośno jak on.
- To zadzwoń do niej spróbuj pogadać i spotkaj sie z Diego. Przecież wiem, że ci na nim zalerzy i czujesz skruche - próbował mówić jak psycholog ale on sie na to
nie nadaje i nie ma sensu w jego zdaniu. Wstał z łóżka wychodząc z mojego pokoju zostawiając mnie z moimi przemyśleniami. Pierwszy raz w życiu mój brat powiedział coś
mądrego. Jego pomysł był dobry nawet bardzo. Warto było spróbować. Raz kozi śmierć mimo, że czułam że nie powinnam jednak wtrącać się w ich sprawy. Zdałam sobie
sprawe że ich skrzywdziłam. wZIEŁAM MOJEGO RDZAWO CZERWONEGO SMARTFONA wybrałam numer hiszpanki przykładając telefon do ucha.
- emm cześć czego chcesz ? - odebrała zła za 5 razem.
- Natalia chce pogadać - zaczęłam niepewnie. Dziewczyna wydawała się być bardzo zła na nas.
- Ah tak ... ta całowanie mojego chłopaka ... sorki ex ... cudowne uczucie co nie ? - mówiła sarkastycznie. Nie wiem co się stało z tamtą Natalią ale ta jej nie
przypominała ani troche. Może to reakcja obronna ?
- Naty to nie prawda ... wysłuchaj go i mnie. Chce to naprawić tak jak i relacje z Diego - wytłumaczyłam.
- Diego nie chce cie znać. Nawet nie wiesz jak go skrzywdziliście. On nie jest tak wrażliwy jak ja ale widać że cierpi i to ukrywa przecież cie kocha - wyjaśniła.
- Okej wiem. Naty ale pogadaj z Maxim - prosiłam a ona przytakneła wzdychając że tak i odłorzyła słuchawke.
Westchnełam powracając do pokoju gdzie leżał Fede ;
- I jak ? - spytał od razu sie podnosząc.
- Nie wiem. Ona jest zła i Diego też. To skomplikowane i wymaga czasu.- stwierdziłam siadając obok niego tuląc go.
- Masz racje. Musicie czekać a oni wam wybaczą przecież was kochają i zalerzy im na was. A Maxi też nie umie sie długo fochać - pocieszył mnie obejmując ramieniem
czego w tej chwili potrzebowałam.
Ból po straconej miłości to czarna dziura w sercu, która wysysa całą Twoją energię życiową
~ Maxi ~
Straciłem Natalie. Moją kochaną dziewczynę, którą tak bardzo kocham. Nienawidzę sebie za to, że całowałem Fran. Mam straszne poczucie winy przez to ale czy mogłem wtedy
wiedzieć, że poznam Naty i że się w niej zakocham aż tak bardzo .. ? Właśnie nie .. Wiem, że to nie jest wytłumacze nie ani usprawiedliwienie mojego postępowania. To
by było śmieszne i źałosne tak jak ja.. Felipe też to jestem zły na niego za to że mnie sprowokował ale nie mogę być zły przecież to moja wina, że hiszpan jest według
mnie dupkiem. Nie przeszkadzało mi to że jest kumplem Naty aż do dziś. Przecież wiadomo, że leci na Naty co wywołuje we mnie gniew i zazdrość spowodowaną tym że
ośiągnął swój cel i zabierze mi Naty. Wcale bym się nie dziwił, jednak mam nadzieje, że Naty mnie kocha i nie wpadnie w jego ramiona. Właśnie czy ona jeszcze mnie
kocha ? Czy będzie w stanie mi wybaczyć by było jak dawniej ? Z moich rozmyślań wyrywa mnie pukanie do drzwi na co odpowiadam '' prosze '' W drzwiach widze znajomego mi
włocha ;
- Fede kope lat co tu robisz ? - spytam zaskoczony udając że wszystko jest dobrze.
- Nic odwiedziłem Fran .. - zaczyna. Pewnie już mu powiedziała.
- Fede nie zaczynaj.. mam dość twojej siostry .. nie trać czasu próbując poprawić nasze stosunki - wzdycham rzucając sie na łóżko.
- Maxi, słuchaj ona żałuje bardzo żałuje. Jest nawet w stanie przebłagać Naty by ci wybaczyła. Dzwoni do niej .. - wyjaśnił opierając sie na biórku
- Federico nie nalegaj to ona okazała sie egoistką - syknąłem - wypaplała Felipe o tym pocałunku w zamian za miejsce w ymixie. Czy tak się zachowują przyjaciele do
cholery ? Nie. Przez to ona straciła Diego a ja Natalie a ten dupek Felipe teraz pociesza Naty - sycze imie hiszpana.
- Felipe ? Fran mi nic o nim nie wspominała, że to ten dupek ... - mówi to z nienawiścią jakby go znał tak jak ja z tej '' mrocznej '' strony'' Lubie go bardziej
przez to. Ciekawe skąd go zna .. ?
- Ta to przyjaciel Naty od czasu dzieciństwa ... Znasz go ? - spytałem zaciekawiony ożywając.
- Ta.. pracowałem z nim w ymixie. Nie polubiliśmy się szczerze.. po prostu jemu troche sodówka uderzyła do głowy.. strasznie gwiazdorzy i jest fałszywy tylko jeśli
gada ze swją przyjaciółką Naty przez telefon czy skejpa jest miły. Cóż zawsze o niej gadał i był zakochany to też przyznał. - wyjąśnił
- Co ?? Teraz to zabierze mi Naty .. - westchnąłem. Nie miałem pojęcia jakie uczucia on żywi do niej. To dlatego ..
- Maxi spokojnie jeśli Naty cie kocha to ci wybaczy. Nie znam jej ale pewnie tak jest - poklepał mnie po ramieniu i wyszedł zostawiając mnie z moimi przemyśleniami.
To co mi powiedział pomogło mi i utwierdziło w tym, że Felipe jest zakochany w Naty i mi ją może zabrać. Na co nie moge mu pozwolić. Nie rozumiem jak mógł przy Naty
być takim aniołkiem a przy mnie tak chamskim i wrednym. Czy to moja wina, że Naty kocha mnie a nie jego. Boże ! Pewnie to samo myślał Diego a nawet Fran.. Skoro o niej
mowa tęsknie za naszym wspólnie spędzonym czasie i za nią jako przyjaciółką. Jej brat uświadomił mi, że żałuje i jest gotowa pogodzić mnie i Naty i że nie chce być w
ymixie jeśli ma stracić mnie i Diego. Nie wiem czego ale wierzę jej i jestem wstanie jej wybaczyć. Ony Naty też była ... Wziąłem telefon i wybrałem numer Fran. Niestety
nie było źadnej wiadomości o Naty. Westchnąłem tak bardzo za nią tęsknie ...
- Halo - po dwóch sygnałam odebrała włoszka
- Hej. Pogadamy ? - spytałem naprawde chcąc się z nią pogodzić.
- Tak a o czym ? - spytała niepewnie.
- Był u mnie twój brat. Mówił mi o tobie.. Naprawde dzwoniłaś do Naty ? Na serio żałujesz ? - spytałem.
- Tak Maxi żałuje nie chce stracić ciebie jako przyjaciela. Dzwonilam do niej ale jest wściekła nadal chowa uraze .. - odpowiedziała.
- Fran nie ważne. Cieszę się, że chociaż próbowałlaś - przyznałem.
- Będzie jak dawniej ? - spytała z nadzieją.
- Tak już jest. Felipe do dupek a twój brat to potwierdził. - oznajmiłem swoją decyzje.
- Dziękuje. Maxi jeśli mogę jeszcze coś zrobić to powiedz ... - zaczęła lecz jej przerwałem ;
- Fran i tak za dużo już zrobiłaś - przyznałem z uśmiechem rozłańczając sie.
Ulżyło mi gdy jej wybaczyłe. Wiem, że tak wieloletnia przyjażń nie może sie tak zakończyć. Gdy z nią rozmawiałem w jej głosie wyczułem skruche. Wiem, jak to być na
jej miejscu. Wierze, że teraz wszystko będzie dobrze, że naprawię to co spiepszyłem. Musze tylko poczekać. Daj jej czas, mimo że odczuwam brak Natali przy mnie. Tęsknie
za jej uśmiechem smakiem ust za wspólnie spędzonym czasem. Mimo że jest na wózku to nie ma dla mnie znaczenia bo kocham ją jaką jest. Wziąłem gitare przgrywając melodie
naszej wspólnej piosenki. Łzy mi się lały i ściskało w żołądku. Tak desperacko tęskniłem a tesknota mnie wykańcza ...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ;) Rozdział gotowy od .. 20 dni ... ja to was '' trzymam '' ale dzięki temu są regularne... Dedykowany mojej Olci która już tak długo ze mną wytrzymuje ;* Kochana osóbka od której ona wie co oczekuje....
Ogólnie to wszystkie 3 je męcze .. Ale mnie kochają a ja ich ;* No nie będą raczej kochać po rozwaleniu Naxi przez .. miesiąc.. Boże jak ja wredna ;D >: Przepraszam za błędy i zapraszam do zadawania nowych pytań. Bardzo podoba mi się odpowiadanie na nie ;) Dobra nie zanudzam.. Czekam na komentarze ...
Do następnego rozdziału ;)
wtorek, 29 września 2015
czwartek, 24 września 2015
Rozdział 8
'' Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie. ''
Paolo Coelho
~ Maxi ~
Kiedy skończyliśmy jeść kolacje u wujków Natali, dziewczyna razem z Diego i Felipe poszli na góre pomagając jej.Bardzo mile spędziliśmy ten wieczór, mimo że muszę
przyznać, że jestem zazdrosny o relacje. którą łączą moją dziewczyne z tym chłopakiem. Widać po nim, że mu się podoba. Tu akurat się nie dziwie mu bo Naty jest
wyjątkowa. Mam szczęście, że mnie wybrała a nie go. Chociaż nie wiem jak sie wcześniej dogadywali. Obawiam się że sie dowie o tym co sie wydarzyło między mną a
Francescą. Mam nadzieje, że nie bo wtedy on będzie mieć szanse u mojej Natusi a ja nie pozwole by ktoś mi ją odebrał. Pomogłem pani Dolores posprzątać po kolacji.
- Dziękuje jesteś taki miły. Cieszę się, że jesteś z Natalią - przyznała kobieta zmywając naczynia.
- Ja też się z tego cieszę i nie ma za co to czysta przyjemność pani pomagać. - przyznałem podając jej ostatnie naczynia ze stołu.
- Natalia potrzebuje cię jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. A ty okazałeś wielką troskę i odpowiedzialność nie zostawiając jej z powodu choroby. Ona jest taka jaka
jest troche naiwna i zamknięta w sobie z powodu choroby. Cieszę się, że ją rozumiesz - wyjaśniała mi rzeczy, których bylem już od dawna świadomy. Cieszę się faktem, że
mam przychylność z ich strony. Uśmiechnąłem się i podążyłem w stronę schodów na góre, lecz zatrzymał mnie pan Dominquez ;
- Maximiliano możemy na słłówko - spytał całkiem poważnie wywołując we mnie obawy. Nie miałem wyjścia i skinąłem głową podąrzając za nim do salonu ;
- O co chodzi ? - spytałem wystraszony siadając w fotelu. Menżczyzna zrobił to samo zajmując fotel na przeciwko mnie.
- Diego wielokrotnie mówił mi o twojej pasji do tańca. Pokazał mi nawet filmik z twoim udziałem w jakimś talen show i przekonał mnie, że masz talent i charyzmę do
tańca. Reasomując chciałbym dziś z tobą o tm porozmawiać. I spytać co zamierzasz skoro skończyliście szkołę. Czy nadal zamierzasz iśc w stronę tańca ? - spytał.
- Tak. Bardzo chciałbym z tym związać swoją przyszłość być tancerzem a potem choreografem i nauczać innych pokazując swoje własne umiejętności lecz teraz chciałbym
uczyć się od innych profesionalistów - wyjaśniłem.
- Mam dla ciebie pewną propozycje. Chciałbym zatrudnić cię jako swojego asystenta w Studiu OnBBeat, gdzie pogłębiałbyś swoje tajniki a także dzielił się swoimi
doświadczeniami z innymi uczniami podczas praktyk, które ci oferuje - jego propozycja ścieła mnie z nóg. Nie sądziłem, że kiedykolwiek spotka mnie ten zaszczyt.
Mógłbym wtedy naprawde myśleć o swojej przyszłości. Postanowiłem się zgodzić. Czułem, że ta szansa jest spełnieniem moich snów o wielkiej karierze solowego tancerza
i choreografa. Nie mogłem jej przegapić.
- Tak zgadzam się - oznajmiłem wniebowzięty.
- Dobrze to po wakacjach witamy cie w Studio On Beat - uścisknął moją dłoń i wyszedł. Zostawiając mnie w pewnego rodzaju eufori. Po pięciu minótach wróciłem na ziemie
idąc do Naty przekazać wszystkim tę cudowną wieść. Po schodach minąłem Felipe :
- A ty gdzie tak szybko ? - spytałem zdziwiony. Jemu też chciałem oznajmić nowe nowiny.
- Eh do y-mixa coś chcą - westchnął w pośpiechu i poszedł szybko w strone dzwi. Za nim zdąrzyłem coś powiedzieć. Gdy wyszedł westchnąłem wchodząc na góre. Udałem się do
pokoju mojej dziewczyny gdzi wszyscy już byli. Diego siedział na biórku, bo on lubi wysoko. Jego dziewczyna siedziała na krześle do biórka Naty. Wyglądało by to jakby
utrzymywali od niej dystans. Usiadłem obok niej na łóżku tuląc ją;
- A co ty taki szczęśliwy ? - spytała zdiwiona Fran a ja sie uśmiechnąłem bardziej.
- No właśnie Misiu - cmoknęła mnie w usta. Spojrzałem na Diego, który najwidoczniej wiedział o co chodzi.
- Gregorio dał mi prace asystento-praktykanta w Studio ! - oznajmiłem szczęśliwy. Naty wtuliła mnie i piszczała.
- Ale jak ? - spytala włoszka
- Eh mój ojciec od dawna planował by go zatrudnić za talent i pasje do tego- dodał hiszpan.
- Naprawde ? Maxi tak bardzo się ciesze - przyznała hiszpanka. Pokiwałem twierdząco głową. Ta informacja ją ucieszyła. Bardzo się ciesze, że mnie rozumie i wspiera.
Nasi przyjaciele postanowili wyjść i zistawić nas samych. Jestem ciekawy czy się nie boją, że coś zajdzie .. Usiadłem głębiej i wygodniej na jej łóżku chwycąc jej
dłonie i patrząc w jej oczy, k~tóre były wypełnione miłością i to do mnie. Była taka słodka i delikatna. I tylko moja.
- Ciesze się, że mnie wspierasz - szepnąłem wyciągając gitare spod jej łóżka. Zacząłem grać a Naty bacznie mi się przyglądała.
'' Te sientes confundida
te ahogas en tu mar de dudas
te preguentas como sera
esta nueva vida ''
- Nie musisz dziękować. Piękna ta piosenka. Dodaj
Tu, y en tus ojos el viaje
que deseabas hacer
te preguentas como sera
esta nueva vida ''
Potem razem ułorzyliśmy refren. Było to rawdą że tak dobrze sie rozumiemy i nie wiem czy powinniśmy byc razem/ Czuje że niezasługuje na taki skarb jakim jest Natalia.
''Me haces entender
sin usar palabras
lo que puedo hacer
y no debo ser
alguien como tu
es como la luna
aunque no se vea
sabes que esta ''
Tylko ona potrafi mnie zrozumiec i byc blisko mnie tak jak ja przy niej.
'' Me gusta hablarte
sabes te voy a entender
no me preguntes
como seria sin ti esta nueva vida ''
'' Me haces entender
sin usar palabras
lo que puedo hacer
y no debo ser
alguien como tu
es como la luna
aunque no se vea
sabes que esta ''
MAM NADZIEJĘ, ŻE WYPADEK I PODJĘCIE PRAKTYK NIC NIE ZMIENI MIĘDZY NAMI
Y por mas que todo cambie yo se que
tu eres el que siempre estuvo y que siempre estara
Boże jaki ona ma cudny głos i śpiewa tylko prawde. Skąd ona te teksty bierze ?
'' Cuando me busques
y no me encuentres
gritame
estare, siempre ''
Teraz czas na finałowy wspólny refren ;
'' Me haces entender
sin usar palabras
lo que puedo hacer
y no debo ser
alguien como tu
es como la luna
aunque no se vea
sabes que esta ''
Kurcze ma taki cudny głos. A ta piosenka taka magiczna. To nasza piosenka. Tylko nasza.
- Maxi wszystko okej ? - spytała.
- Tak. Wszystko dobrze - pokiwałem szybko głową.
- Maxi jesteś .. em zazdrosny o Felipe ? - spytała niepewnie. Skąd ona bierze te pytania ? Jak to odkryła ?
- Kotek ja będę zazdrosny o każdego chłopaka z którym nawet zagadasz - stwierdziłem. Co było prawdą. Nie będę się wymierał.
- Heh nawet o Diego ? - drążyła dalej.
- Nie o niego akurat nie bo to twój kuzyn - oboje się zaśmialiśmy.Ogólnie to miło spędziliśmy ten wieczór rozmawiając i grając naszą piosenkę '' Sin usara palabras ''
stało się naszym hymnej miłosnym. Hymnem naszej miłości. Tak wielkiej i trwałej do końca życia. Już dzisiaj wiem, że Naty to ta jedyna. Pragnę spędzić z nią reszte
mojego życia, które byłoby niczym bez niej. Zaczeło się robić póżno więc postanowiłem pójśźć do domu. Wstałem delikatnie z łóżka a Naty wstała;
- Maxi ? - spytała słodko śpiąca.
- Tak ? - odwróciłem sie do niej.
- Prosze zostań na noc nie chce być sama - szepneła otuljąc kołdrę zrobiła mi miejsce na łóżku.
- Nie boisz spać ze mną w jednym łóżku po tym .. ? - spytałem zaciekawiony jej propozycją.
- Maxi ufam ci. Zostań. Pytałam wójka i sie zgodził. Nie przyjmuje odmowy - nalegała. Niepozostawiła mi wyboru. Skinąłem głową.
- Ciesze sie - szepneła ze słodkim uśmiechem, któremu nie umiałem się oprzeć. Zdjąłem spodnie kładąc sie obok. Odrazu połorzyła swoją głowe na moim torsie
( miałem t-shirt ) głaskałem jej głowe.
- Kocham Cię i to bardzo - przyznała.
- Cieszę się, że mi wybaczyłaś i jesteś ze mną - wyznalem. Pocałowałem ją co odwzajemniła i pogłębiła a ja przedłużyłem. Cmokałem ją i tuliłem do pokuki nie zasnęła.
A gdy już tak się stało nie mogłem przestać patrzeć jak słodo śpi aż w końcu sam odleciałem.
Krążę od przyjaźni do miłości, od miłości do zdrady i od zdrady do rozstania...
I tak przyjaciele zamieniają się we wrogów..
~ Fran ~
Szłam ulicami B.A była noc. Mimo to nie przeszkadzała mi ta pora dnia. Lubie tak spacerować myśląc o wszystkim i o niczym przy powiewie wiatru. Czesto też nuce sobie
coś. Chciałabym zostać znaną piosenkarką móc śpiewać i być sławna. Chociaż najbardziej mi zalerzy na śpiewie a nie karierze czy popularności. Powinnam zacząć spełniać
te marzenia W sumie teraz gdy skończyłam szkołe moge to zrobić. Napisalam kilka piosenek już w liceum lecz bałam sie je pokazać wiedząc bowiem, że Camila i Violetta
bedą mi dokuczać. Albo by robiło wszystko bym nie spełniła marzeń. Ale ja sie nie dam. Rodzice mi powtarzali '' Todo es posible '' Trzymam się tego i trzymać będę.
Obiecałam sobie, że osiągne swój cel i musze zamknąćć stare roozdziały. O tym właśbie napisałam piosenke '' Aprendi decir adios '' Usiadłam na najbliższej ławce i
nuciłam sobie
'' Mira fijo hacia el horizonte
Doy un paso más
Hay que empezar a vivir
A favor del tiempo
Detrás de mí queda el pasado
Y todo fue real
Ya tengo un sueno que seguir
Esto es lo que siento ''
Wtedy przyszedł Felipe. Zdziwuło mnie co on chciał ? Usiadł obok mnie mimo mojego sprzeciwu. Nie wiem czemu ale wydawał mi się dziwny. Utrzymywał wcześniej jakiś
dystans do wszystkich po za Natalią co było akurat normalne, bo nie zna mnie ani Maxiego a Naty to jego bff chociaż widać, że dla niego jest kimś więcej. To tak jak
Maxi i ja ...
- Co chcesz ? - spytałam zdziwiona na wstępie.
- Cudownie śpiewasz - szepnął uwodzicielsko. Ciekawe co planuje ?
- Dziękuje - szepnełam.
- Nie myślałaś o karierz muzycznej czy coś w tą strone ? - spytał.
- Nie .. aż do teraz. A co ?- zdziwiło mnie to nagłe jego zainteresowanie mną
- Nic. Tylko myśle że jestes naprawde dobra i powinnaś spróbować na przykład w y-mixie tam gdzie ja. Przedstawie cie Marottiemu on to oceni i wtedy na pewno będziesz
się rozwijać. - zaproponował wyjaśniając. Jego propozycja była cudowna. To by było spełnienie snów. Byłam taka szczęśliwa. Aż do ..
- Ale pomóż mi ich rozdzielić.. maxiego i naty.. ja nie zniose jak oni będą razem .. - prosił.
- Co czemu bo ?? - spyłam skrempowana i zezłoszczona. Nie mogłam uwierzyć w to, że chce ich rozdzielić.
- pomogłabyś mi ? za kariere ? - zapytał. Nie wiedziałam co zrobić. Nie mogłam zranic przyjaciół.. Kurwa co ja plote '' przyjaciół '' ona nie jest moją nawet koleżannką.
A on ma mnie w dupie od kiedy z nią chodzi.
- Maxi i ja całowaliśmy sie a on jest z nią by o mnie zapomnieć ! - palnełam szybko i nieprzwidzianie zamykając usta. Co ja zrobiłam ?
- Hmm bardzo ciekawe ... - wstał. Czułam, że będzie żle.. kurcze oni mają miesięcznice !!! Zamknij sie Fran ! pouczałam się w myślach.
- A ty gdzie ? - spytałam zła. Nie odpowiedział tylko poszedł dalej. Boziu jaka ja naiwna. Wróciłam szybko do domu cały czas biegnąć powstrzymując łzy. Rozwaliłam
związek Maxiego i swój. Przecież wiem, że powie o tym Natalii i Diego. Maxi też mi nigdy tego nie wybaczy. Czuje, że wszystko stracone i to za jaką cenę ..
Gdy dotarłam do domu zamknęłam się w swoim pokoju i dzwoniłam do Maxiego, który na moje nieszczęście nie odbierał telefonu. Było za póżno by do niego iść a gdy
zadzwoniłam na jego domowy telefon jego mama oznajmiła, że nocuje u Hermandrsów. Pewnie z Naty... Korzystając z okazji wziełam jakieś dwa piwa Luki. To jedyne mi
pomAGAŁO NA PROBLEMY. Przecież z kacem nie można w stanie o niczym myśleć. Co wiem z doświadczenia. Po wypiciu litra piwa było mi znacznie lepiej. Miałam mniejsze
poczucie winy i mniej mnie to kłopotało. Mimo tej dawki procentów postanowiłam zadzwonić do jasnowłosego hiszpana. Odebrał po 3 sygnałach
- Cześć Fran - westchnął blondyn.
- Felipe słuchaj ! Nie mów o tym Natali to ją zrani i Maxiego też. Oni są razem szczęśliwi nie psój tego - prosiłam błagalnie.
- Psuć ? ty sie słyszysz ? zraniliście nie tylko Natalie ale i Diego. Myślałaś o nim ? Nie wybaczą wam tego ja to wiem. No i dobrze ja pociesze Naty. Nie martw sie
masz jutro spotkanie z Marottim. - wyjaśnił. Jego słowa bolały moje serce. Rozłączyłam sie trzaskając telefonem o ścianę. Na samą myśl o tym jakie poniosę za to
konsekwencje i zresztą Maxi też serce mi sie kraja, głos łamie a łzy dławią mi gardło. Nie było warto wiem to. Teraz, lecz czasu nie cofnę więc skorzystam z tego co mi
obiecał Felipe. Chutry i przebiegły. Jakby był jej przyjacielem pogodziłby sie, że wybrała Maxiego a nie próbował ich rozdzielić. Chociaż sama nie jestem lepsza. Lepiej
jak skończe sie wtrącać i skupie na sobie i by nie stracić Diego na którym tak bardzo mi zalerzy i nie chce by Violka mi go zabrała !
Tajemnica jest kurtyną zasłaniającą przed nami przyszłość. Tajemnica towarzyszy wszelkiej refleksji nad sensem życia i nad sensem istnienia w ogóle.
~ Naty ~
Następnego dnia obudziłam się silnych ramionach mojego miśka. Aż dziwne, że wójek na to pozwolił. Chyba nie wie o gwałcie. W sumie to dobrze`. Zrobili by mega awanture
a ja i tak mam dużo na glowie.. Patrzyłam na Maxiego, który słodko spał. Był to ciekawy widok. Tak bardzo słodki i rozczulający. Przytuliłam się do jego torsu. Po jakiś
5 minutach mój ukochany otworzył swoje śliczne czekoladowe oczki.
- Hej misiu - szepnełam składając delikatny pocałunek na jego ledwo co rozbudzonych wargach.
- Witam skarbie - odwzajemnił bardzo czuke a zarazem namiętnie.
- Jak ci się spało ? - spytałam ciekawa.
- Dobrze bo z tobą - zaśnmiał sie mnie cmokając.
- No ja myśle - zachichotałam bardziej wtulając się w chłopaka.
- Wszystkiego najlepszego za miesiąc ze mną - szepnął czule. Po czym złorzył namiętny pocałunek na jej ustach, który odwzajemniłam. "' miesięcznica '' takie ładne i
cudowne słowo. Nie mogę uwierzyć, że jest ze mną miesiąc i mu sie jeszcze nie znudziłam.To mój najdłuższy związek, nie licząc 2 tygodni z Felipe.. po czym postanowwiliśmy
zostać tylko przyjaciółmi.
- Kocham Cię - szepnełam słodko.
- To najszczęśliwszy dzień w moim życiu - szepnął. Potwierdziłam głową.
Poleżeliśmy tak jeszcze kilka minut po czym Maxi wstał i ubrał się w łazience bioerąc prysznic. Podczas gdy ja nudziłam sie 15 minut. Około 8 mój chłopak pomógł mi
sie ogarnąć i zejść na śniadanie. Zdziwiło mnie, że nie ma Felipe ale Diego powiedział, że poszedł do y-mixa. Argentyńczyk zawiózł mnie do stołu i zachamował mój pojazd
całując w szyje usiadł obok mnie.
- Ale z was słodka para - przyznała ciocia Dolor- przypominacie Angeles i Pablo - dodała a potem zakryła usta ręką.
- Kogo ? - spytaliśmy wszyscy razem po za wójkiem.
- Pablo był chłopakiem twojej matki Naty - westchnął wujek.
- I co ? - spytał ciekawy Diego.
- Ale krótko byli razem przez waszą ciotke Jaqulin - westchnął wujek.
- Co my mamy ciotke ?! - spytaliśmy równocześnie ja i Diego zli a oni skineli głowami. Diego wstał i odszedł zły. Poprosiłam Maxiego by pojechał za nim. Diego poszedł
zły na góre. Rozumiałam jego złośc na rodziców ale starałam sie ich też zrozumiec.
- Diego - podjechałam przed niego wózkiem.
- Czemu nam nie powiedzieli o niej ? - spytał oczekując odpowiedzi, której nie umiałam udzielić. Sama byłam tym wszystkim zaskoczona. nie rozumiałam czemu ją ukrywali
i nie wspominali nigdy o niej. I jak to moja mama przez nią nie była z tym chłopakiem ? Nie rozumiałam czemu o niej nie mówili.. ? Czemu nigdy nie poznała nas ..?
Przecież to nasza ciotka i mamy prawo by wiedzieć i poznać ją. Dowiedzieć się co ich poróżniło. Tyle pytań i ani jednej odpowiedzi.
- Diego a co jest za dzwiami na końcu korytarza ? Felipe mówił coś że według niego są podejrzane. - zaczełam temat. Mój przyjaciel mówił mi, że zawsze są zamknięte.
I nigdy tam nikt nie wchodzi.
- Ponoć są tam stare jakieś papiery, dokumenty starocia i pokój twojej matki - westchnął. Ta odpowiedz mnie ożywiła w oczach.
- Możemy tam pójść gdy twoi rodzice wyjdą ? - spytałam.
Skinął głową. Uśmiechnęłam się i poszliśmy pod te dzwi. Diego nie miał klucza ale otworzył moją wsówką Mistrz włamu zacichotałam w myślach. Gdy otworzyli dzwi
zauważyliśmy schody. Wstchnełam ale chłopcy mnie wniśli na góre. Tak jak podejrzewałam był tam dawny pokój i garderoba sceniczna mojej mamy. Było to cudowne uczucie
być tam. Tak jakby być obok niej. Czułam jej obecność w czałym pomieszczeniu. Oglądałam wszystkie ubrania i dokumenty w toaletce aż znalazłam jej pamiętnik.
Brązowoskórzany zeszyt z zatrzaskiem. Grzebiąc bardziej w szufladzie odnalazłam pasujący klucz.Chciałam go już teraz otworzyć ale Diego poradził byśmy już wracali
gdyby jego rodzice wrócili wcześniej. Zgodziłam się po czym wróciliśmy do mojego pokoju Bardzo ciekawiło mnie co jest w środku... ? Wiedzieć co czuła i myślała..
To takie uczucie moje ze snów jakby była tu żyła uśmiea szczęście mi pomoże. Kocham go i to bardzo. Zawsze jest blisko i moge liczyć na jego pomoc i wsparcie.
Po prostu chce być z nim na zawsze bo wiem, że to ten jedyny. Ciekawi mnie czy coś zaplanował na ten dzień. Maxi to typ romantyka i jestem całkowici pewna, że coś
szykuje... Tylko co ... ?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Miśki ;* oto zapowiedziany rozdział mimo małej liczby wejść i komentarzy. Cóż 2 to i tak sukces xd Dedykuje go mojej NuścePonte, która ostatnio jest tu najaktywniejsza za co dziękuje ;* i za prace nad projektem.. Lepiej nie będę jeszcze mówić.. Po prostu jest tu z czego mam satysfakcje i to wielką. Jak widzimy jest Naxi a to najważniejsze xd po za tym szykuje się ranka ale najpierw piosenka, która należy do repertuału Lodo Comello z udziałem Abrahama Matteo. Tak bardzo lubię to piosenkę i postanowiłam ją tu dać, no i mamy tajemnice w rodzinie Naty, które rozwiążą sie .. hm .. hen daleko. xd Mam już początek 12 rozdziału i pewnie niedługo wrócę do tej tajemnicy, o której szczerze to zapomniałam. Jeszcze raz pozdrawiam Natalkę niezapominając o Oli i Ewce. ;*
Paolo Coelho
~ Maxi ~
Kiedy skończyliśmy jeść kolacje u wujków Natali, dziewczyna razem z Diego i Felipe poszli na góre pomagając jej.Bardzo mile spędziliśmy ten wieczór, mimo że muszę
przyznać, że jestem zazdrosny o relacje. którą łączą moją dziewczyne z tym chłopakiem. Widać po nim, że mu się podoba. Tu akurat się nie dziwie mu bo Naty jest
wyjątkowa. Mam szczęście, że mnie wybrała a nie go. Chociaż nie wiem jak sie wcześniej dogadywali. Obawiam się że sie dowie o tym co sie wydarzyło między mną a
Francescą. Mam nadzieje, że nie bo wtedy on będzie mieć szanse u mojej Natusi a ja nie pozwole by ktoś mi ją odebrał. Pomogłem pani Dolores posprzątać po kolacji.
- Dziękuje jesteś taki miły. Cieszę się, że jesteś z Natalią - przyznała kobieta zmywając naczynia.
- Ja też się z tego cieszę i nie ma za co to czysta przyjemność pani pomagać. - przyznałem podając jej ostatnie naczynia ze stołu.
- Natalia potrzebuje cię jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. A ty okazałeś wielką troskę i odpowiedzialność nie zostawiając jej z powodu choroby. Ona jest taka jaka
jest troche naiwna i zamknięta w sobie z powodu choroby. Cieszę się, że ją rozumiesz - wyjaśniała mi rzeczy, których bylem już od dawna świadomy. Cieszę się faktem, że
mam przychylność z ich strony. Uśmiechnąłem się i podążyłem w stronę schodów na góre, lecz zatrzymał mnie pan Dominquez ;
- Maximiliano możemy na słłówko - spytał całkiem poważnie wywołując we mnie obawy. Nie miałem wyjścia i skinąłem głową podąrzając za nim do salonu ;
- O co chodzi ? - spytałem wystraszony siadając w fotelu. Menżczyzna zrobił to samo zajmując fotel na przeciwko mnie.
- Diego wielokrotnie mówił mi o twojej pasji do tańca. Pokazał mi nawet filmik z twoim udziałem w jakimś talen show i przekonał mnie, że masz talent i charyzmę do
tańca. Reasomując chciałbym dziś z tobą o tm porozmawiać. I spytać co zamierzasz skoro skończyliście szkołę. Czy nadal zamierzasz iśc w stronę tańca ? - spytał.
- Tak. Bardzo chciałbym z tym związać swoją przyszłość być tancerzem a potem choreografem i nauczać innych pokazując swoje własne umiejętności lecz teraz chciałbym
uczyć się od innych profesionalistów - wyjaśniłem.
- Mam dla ciebie pewną propozycje. Chciałbym zatrudnić cię jako swojego asystenta w Studiu OnBBeat, gdzie pogłębiałbyś swoje tajniki a także dzielił się swoimi
doświadczeniami z innymi uczniami podczas praktyk, które ci oferuje - jego propozycja ścieła mnie z nóg. Nie sądziłem, że kiedykolwiek spotka mnie ten zaszczyt.
Mógłbym wtedy naprawde myśleć o swojej przyszłości. Postanowiłem się zgodzić. Czułem, że ta szansa jest spełnieniem moich snów o wielkiej karierze solowego tancerza
i choreografa. Nie mogłem jej przegapić.
- Tak zgadzam się - oznajmiłem wniebowzięty.
- Dobrze to po wakacjach witamy cie w Studio On Beat - uścisknął moją dłoń i wyszedł. Zostawiając mnie w pewnego rodzaju eufori. Po pięciu minótach wróciłem na ziemie
idąc do Naty przekazać wszystkim tę cudowną wieść. Po schodach minąłem Felipe :
- A ty gdzie tak szybko ? - spytałem zdziwiony. Jemu też chciałem oznajmić nowe nowiny.
- Eh do y-mixa coś chcą - westchnął w pośpiechu i poszedł szybko w strone dzwi. Za nim zdąrzyłem coś powiedzieć. Gdy wyszedł westchnąłem wchodząc na góre. Udałem się do
pokoju mojej dziewczyny gdzi wszyscy już byli. Diego siedział na biórku, bo on lubi wysoko. Jego dziewczyna siedziała na krześle do biórka Naty. Wyglądało by to jakby
utrzymywali od niej dystans. Usiadłem obok niej na łóżku tuląc ją;
- A co ty taki szczęśliwy ? - spytała zdiwiona Fran a ja sie uśmiechnąłem bardziej.
- No właśnie Misiu - cmoknęła mnie w usta. Spojrzałem na Diego, który najwidoczniej wiedział o co chodzi.
- Gregorio dał mi prace asystento-praktykanta w Studio ! - oznajmiłem szczęśliwy. Naty wtuliła mnie i piszczała.
- Ale jak ? - spytala włoszka
- Eh mój ojciec od dawna planował by go zatrudnić za talent i pasje do tego- dodał hiszpan.
- Naprawde ? Maxi tak bardzo się ciesze - przyznała hiszpanka. Pokiwałem twierdząco głową. Ta informacja ją ucieszyła. Bardzo się ciesze, że mnie rozumie i wspiera.
Nasi przyjaciele postanowili wyjść i zistawić nas samych. Jestem ciekawy czy się nie boją, że coś zajdzie .. Usiadłem głębiej i wygodniej na jej łóżku chwycąc jej
dłonie i patrząc w jej oczy, k~tóre były wypełnione miłością i to do mnie. Była taka słodka i delikatna. I tylko moja.
- Ciesze się, że mnie wspierasz - szepnąłem wyciągając gitare spod jej łóżka. Zacząłem grać a Naty bacznie mi się przyglądała.
'' Te sientes confundida
te ahogas en tu mar de dudas
te preguentas como sera
esta nueva vida ''
- Nie musisz dziękować. Piękna ta piosenka. Dodaj
Tu, y en tus ojos el viaje
que deseabas hacer
te preguentas como sera
esta nueva vida ''
Potem razem ułorzyliśmy refren. Było to rawdą że tak dobrze sie rozumiemy i nie wiem czy powinniśmy byc razem/ Czuje że niezasługuje na taki skarb jakim jest Natalia.
''Me haces entender
sin usar palabras
lo que puedo hacer
y no debo ser
alguien como tu
es como la luna
aunque no se vea
sabes que esta ''
Tylko ona potrafi mnie zrozumiec i byc blisko mnie tak jak ja przy niej.
'' Me gusta hablarte
sabes te voy a entender
no me preguntes
como seria sin ti esta nueva vida ''
'' Me haces entender
sin usar palabras
lo que puedo hacer
y no debo ser
alguien como tu
es como la luna
aunque no se vea
sabes que esta ''
MAM NADZIEJĘ, ŻE WYPADEK I PODJĘCIE PRAKTYK NIC NIE ZMIENI MIĘDZY NAMI
Y por mas que todo cambie yo se que
tu eres el que siempre estuvo y que siempre estara
Boże jaki ona ma cudny głos i śpiewa tylko prawde. Skąd ona te teksty bierze ?
'' Cuando me busques
y no me encuentres
gritame
estare, siempre ''
Teraz czas na finałowy wspólny refren ;
'' Me haces entender
sin usar palabras
lo que puedo hacer
y no debo ser
alguien como tu
es como la luna
aunque no se vea
sabes que esta ''
Kurcze ma taki cudny głos. A ta piosenka taka magiczna. To nasza piosenka. Tylko nasza.
- Maxi wszystko okej ? - spytała.
- Tak. Wszystko dobrze - pokiwałem szybko głową.
- Maxi jesteś .. em zazdrosny o Felipe ? - spytała niepewnie. Skąd ona bierze te pytania ? Jak to odkryła ?
- Kotek ja będę zazdrosny o każdego chłopaka z którym nawet zagadasz - stwierdziłem. Co było prawdą. Nie będę się wymierał.
- Heh nawet o Diego ? - drążyła dalej.
- Nie o niego akurat nie bo to twój kuzyn - oboje się zaśmialiśmy.Ogólnie to miło spędziliśmy ten wieczór rozmawiając i grając naszą piosenkę '' Sin usara palabras ''
stało się naszym hymnej miłosnym. Hymnem naszej miłości. Tak wielkiej i trwałej do końca życia. Już dzisiaj wiem, że Naty to ta jedyna. Pragnę spędzić z nią reszte
mojego życia, które byłoby niczym bez niej. Zaczeło się robić póżno więc postanowiłem pójśźć do domu. Wstałem delikatnie z łóżka a Naty wstała;
- Maxi ? - spytała słodko śpiąca.
- Tak ? - odwróciłem sie do niej.
- Prosze zostań na noc nie chce być sama - szepneła otuljąc kołdrę zrobiła mi miejsce na łóżku.
- Nie boisz spać ze mną w jednym łóżku po tym .. ? - spytałem zaciekawiony jej propozycją.
- Maxi ufam ci. Zostań. Pytałam wójka i sie zgodził. Nie przyjmuje odmowy - nalegała. Niepozostawiła mi wyboru. Skinąłem głową.
- Ciesze sie - szepneła ze słodkim uśmiechem, któremu nie umiałem się oprzeć. Zdjąłem spodnie kładąc sie obok. Odrazu połorzyła swoją głowe na moim torsie
( miałem t-shirt ) głaskałem jej głowe.
- Kocham Cię i to bardzo - przyznała.
- Cieszę się, że mi wybaczyłaś i jesteś ze mną - wyznalem. Pocałowałem ją co odwzajemniła i pogłębiła a ja przedłużyłem. Cmokałem ją i tuliłem do pokuki nie zasnęła.
A gdy już tak się stało nie mogłem przestać patrzeć jak słodo śpi aż w końcu sam odleciałem.
Krążę od przyjaźni do miłości, od miłości do zdrady i od zdrady do rozstania...
I tak przyjaciele zamieniają się we wrogów..
~ Fran ~
Szłam ulicami B.A była noc. Mimo to nie przeszkadzała mi ta pora dnia. Lubie tak spacerować myśląc o wszystkim i o niczym przy powiewie wiatru. Czesto też nuce sobie
coś. Chciałabym zostać znaną piosenkarką móc śpiewać i być sławna. Chociaż najbardziej mi zalerzy na śpiewie a nie karierze czy popularności. Powinnam zacząć spełniać
te marzenia W sumie teraz gdy skończyłam szkołe moge to zrobić. Napisalam kilka piosenek już w liceum lecz bałam sie je pokazać wiedząc bowiem, że Camila i Violetta
bedą mi dokuczać. Albo by robiło wszystko bym nie spełniła marzeń. Ale ja sie nie dam. Rodzice mi powtarzali '' Todo es posible '' Trzymam się tego i trzymać będę.
Obiecałam sobie, że osiągne swój cel i musze zamknąćć stare roozdziały. O tym właśbie napisałam piosenke '' Aprendi decir adios '' Usiadłam na najbliższej ławce i
nuciłam sobie
'' Mira fijo hacia el horizonte
Doy un paso más
Hay que empezar a vivir
A favor del tiempo
Detrás de mí queda el pasado
Y todo fue real
Ya tengo un sueno que seguir
Esto es lo que siento ''
Wtedy przyszedł Felipe. Zdziwuło mnie co on chciał ? Usiadł obok mnie mimo mojego sprzeciwu. Nie wiem czemu ale wydawał mi się dziwny. Utrzymywał wcześniej jakiś
dystans do wszystkich po za Natalią co było akurat normalne, bo nie zna mnie ani Maxiego a Naty to jego bff chociaż widać, że dla niego jest kimś więcej. To tak jak
Maxi i ja ...
- Co chcesz ? - spytałam zdziwiona na wstępie.
- Cudownie śpiewasz - szepnął uwodzicielsko. Ciekawe co planuje ?
- Dziękuje - szepnełam.
- Nie myślałaś o karierz muzycznej czy coś w tą strone ? - spytał.
- Nie .. aż do teraz. A co ?- zdziwiło mnie to nagłe jego zainteresowanie mną
- Nic. Tylko myśle że jestes naprawde dobra i powinnaś spróbować na przykład w y-mixie tam gdzie ja. Przedstawie cie Marottiemu on to oceni i wtedy na pewno będziesz
się rozwijać. - zaproponował wyjaśniając. Jego propozycja była cudowna. To by było spełnienie snów. Byłam taka szczęśliwa. Aż do ..
- Ale pomóż mi ich rozdzielić.. maxiego i naty.. ja nie zniose jak oni będą razem .. - prosił.
- Co czemu bo ?? - spyłam skrempowana i zezłoszczona. Nie mogłam uwierzyć w to, że chce ich rozdzielić.
- pomogłabyś mi ? za kariere ? - zapytał. Nie wiedziałam co zrobić. Nie mogłam zranic przyjaciół.. Kurwa co ja plote '' przyjaciół '' ona nie jest moją nawet koleżannką.
A on ma mnie w dupie od kiedy z nią chodzi.
- Maxi i ja całowaliśmy sie a on jest z nią by o mnie zapomnieć ! - palnełam szybko i nieprzwidzianie zamykając usta. Co ja zrobiłam ?
- Hmm bardzo ciekawe ... - wstał. Czułam, że będzie żle.. kurcze oni mają miesięcznice !!! Zamknij sie Fran ! pouczałam się w myślach.
- A ty gdzie ? - spytałam zła. Nie odpowiedział tylko poszedł dalej. Boziu jaka ja naiwna. Wróciłam szybko do domu cały czas biegnąć powstrzymując łzy. Rozwaliłam
związek Maxiego i swój. Przecież wiem, że powie o tym Natalii i Diego. Maxi też mi nigdy tego nie wybaczy. Czuje, że wszystko stracone i to za jaką cenę ..
Gdy dotarłam do domu zamknęłam się w swoim pokoju i dzwoniłam do Maxiego, który na moje nieszczęście nie odbierał telefonu. Było za póżno by do niego iść a gdy
zadzwoniłam na jego domowy telefon jego mama oznajmiła, że nocuje u Hermandrsów. Pewnie z Naty... Korzystając z okazji wziełam jakieś dwa piwa Luki. To jedyne mi
pomAGAŁO NA PROBLEMY. Przecież z kacem nie można w stanie o niczym myśleć. Co wiem z doświadczenia. Po wypiciu litra piwa było mi znacznie lepiej. Miałam mniejsze
poczucie winy i mniej mnie to kłopotało. Mimo tej dawki procentów postanowiłam zadzwonić do jasnowłosego hiszpana. Odebrał po 3 sygnałach
- Cześć Fran - westchnął blondyn.
- Felipe słuchaj ! Nie mów o tym Natali to ją zrani i Maxiego też. Oni są razem szczęśliwi nie psój tego - prosiłam błagalnie.
- Psuć ? ty sie słyszysz ? zraniliście nie tylko Natalie ale i Diego. Myślałaś o nim ? Nie wybaczą wam tego ja to wiem. No i dobrze ja pociesze Naty. Nie martw sie
masz jutro spotkanie z Marottim. - wyjaśnił. Jego słowa bolały moje serce. Rozłączyłam sie trzaskając telefonem o ścianę. Na samą myśl o tym jakie poniosę za to
konsekwencje i zresztą Maxi też serce mi sie kraja, głos łamie a łzy dławią mi gardło. Nie było warto wiem to. Teraz, lecz czasu nie cofnę więc skorzystam z tego co mi
obiecał Felipe. Chutry i przebiegły. Jakby był jej przyjacielem pogodziłby sie, że wybrała Maxiego a nie próbował ich rozdzielić. Chociaż sama nie jestem lepsza. Lepiej
jak skończe sie wtrącać i skupie na sobie i by nie stracić Diego na którym tak bardzo mi zalerzy i nie chce by Violka mi go zabrała !
Tajemnica jest kurtyną zasłaniającą przed nami przyszłość. Tajemnica towarzyszy wszelkiej refleksji nad sensem życia i nad sensem istnienia w ogóle.
~ Naty ~
Następnego dnia obudziłam się silnych ramionach mojego miśka. Aż dziwne, że wójek na to pozwolił. Chyba nie wie o gwałcie. W sumie to dobrze`. Zrobili by mega awanture
a ja i tak mam dużo na glowie.. Patrzyłam na Maxiego, który słodko spał. Był to ciekawy widok. Tak bardzo słodki i rozczulający. Przytuliłam się do jego torsu. Po jakiś
5 minutach mój ukochany otworzył swoje śliczne czekoladowe oczki.
- Hej misiu - szepnełam składając delikatny pocałunek na jego ledwo co rozbudzonych wargach.
- Witam skarbie - odwzajemnił bardzo czuke a zarazem namiętnie.
- Jak ci się spało ? - spytałam ciekawa.
- Dobrze bo z tobą - zaśnmiał sie mnie cmokając.
- No ja myśle - zachichotałam bardziej wtulając się w chłopaka.
- Wszystkiego najlepszego za miesiąc ze mną - szepnął czule. Po czym złorzył namiętny pocałunek na jej ustach, który odwzajemniłam. "' miesięcznica '' takie ładne i
cudowne słowo. Nie mogę uwierzyć, że jest ze mną miesiąc i mu sie jeszcze nie znudziłam.To mój najdłuższy związek, nie licząc 2 tygodni z Felipe.. po czym postanowwiliśmy
zostać tylko przyjaciółmi.
- Kocham Cię - szepnełam słodko.
- To najszczęśliwszy dzień w moim życiu - szepnął. Potwierdziłam głową.
Poleżeliśmy tak jeszcze kilka minut po czym Maxi wstał i ubrał się w łazience bioerąc prysznic. Podczas gdy ja nudziłam sie 15 minut. Około 8 mój chłopak pomógł mi
sie ogarnąć i zejść na śniadanie. Zdziwiło mnie, że nie ma Felipe ale Diego powiedział, że poszedł do y-mixa. Argentyńczyk zawiózł mnie do stołu i zachamował mój pojazd
całując w szyje usiadł obok mnie.
- Ale z was słodka para - przyznała ciocia Dolor- przypominacie Angeles i Pablo - dodała a potem zakryła usta ręką.
- Kogo ? - spytaliśmy wszyscy razem po za wójkiem.
- Pablo był chłopakiem twojej matki Naty - westchnął wujek.
- I co ? - spytał ciekawy Diego.
- Ale krótko byli razem przez waszą ciotke Jaqulin - westchnął wujek.
- Co my mamy ciotke ?! - spytaliśmy równocześnie ja i Diego zli a oni skineli głowami. Diego wstał i odszedł zły. Poprosiłam Maxiego by pojechał za nim. Diego poszedł
zły na góre. Rozumiałam jego złośc na rodziców ale starałam sie ich też zrozumiec.
- Diego - podjechałam przed niego wózkiem.
- Czemu nam nie powiedzieli o niej ? - spytał oczekując odpowiedzi, której nie umiałam udzielić. Sama byłam tym wszystkim zaskoczona. nie rozumiałam czemu ją ukrywali
i nie wspominali nigdy o niej. I jak to moja mama przez nią nie była z tym chłopakiem ? Nie rozumiałam czemu o niej nie mówili.. ? Czemu nigdy nie poznała nas ..?
Przecież to nasza ciotka i mamy prawo by wiedzieć i poznać ją. Dowiedzieć się co ich poróżniło. Tyle pytań i ani jednej odpowiedzi.
- Diego a co jest za dzwiami na końcu korytarza ? Felipe mówił coś że według niego są podejrzane. - zaczełam temat. Mój przyjaciel mówił mi, że zawsze są zamknięte.
I nigdy tam nikt nie wchodzi.
- Ponoć są tam stare jakieś papiery, dokumenty starocia i pokój twojej matki - westchnął. Ta odpowiedz mnie ożywiła w oczach.
- Możemy tam pójść gdy twoi rodzice wyjdą ? - spytałam.
Skinął głową. Uśmiechnęłam się i poszliśmy pod te dzwi. Diego nie miał klucza ale otworzył moją wsówką Mistrz włamu zacichotałam w myślach. Gdy otworzyli dzwi
zauważyliśmy schody. Wstchnełam ale chłopcy mnie wniśli na góre. Tak jak podejrzewałam był tam dawny pokój i garderoba sceniczna mojej mamy. Było to cudowne uczucie
być tam. Tak jakby być obok niej. Czułam jej obecność w czałym pomieszczeniu. Oglądałam wszystkie ubrania i dokumenty w toaletce aż znalazłam jej pamiętnik.
Brązowoskórzany zeszyt z zatrzaskiem. Grzebiąc bardziej w szufladzie odnalazłam pasujący klucz.Chciałam go już teraz otworzyć ale Diego poradził byśmy już wracali
gdyby jego rodzice wrócili wcześniej. Zgodziłam się po czym wróciliśmy do mojego pokoju Bardzo ciekawiło mnie co jest w środku... ? Wiedzieć co czuła i myślała..
To takie uczucie moje ze snów jakby była tu żyła uśmiea szczęście mi pomoże. Kocham go i to bardzo. Zawsze jest blisko i moge liczyć na jego pomoc i wsparcie.
Po prostu chce być z nim na zawsze bo wiem, że to ten jedyny. Ciekawi mnie czy coś zaplanował na ten dzień. Maxi to typ romantyka i jestem całkowici pewna, że coś
szykuje... Tylko co ... ?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Miśki ;* oto zapowiedziany rozdział mimo małej liczby wejść i komentarzy. Cóż 2 to i tak sukces xd Dedykuje go mojej NuścePonte, która ostatnio jest tu najaktywniejsza za co dziękuje ;* i za prace nad projektem.. Lepiej nie będę jeszcze mówić.. Po prostu jest tu z czego mam satysfakcje i to wielką. Jak widzimy jest Naxi a to najważniejsze xd po za tym szykuje się ranka ale najpierw piosenka, która należy do repertuału Lodo Comello z udziałem Abrahama Matteo. Tak bardzo lubię to piosenkę i postanowiłam ją tu dać, no i mamy tajemnice w rodzinie Naty, które rozwiążą sie .. hm .. hen daleko. xd Mam już początek 12 rozdziału i pewnie niedługo wrócę do tej tajemnicy, o której szczerze to zapomniałam. Jeszcze raz pozdrawiam Natalkę niezapominając o Oli i Ewce. ;*
niedziela, 20 września 2015
Rozdział 7
Przyjaźń poznaję po tym, że nic nie może jej zawieść, a prawdziwą miłość po tym, że nic nie może jej zniszczyć.
~Naty ~
Maxi jest po prostu cudowny. Taki kochany, czuły wspaniały. Nadal nie mogę w to uwierzyć, że mu wybaczyłam i jestem z nim. To była dobra decyzja w moim życiu.
Teraz wiem, że musze życ i walczyć. Mam dla kogo. Nie chce zostawić Maxiego. Nie mogłabym , nie umialabym. Za dużo dla mnie znaczy. Z resztą ja dla niego też.
Gdyby tak nie było nie siedziałby dwa dni non stop w szpitalu i nie zabrałby mnie na randke tłumacząc to, że mimo choroby mnie kocha.I musze akceptować jaka jestem.
To jedyne powino mnie obchodzić a wtedy ludzie zmienią nastawienie do mnie. Myślałam całą droge do domu nad tym gdy Maxi mnie pchał. Widzę, że się męczy ale on mówi,
że to nic takiego bo mnie kocha, przez co jeszcze bardziej go kocham. Gdy zatrzymaliśmy się przeed moimi dzwiami wejściowymi, ukucnął przede mną i mnie namiętnie
pocałował. Po czym wstał i zadzwonił dzwonkiem do drzwi, które otworzył wujek Gregorio ;
- O kogo ja tu widze Maximiliano - powiedział szorstko wójek. On zawsze taki sie wydawał lecz dla bliskich był całkiem inny.
- Dobry wieczór panie Dominguez - odpowiedział grzecznie z uśmiechem. Mam nadzieje, że go polubi.
- Wójku nie kumam.. skąd się znacie ? - spytałam zdziwiona patrząc raz na Maxiego raz na wójka. Potem skumałam jaką jestem idjotką przecież Maxi przyjazni się z diego
- Ja musze iść - pocałował mnie w czółko i odszedł. Zpoostawił mnie na pastwe wójka.Wujek wjechał mną do salonu, gdzie czekał Diego z ciocią. Zachowywali sie dziwnie
ja. Coś ukrywali przede mną. Przeraziłam sie trochę. Bałam się, że mają złe wieści.. A czego bym mogła sie spodziewać ?
- Natalia Maximiliano to twój chłopak ? -spytał zdezorientowany. Pokiwałam głową. Bałam się jego reakcji. O dziwo wnioskując po jego humorze był nawet z tego
zadowolony.
- Hmm dobrze, lubię go - stwierdził a potem sie zaśmiał po tym jak zrobił pauze napięcia i mnie przytulił.
- Dobra Tusia mamy dla ciebie wieści - przerwał tą scenę mój kuzyn.
- O co chodzi ? - spytałam przerażona myśląc, że chodzi tu o moje zdrowie.
- Dzwonił Felipe - oznajmiła ciocia Dolores. Byłam w szoku słysząc to imie. Kompletnie zapomniałam o nim. Felipe to mój najlepszy przyjaciel od dziecka. Zawsze
był przy mnie zawsze na dobre i na złe. Rozumiał mnie jak nikt inny. W sumie on wiedział jak sie czuje. Chłopak ma problemy z kręgosłupem lecz po operacji wszystko
jest dobrze. spełnił marzenia i jest gwiazdą Y-Mixu. Kocham go bardzo. Oczywiście jako przyjaciela. Jeest miły, opiekuńczy, popularny i przystojny. Sodówka nie
uderzyła mu do głowy. Na szczęście. Ja wiem jaki jest naprawde a nie dla mediów.
- Co ? Jak to ? - spytałam niedowierzając.
- Nie wiemy. Poprosił abyś oddzwoniła - dodała ciocia dając mi mój telefon. Kompletnie zapomniałam, że go zostawiłam by nam nie przeszkadzał na randce. Poprosiłam
Diego by mnie odstawił do mojej sypialni. Zgodził się i po 5 minutach leżałam już w swoim łóżku a chłopak grzecznie na moją prośbę opuścił pomieszczenie. Ułorzyłam
sie wygodnie i włączyłam telefon. Moim oczom ukazał się SMS od Maxiego, który bardzo mnie uszczęśliwił ;
'' Dziękuje za tą pierwszą randkę. Była cudowna, bo z tobą. Kocham cię ;* ''
odpisałam mu ;
'' Ja też dziękuję. Za ciebie ;* ''
Po tem przejrzałam listę kontaktóow szukając numeru do hiszpana. Był w szybkim wybieraniu, więc go wybrałam i przyłorzyłam komórke do ucha. Po 2 sygnałach odebrał ;
- Hallo Natalia - spytał.
- Tak to ja Fel. - zachichotałam.
- Tęskniłem Tusia - zaczął. Uwielbiałam gdy używał tego zdrobnienia co wymyślił z Diego. Gdy mieliśmy po 3 lata.
- Ja też. Co u ciebie ? - spytałam ciekawa.
- Właśnie w tej spawie dzwonie Nats. - oznajmił tajemniczo lecz z zadowoleniem.
- Tak ? A co jest ? - spytałam zdziwiona.
- Rozmawiałem z twoimi wujkami. Mówili mi o twoim wypadku. Więc postanowiliśmy że przyjade do was zabierając twoją siostre. Lena bardzo za tobą tęskni i się nią
opiekuje bo wasz tata ciągle pije. Nie martw się bo z nią wszystko okej. - wyjaśnił.
- Cieszę się, że przyjedziecie. Tęsknie za wami - przyznałam.
- A co u ciebie ? - spytał.
- Hmm oprócz wypadku jest dobrze. Mam tu wszystko czego mi trzeba - zapewniłam
- Chłopaka ? - spytał ciekawy.
- Tak i chłopaka - oznajmiłam a on posmutniał a nawet nie wiem dlaczego.
- Natka przepraszam musze kończyć. Zajme się Lenką. Do jutra. Jutro sie zobaczymy - pznajmił z czego się cieszyłam i się rozłączyliśmy. Wydawał się dziwny. Zdziwiło
mnie to bo zaczął taki być gdy oznajmiłam mu o Maxim. Wiem, że coś czuje do mnie, lecz ja jestem wierna Maxiemu i nie chce dawać mu nadzieji. To chyba zrozumiałe co
nie ? Maxi a Felipe to dwa inne światy odległe od siebie. Różnią sie wszystkim lecz nie stosunkiem do mnie. Cieszę się, że mam takie osoby. Dzięki im czuje, że musze
żyć. Mam tylko nadzieje, że Maxi nie będzie na mnie zły i zazdrosny o Felipe natomiast on zły na mnie, że mam chłopaka. Postanowiłam zadzwonić do Maxiego, który po
sygnale odebrał. WoW chyba się stęsknił.
- Hej Misiu, wiem, że jest póżno ale ja tęsknie i musze z tobą pogadać - wytłumaczyłam ten spontaniczny telefon.
- Tak kotek jest tylko druga nad ranem - zauważył sarkastycznie.
- Wiem.. Walnełabym cie lecz nie mam siły - westchnęłam
- Ej no ! No to co sie dzieje u mojej królewny ? - spytał słodka. Nie był zły tylko zaspany a ja wcale sie mu nie dziwiłam.
- Maxi musisz wiedzieć, że przyjezdza Felipe mój najlepszy przyjaciel z Hiszpanii i zabierze ze sobą Lenkę - ucieszyłam się.
- Mh.. - czułam że nie jest zadowolony z tego.
- Co jest ? - spytałam. Już Felipe jest zły jeszcze brak mi by Maxi był.
- Nic Natuś wszystko dobrze - zapewnił.
- Mam nadzieje, że nie jesteś zły. Kocham cię, wiesz o tym. Mogę mieć przyjaciela płci męskiej jak TY możez mieć przyjaciółki - stwierdziłam.
- Tak ale i tak będę zazdrosny, mimo że ci ufam. - zapewniał.
- Tak jak ja zazdrosna o te blondynkę - zaśmiałam się. Naprawdę byłam zazdrosna. Ale nie chciałam robić scen i mam nadzieje, że on też nie będzie.
- Nie wypominaj mi tego. Wolę pogadać o czymś milszym dla nas na przykład o piosence, którśą pisze dla ciebie i przydałoby się abyś mi pomogła. - zaproponował.
-Z miłą chęcią. Może jutro o 18 u mnie przyjdziesz na kolacje i poznasz Felipe ale potem pójdziemy do mnie - wyjaśniłam.
- To randka ? - spytał głupio bo dobrze wiedział, że to randka.
- Tak Maxiu to randka a co dziewczyna nie może zaprosić chłopaka na randkę ? - spytałam.
- Nie no może. Myślałaś by zapisać sie do Studia ? - spytał.
- Nie. Sam wiesz, że jestem chora nie przyjeliby mnie.
- Nawet tak nie mów. Nie pozwole ci na to rozumiesz ? - spytał pokiwałam głową.
- Pezemyśl to. Kocham Cię dobranoc. - rozłączyliśmy się.
Westchnełam po tej rozmowie, która poprawiła mi dzień i zaczełam być śpiąca więc szybko zasnęłam. Jutro czeka mnie długi dzień. Cieszę się, że spotkam Lenkę. Tak
bardzo tęsknie za sześciolatką i ona pewnie też. Ciesze się że tu zamieszka. Martwi mnie tylko czy chłopaki się polubią. Mam nadzieję, że jakoś się dogadają dla mnie.
Po długich przemyśleniach zasnęłam.
'' Prawdziwy Przyjaciel nie będzie kazał Ci wybierać między sobą a jakąś Twoją miłością.
Prawdziwy Przyjaciel odejdzie tylko po to, abyś był szczęśliwy. Lecz gdy będziesz go znowu potrzebował - wróci jak najszybciej. ''
~ Felipe ~
Następnego dnia musiałem wstać o 5, ponieważ o 6 mieliśmy lot do Buenos Aries. Nigdy tam nie byłem lecz wiem, że to malowicze miasto pełne słońca i pięknych widoków.
Ciesze się że moge tam polecieć, po za tym to nie dzięki Naty tam jade. Marotti kazał mi tam polecieć do argentyńskiegoo y-mixa, który jest w B.A. Dziwny zbieg
okoliczności ale bardzo miły i trafiony. Nie chce opuścić Natali w najgorszym okresie dla niej. Nie mogę uwierzyć, że los jest taki wredny dla niej. Wiem, że samochód
ją potrącił ale co ona tam robiła ? Z kim była ? Może z tym swoim chłopakiem.. eh kocham ją nie tylko jak przyjaciółkę. Myślałem, że mam jakieś szanse u niej. A tu co
? Ma chłopaka. Nie będę już jej najwazniejszy po za rodziną w jej życiu. Żle sie z tym czuje. Taki zazdrosny. A nawet nie wiem o kogo. Czułem, że nie chce o niim ze
mną gadać. A czy powiedziała mu o mnie ? To nic, że ma chłopaka ja zachowam sie inaczej i będę dla niej przyjacielem tak jak jest. To najlepsze wyjście. Wiem, że mnie
potrzebuje tak jak i Lenki. Gdy tak rozmyślam o tym zauważam, że już unosimy się w powietrze. Siedze z Leną. Lecimy sami no i Marotti. Czasami mnie tak wkurza, że nie
wytrzymuje z nim. Ciągle gada i gada. Przymknąć buzi nie umie. A jak gada to z takim entuzjazmem i pasją. Tak czy siak musi z nami lecieć ktoś dorosły a moi rodzice
są w delegacji. Więc musze to jakoś zcierpieć, przecież to ma wpływ na moją prace w y-mixie. Czuje ciężar Lenki na moim ramieniu, zasnęła znudzona słuchaniem mojego
szefa. W sumie jej się nie dziwie. Też bym przy nim usnął ale jestem zbyt podekscytowany, że zobacze Naty, więc postanowiłem odpłynąć słuchając muzyki. Lot ciągnął
się w nieskończoność mimo, że po 5 godzinach wylądowaliśmy. Lenka była cała podekscytowana podróżą i tym, że zobaczy Naty tak samo jak ja. Marotti wszystko
zorganizował i szybko pojechaliśmy do cioci i wujka dziewczyn.
- Witam jestem Felipe - przedstawiłem się im a Lenka tuliła sie do cioci
- Gdzje Natjalka ? - spytała od razu szczesliwa a Diego ją zaprowadził na góre, pewnie do niej.
- Diego zaprowadz ją a my porozmawiamy z Felipe i dołączymy do was - poprosiła kobieta a jej mąż zaprowadził mnie do salonu. Czułem, że czeka nas poważna rozmowa w 4 oczy.
- Cieszymy się, że przywiozłeś Lenke, martwiliśmy się o nią a Naty tęskniła - zauważyła pano Dolores.
- Cieszę się, że mogłem pomóc a przy tym zobacze Natalie - zauważyłem.
- Wiemy, że sie przyjaznicie a Natalia potrzebuje teraz wsparcia, nie chcemy by sie załamała tylko wzieła sie wgarść by zaczeła chodzić - tłumaaczył wój dziewczyny.
- Jest aż tak żle ? - spytałem zdenerwowany martwiąc się o nią. POkiwali głowami na potwierdzenie a mi zrobiło się głupio i smutno.
- Naszykowaliśmy ci pokój gościnny - zmieniła lekko zdenerwowana temat pani Dominquez. Poprowadziła mnie na góre - Kolacja o 18, bedzie Fran dziewczyna Diego i Maxi
chłopak Natali - poinformowała pokazując mi mój pokój - rozgość sie rozpakój i pójdz do Naty - dodała zostawiając mnie w moim małym królestwie. Był to mały pokój koloru
błękitu z łóżkiem szafą i mnóstwem nutek tanczących postaci na ścianach. Był cudowny. Cała rodzina Dpminquezów z tego co wiem jest związana z muzyką i całym tym
biznesie, nie dziwie się Naty że cząstka niego talentu spłynęła na nią. Jej mama i tata Diego są rodzeństwem. Nie wiem za wiele na temat jej mamy tak samo jak Naty.
Wiem,że nie żyje. W pokoju było jej zdjecie z Gregorio gdy byli mali. Bardzo przypominali Naty i Diego. Odstawiłem fotografie i postanowiłem odwiedzić Natalie,
która miała pokój na końcu po lewej. Myślałem, że ostatni jest jej lecz to nie była prawda bo dzwi były tam zamkniete jakby nikomu nie można było tam wejść.
Wydawało mi się to dziwne ale postanowiłem o tym nie myśleć i weszłem do pokoju Natali ;
- Felipe - ucieszyła sie na mój widok prubując wstać, więc szybko podeszłem po czym usiadlem obok tuląc ją.
- Teskniłem Tusiu, już dobrze, jestem tu i będę - obiecałem a ona się we mnie wtuliła. Tak miło było czuć, jej ciepło. Lenka poczuła zazdrość więc wskoczyła mierzy nas
tuląc. Nie przeszkadzało mi to. Gdy Lena usneła obok lezącej Naty.. Hiszpanka opowiedziała mi co sie wydarzyło. Byłem przerazomy zmartwiony i zły na jej chłopaka
- Wybaczyłaś mu to ? - spytałem zdziwiony, niedowierzając, że tak zrobiła. Ona pokiwała głową. Nie rozumiałem jej. Około siedenastej przyszli jej chłopak i laska
Diego;
- Cześć jestem Felipe przyjaciel Natalii - wyciągnąłem dłoń w strone pięknej włoszki.
- Fran, dziewczyna Diego - przedstawiła się szatynka.
- A ja Maxi chłopak Natali - podkreślił te słowa specialnie jakby był zazdrosny. Tą niezreczną sytuacje przerwała pano Dolores wołając na kolacje. O dziwo był na niej
Marotti.
- A więc ... wszystko gotowe i Felipe będzie uczęszczał do Studia Gregorio pokazuując innym młodszym rocznikom co umie. To jest nie powtarzalna szansa i dla nas i dla
studia no i Felipe - wytłumaczył Marotti aż sie zarumieniiłem na oczach Naty, która siedziała na przeciwko obok Maxiego trzymając go za rękę. Cieszył mnie ten widok
,imo wszystk. Wyglądali na szczęśliwych. Nie będę się wtrącał.
- Tak masz racje Marotti - pokiwałem głową.
- Studio jest zaszczycone tym - zauważył wój Naty. Wiem, że jest tam nauczycielem i on załatwił wspóprace między studio a y-mixem.
- To raczej ja dziękuje za wszystko - odparłem.Wszyscy się uśmiechali śmiali rozmawiali. Trwała dobra i miła atmosfera.
--_------------------------_----------------------_-------------------_--------------------_----------------------_-------------
Hej miśki ,:* tak jak obiecałam komuś że dam kolejny rozdzial by podgonić i oto on
Cieszycie sie ? Bo ja bardzo. Ten rozdzial dedykyje NuścePonte bo mnie chyba nienawidzi .. Jest zła a ja nie wiem o co. Jak widzicie dałam Felipe, ktory namiesza sporo i znowu rozwale naxi tym razem na dlużej... Dziekuje wam za pytania do postaci mam nadzieje że po tym rozdziale dojdą nowe pytania na ktore czekam :* pozdrawiam wszystkie moje wierne komentatorki :* kocham was :* Nastepny w czwartek.. To do czwartku
~Naty ~
Maxi jest po prostu cudowny. Taki kochany, czuły wspaniały. Nadal nie mogę w to uwierzyć, że mu wybaczyłam i jestem z nim. To była dobra decyzja w moim życiu.
Teraz wiem, że musze życ i walczyć. Mam dla kogo. Nie chce zostawić Maxiego. Nie mogłabym , nie umialabym. Za dużo dla mnie znaczy. Z resztą ja dla niego też.
Gdyby tak nie było nie siedziałby dwa dni non stop w szpitalu i nie zabrałby mnie na randke tłumacząc to, że mimo choroby mnie kocha.I musze akceptować jaka jestem.
To jedyne powino mnie obchodzić a wtedy ludzie zmienią nastawienie do mnie. Myślałam całą droge do domu nad tym gdy Maxi mnie pchał. Widzę, że się męczy ale on mówi,
że to nic takiego bo mnie kocha, przez co jeszcze bardziej go kocham. Gdy zatrzymaliśmy się przeed moimi dzwiami wejściowymi, ukucnął przede mną i mnie namiętnie
pocałował. Po czym wstał i zadzwonił dzwonkiem do drzwi, które otworzył wujek Gregorio ;
- O kogo ja tu widze Maximiliano - powiedział szorstko wójek. On zawsze taki sie wydawał lecz dla bliskich był całkiem inny.
- Dobry wieczór panie Dominguez - odpowiedział grzecznie z uśmiechem. Mam nadzieje, że go polubi.
- Wójku nie kumam.. skąd się znacie ? - spytałam zdziwiona patrząc raz na Maxiego raz na wójka. Potem skumałam jaką jestem idjotką przecież Maxi przyjazni się z diego
- Ja musze iść - pocałował mnie w czółko i odszedł. Zpoostawił mnie na pastwe wójka.Wujek wjechał mną do salonu, gdzie czekał Diego z ciocią. Zachowywali sie dziwnie
ja. Coś ukrywali przede mną. Przeraziłam sie trochę. Bałam się, że mają złe wieści.. A czego bym mogła sie spodziewać ?
- Natalia Maximiliano to twój chłopak ? -spytał zdezorientowany. Pokiwałam głową. Bałam się jego reakcji. O dziwo wnioskując po jego humorze był nawet z tego
zadowolony.
- Hmm dobrze, lubię go - stwierdził a potem sie zaśmiał po tym jak zrobił pauze napięcia i mnie przytulił.
- Dobra Tusia mamy dla ciebie wieści - przerwał tą scenę mój kuzyn.
- O co chodzi ? - spytałam przerażona myśląc, że chodzi tu o moje zdrowie.
- Dzwonił Felipe - oznajmiła ciocia Dolores. Byłam w szoku słysząc to imie. Kompletnie zapomniałam o nim. Felipe to mój najlepszy przyjaciel od dziecka. Zawsze
był przy mnie zawsze na dobre i na złe. Rozumiał mnie jak nikt inny. W sumie on wiedział jak sie czuje. Chłopak ma problemy z kręgosłupem lecz po operacji wszystko
jest dobrze. spełnił marzenia i jest gwiazdą Y-Mixu. Kocham go bardzo. Oczywiście jako przyjaciela. Jeest miły, opiekuńczy, popularny i przystojny. Sodówka nie
uderzyła mu do głowy. Na szczęście. Ja wiem jaki jest naprawde a nie dla mediów.
- Co ? Jak to ? - spytałam niedowierzając.
- Nie wiemy. Poprosił abyś oddzwoniła - dodała ciocia dając mi mój telefon. Kompletnie zapomniałam, że go zostawiłam by nam nie przeszkadzał na randce. Poprosiłam
Diego by mnie odstawił do mojej sypialni. Zgodził się i po 5 minutach leżałam już w swoim łóżku a chłopak grzecznie na moją prośbę opuścił pomieszczenie. Ułorzyłam
sie wygodnie i włączyłam telefon. Moim oczom ukazał się SMS od Maxiego, który bardzo mnie uszczęśliwił ;
'' Dziękuje za tą pierwszą randkę. Była cudowna, bo z tobą. Kocham cię ;* ''
odpisałam mu ;
'' Ja też dziękuję. Za ciebie ;* ''
Po tem przejrzałam listę kontaktóow szukając numeru do hiszpana. Był w szybkim wybieraniu, więc go wybrałam i przyłorzyłam komórke do ucha. Po 2 sygnałach odebrał ;
- Hallo Natalia - spytał.
- Tak to ja Fel. - zachichotałam.
- Tęskniłem Tusia - zaczął. Uwielbiałam gdy używał tego zdrobnienia co wymyślił z Diego. Gdy mieliśmy po 3 lata.
- Ja też. Co u ciebie ? - spytałam ciekawa.
- Właśnie w tej spawie dzwonie Nats. - oznajmił tajemniczo lecz z zadowoleniem.
- Tak ? A co jest ? - spytałam zdziwiona.
- Rozmawiałem z twoimi wujkami. Mówili mi o twoim wypadku. Więc postanowiliśmy że przyjade do was zabierając twoją siostre. Lena bardzo za tobą tęskni i się nią
opiekuje bo wasz tata ciągle pije. Nie martw się bo z nią wszystko okej. - wyjaśnił.
- Cieszę się, że przyjedziecie. Tęsknie za wami - przyznałam.
- A co u ciebie ? - spytał.
- Hmm oprócz wypadku jest dobrze. Mam tu wszystko czego mi trzeba - zapewniłam
- Chłopaka ? - spytał ciekawy.
- Tak i chłopaka - oznajmiłam a on posmutniał a nawet nie wiem dlaczego.
- Natka przepraszam musze kończyć. Zajme się Lenką. Do jutra. Jutro sie zobaczymy - pznajmił z czego się cieszyłam i się rozłączyliśmy. Wydawał się dziwny. Zdziwiło
mnie to bo zaczął taki być gdy oznajmiłam mu o Maxim. Wiem, że coś czuje do mnie, lecz ja jestem wierna Maxiemu i nie chce dawać mu nadzieji. To chyba zrozumiałe co
nie ? Maxi a Felipe to dwa inne światy odległe od siebie. Różnią sie wszystkim lecz nie stosunkiem do mnie. Cieszę się, że mam takie osoby. Dzięki im czuje, że musze
żyć. Mam tylko nadzieje, że Maxi nie będzie na mnie zły i zazdrosny o Felipe natomiast on zły na mnie, że mam chłopaka. Postanowiłam zadzwonić do Maxiego, który po
sygnale odebrał. WoW chyba się stęsknił.
- Hej Misiu, wiem, że jest póżno ale ja tęsknie i musze z tobą pogadać - wytłumaczyłam ten spontaniczny telefon.
- Tak kotek jest tylko druga nad ranem - zauważył sarkastycznie.
- Wiem.. Walnełabym cie lecz nie mam siły - westchnęłam
- Ej no ! No to co sie dzieje u mojej królewny ? - spytał słodka. Nie był zły tylko zaspany a ja wcale sie mu nie dziwiłam.
- Maxi musisz wiedzieć, że przyjezdza Felipe mój najlepszy przyjaciel z Hiszpanii i zabierze ze sobą Lenkę - ucieszyłam się.
- Mh.. - czułam że nie jest zadowolony z tego.
- Co jest ? - spytałam. Już Felipe jest zły jeszcze brak mi by Maxi był.
- Nic Natuś wszystko dobrze - zapewnił.
- Mam nadzieje, że nie jesteś zły. Kocham cię, wiesz o tym. Mogę mieć przyjaciela płci męskiej jak TY możez mieć przyjaciółki - stwierdziłam.
- Tak ale i tak będę zazdrosny, mimo że ci ufam. - zapewniał.
- Tak jak ja zazdrosna o te blondynkę - zaśmiałam się. Naprawdę byłam zazdrosna. Ale nie chciałam robić scen i mam nadzieje, że on też nie będzie.
- Nie wypominaj mi tego. Wolę pogadać o czymś milszym dla nas na przykład o piosence, którśą pisze dla ciebie i przydałoby się abyś mi pomogła. - zaproponował.
-Z miłą chęcią. Może jutro o 18 u mnie przyjdziesz na kolacje i poznasz Felipe ale potem pójdziemy do mnie - wyjaśniłam.
- To randka ? - spytał głupio bo dobrze wiedział, że to randka.
- Tak Maxiu to randka a co dziewczyna nie może zaprosić chłopaka na randkę ? - spytałam.
- Nie no może. Myślałaś by zapisać sie do Studia ? - spytał.
- Nie. Sam wiesz, że jestem chora nie przyjeliby mnie.
- Nawet tak nie mów. Nie pozwole ci na to rozumiesz ? - spytał pokiwałam głową.
- Pezemyśl to. Kocham Cię dobranoc. - rozłączyliśmy się.
Westchnełam po tej rozmowie, która poprawiła mi dzień i zaczełam być śpiąca więc szybko zasnęłam. Jutro czeka mnie długi dzień. Cieszę się, że spotkam Lenkę. Tak
bardzo tęsknie za sześciolatką i ona pewnie też. Ciesze się że tu zamieszka. Martwi mnie tylko czy chłopaki się polubią. Mam nadzieję, że jakoś się dogadają dla mnie.
Po długich przemyśleniach zasnęłam.
'' Prawdziwy Przyjaciel nie będzie kazał Ci wybierać między sobą a jakąś Twoją miłością.
Prawdziwy Przyjaciel odejdzie tylko po to, abyś był szczęśliwy. Lecz gdy będziesz go znowu potrzebował - wróci jak najszybciej. ''
~ Felipe ~
Następnego dnia musiałem wstać o 5, ponieważ o 6 mieliśmy lot do Buenos Aries. Nigdy tam nie byłem lecz wiem, że to malowicze miasto pełne słońca i pięknych widoków.
Ciesze się że moge tam polecieć, po za tym to nie dzięki Naty tam jade. Marotti kazał mi tam polecieć do argentyńskiegoo y-mixa, który jest w B.A. Dziwny zbieg
okoliczności ale bardzo miły i trafiony. Nie chce opuścić Natali w najgorszym okresie dla niej. Nie mogę uwierzyć, że los jest taki wredny dla niej. Wiem, że samochód
ją potrącił ale co ona tam robiła ? Z kim była ? Może z tym swoim chłopakiem.. eh kocham ją nie tylko jak przyjaciółkę. Myślałem, że mam jakieś szanse u niej. A tu co
? Ma chłopaka. Nie będę już jej najwazniejszy po za rodziną w jej życiu. Żle sie z tym czuje. Taki zazdrosny. A nawet nie wiem o kogo. Czułem, że nie chce o niim ze
mną gadać. A czy powiedziała mu o mnie ? To nic, że ma chłopaka ja zachowam sie inaczej i będę dla niej przyjacielem tak jak jest. To najlepsze wyjście. Wiem, że mnie
potrzebuje tak jak i Lenki. Gdy tak rozmyślam o tym zauważam, że już unosimy się w powietrze. Siedze z Leną. Lecimy sami no i Marotti. Czasami mnie tak wkurza, że nie
wytrzymuje z nim. Ciągle gada i gada. Przymknąć buzi nie umie. A jak gada to z takim entuzjazmem i pasją. Tak czy siak musi z nami lecieć ktoś dorosły a moi rodzice
są w delegacji. Więc musze to jakoś zcierpieć, przecież to ma wpływ na moją prace w y-mixie. Czuje ciężar Lenki na moim ramieniu, zasnęła znudzona słuchaniem mojego
szefa. W sumie jej się nie dziwie. Też bym przy nim usnął ale jestem zbyt podekscytowany, że zobacze Naty, więc postanowiłem odpłynąć słuchając muzyki. Lot ciągnął
się w nieskończoność mimo, że po 5 godzinach wylądowaliśmy. Lenka była cała podekscytowana podróżą i tym, że zobaczy Naty tak samo jak ja. Marotti wszystko
zorganizował i szybko pojechaliśmy do cioci i wujka dziewczyn.
- Witam jestem Felipe - przedstawiłem się im a Lenka tuliła sie do cioci
- Gdzje Natjalka ? - spytała od razu szczesliwa a Diego ją zaprowadził na góre, pewnie do niej.
- Diego zaprowadz ją a my porozmawiamy z Felipe i dołączymy do was - poprosiła kobieta a jej mąż zaprowadził mnie do salonu. Czułem, że czeka nas poważna rozmowa w 4 oczy.
- Cieszymy się, że przywiozłeś Lenke, martwiliśmy się o nią a Naty tęskniła - zauważyła pano Dolores.
- Cieszę się, że mogłem pomóc a przy tym zobacze Natalie - zauważyłem.
- Wiemy, że sie przyjaznicie a Natalia potrzebuje teraz wsparcia, nie chcemy by sie załamała tylko wzieła sie wgarść by zaczeła chodzić - tłumaaczył wój dziewczyny.
- Jest aż tak żle ? - spytałem zdenerwowany martwiąc się o nią. POkiwali głowami na potwierdzenie a mi zrobiło się głupio i smutno.
- Naszykowaliśmy ci pokój gościnny - zmieniła lekko zdenerwowana temat pani Dominquez. Poprowadziła mnie na góre - Kolacja o 18, bedzie Fran dziewczyna Diego i Maxi
chłopak Natali - poinformowała pokazując mi mój pokój - rozgość sie rozpakój i pójdz do Naty - dodała zostawiając mnie w moim małym królestwie. Był to mały pokój koloru
błękitu z łóżkiem szafą i mnóstwem nutek tanczących postaci na ścianach. Był cudowny. Cała rodzina Dpminquezów z tego co wiem jest związana z muzyką i całym tym
biznesie, nie dziwie się Naty że cząstka niego talentu spłynęła na nią. Jej mama i tata Diego są rodzeństwem. Nie wiem za wiele na temat jej mamy tak samo jak Naty.
Wiem,że nie żyje. W pokoju było jej zdjecie z Gregorio gdy byli mali. Bardzo przypominali Naty i Diego. Odstawiłem fotografie i postanowiłem odwiedzić Natalie,
która miała pokój na końcu po lewej. Myślałem, że ostatni jest jej lecz to nie była prawda bo dzwi były tam zamkniete jakby nikomu nie można było tam wejść.
Wydawało mi się to dziwne ale postanowiłem o tym nie myśleć i weszłem do pokoju Natali ;
- Felipe - ucieszyła sie na mój widok prubując wstać, więc szybko podeszłem po czym usiadlem obok tuląc ją.
- Teskniłem Tusiu, już dobrze, jestem tu i będę - obiecałem a ona się we mnie wtuliła. Tak miło było czuć, jej ciepło. Lenka poczuła zazdrość więc wskoczyła mierzy nas
tuląc. Nie przeszkadzało mi to. Gdy Lena usneła obok lezącej Naty.. Hiszpanka opowiedziała mi co sie wydarzyło. Byłem przerazomy zmartwiony i zły na jej chłopaka
- Wybaczyłaś mu to ? - spytałem zdziwiony, niedowierzając, że tak zrobiła. Ona pokiwała głową. Nie rozumiałem jej. Około siedenastej przyszli jej chłopak i laska
Diego;
- Cześć jestem Felipe przyjaciel Natalii - wyciągnąłem dłoń w strone pięknej włoszki.
- Fran, dziewczyna Diego - przedstawiła się szatynka.
- A ja Maxi chłopak Natali - podkreślił te słowa specialnie jakby był zazdrosny. Tą niezreczną sytuacje przerwała pano Dolores wołając na kolacje. O dziwo był na niej
Marotti.
- A więc ... wszystko gotowe i Felipe będzie uczęszczał do Studia Gregorio pokazuując innym młodszym rocznikom co umie. To jest nie powtarzalna szansa i dla nas i dla
studia no i Felipe - wytłumaczył Marotti aż sie zarumieniiłem na oczach Naty, która siedziała na przeciwko obok Maxiego trzymając go za rękę. Cieszył mnie ten widok
,imo wszystk. Wyglądali na szczęśliwych. Nie będę się wtrącał.
- Tak masz racje Marotti - pokiwałem głową.
- Studio jest zaszczycone tym - zauważył wój Naty. Wiem, że jest tam nauczycielem i on załatwił wspóprace między studio a y-mixem.
- To raczej ja dziękuje za wszystko - odparłem.Wszyscy się uśmiechali śmiali rozmawiali. Trwała dobra i miła atmosfera.
--_------------------------_----------------------_-------------------_--------------------_----------------------_-------------
Hej miśki ,:* tak jak obiecałam komuś że dam kolejny rozdzial by podgonić i oto on
Cieszycie sie ? Bo ja bardzo. Ten rozdzial dedykyje NuścePonte bo mnie chyba nienawidzi .. Jest zła a ja nie wiem o co. Jak widzicie dałam Felipe, ktory namiesza sporo i znowu rozwale naxi tym razem na dlużej... Dziekuje wam za pytania do postaci mam nadzieje że po tym rozdziale dojdą nowe pytania na ktore czekam :* pozdrawiam wszystkie moje wierne komentatorki :* kocham was :* Nastepny w czwartek.. To do czwartku
poniedziałek, 14 września 2015
Rozdział 6
Życie, dlaczego Ty jesteś takie trudne, nieprzewidywalne
i niepewne? Czemu nie wystawiasz dożywotniej gwarancji na Miłość,
Przyjaźń, Zdrowie, Szczęście? Po co tak pędzisz? Czy za kolejnym
zakrętem masz dla mnie jakąś miłą niespodziankę, czy kolejny raz
sypniesz mi piaskiem w oczy? Dokądkolwiek biegniesz, wiedz jedno-
chciałabym, byś było choć trochę łatwiejsze…
~ Naty ~
Kończy się zły sen i zapada dzień.. Wszystkie złe rzeczy odpływają hen i budzę się. Otwieram powieki a światło odbija się w nich. Wędruje nimi do okoła zauważając
szpita ?? ale co jak ??? Zauważam śpiącego Maxiego opierającego głowe i silne ramiona o barierkę łóżka. Wyglądał tak słodko. Chciałam go dotknąć, musnąć jego wargi.
Tak bardzo tego pragnęłam, lecz nie mogłan.. Brakowało mi sił. Czułam się taka bezsilna jak duch... Jakbym obserwowała to gdzieś po za czasem ... Zupełnie jak w
'' Zostań jeśli kochasz '' Czyżbym miała wypadek ? Nie mam bladego pojęcia. W przeciwieństwie do bohaterki tej książki ja byłam w sobie. Głupio to brzmi ale to prawda
bo mój duch włada moim ciałem. Chcę się obudzić i zrozumieć, lecz to nie jest dobry pomysł. Najlepiej poszukać odpowiedzi w sobie. Zamykam ciężkie powieki i odpływam.
Faktycznie teraz czuje się jak ta dziewczyna z tej książki. Była duchem i obserwowała wypadek i rodzine po nim patrząc jak umierają a ona ma tylko szanse przeżyć.
Zasługa to jej rodziny i chłopaka. Właśnie i tu jesteśmy podobne ja mam Diego, Maxiego, Fran. Dla nich będę walczyć ! Gdy zamknęłam oczy widziałam ciemność jakby cały
mój dzień skasował sie .. straciłam film.. Wten pomyślałam o nich .. dało mi to siłe .. jak w bajce o wróżkach mojej siostry. Dziwne ale czasem oglądam. W takich
'' bzdór wygrywa dobro ze zło poprzez miłość i przyjażń, która daje największy '' kop '' do walki z przeciwnościami i zawsze zwycięża ! Muszę o tym pamiętać i być silna
mimo wszystko ! Myślę tej chwili o Diego o tym, że zawsze był dla mnie wielkim wsparciem, a Fran próbowała być miła lecz największą moc daje mi miłość do Maxiego to
dzięki niej ujrzałam światło. Czuje, że mój duch unosi sie i leci wprost do światła jak mucha do lepu. Podczas lotu czuje się taka wolna i lekka unosi mnie powietrze
wspomnień. Zamiast nieba pojawiają sie obrazy.. dziwne obrazy .. z mojego życia .. nie pamiętam ich .. Rozglądając sie czuje, że nie chce ich wspominać. To prawda ?
Czułam jak ktoś sie śmieje a ja bezradnie płacze i spadam w dół.. Widze to wszystko .. te obrazy jak złe mary spadają razem ze mną i też sie śmieją. Zatylkam uszy i
krzycze chce by mi pomogli lecz nikt tego nie robi. Widze Diego i Fran śpią w domku. Wchodze tam. Rozglądam sie szukając siebie. Wchodze do pomieszczenia na przeciw
i krzyczę !!! Widze jak Maxi gwałci mnie a ja bezsilna nie mogę uciec, za bardzo go kocham mimo, że po tym nie powinnam. Na kolejnym obrazie całuje go blondi małpa
jakaś i wybiegam z płaczem. Nie chcę tego oglądać zaciskam więc powieki a krzyki cichną i postanawiam otworzyć oczy.. Kolejny 3 obraz przedstawia ulice miasta do
krtórego pojechalismy na dyskoteke..na której zdradził mnie.. dobra dość. Widzę go i mnie .. myślałam, że będziemy się kłucić ale nie wygląda to na sprzeczeke raczej
na pojednanie. Uśmiecham się do Maxiego a on patrzy na mnie zakochany z wyrzutami sumienia. Wnioskuje, że bardzo żałuje swoich czynów i chce bym mu wybaczyła. Widać
po mnie że to zrobię.. bądz już zrobiłam. Przecież ja go tak bardzo kocham. . Już się pogodziliśmy a ja nadal mam dziwne przeczucia. Nagle patrze odchylam się a we
mnie samochód. Boże ! Jęknęłam zatykając buzie. Czuje jak spadam w ciemność ! Czuje, że umieram. Dziwne uczucie bo przyjemne. Niestety nie trwa ono za długo i budzę
się. Tym razem w swoim ciele jako ja. Tak bardzo się cięsze wkońcu sobą w swoim ciele a nie jako duch w mojej podświaddomości. Rozglądam sie dookoła. Jest tak jak
było za nim byłam duchem. Widzę Maxiego! On wstał ! Lecz ja nie miałam siły..
- Naty ! - ucieszył się, że się wybudziłam i wten oto sposób w jego oczach pojawiły się iskierki.
- Tak Maxi to ja - upełniłam jego a zarazem siebie. Chciałam się podnieść lecz na to nie było szans.
- Leż - poprosił patrząc mi w oczy. Czułam, że robi się gorąco a szczególnie mi. Chłopak zaczął się do mnie zbliżać. Tak jakby wiedział, że chce go pocałować. Czuł
że mu wybaczyłam. Niestety tę piękną scene przerwał Diego z lekarzem
- Naty ? Obudziłaś się ! Wkońcu ! Jak sie czujesz ? Wszystko dobrze ? - pytał mój kuzyn lekko nadopiekuńczo. Lekarz spojrzał na mnie a poteem na dokumwnty
- Natalia Vidal tak ? - spytał mnie na co pokiwałam lekko głową - Hm dobrze co my tu mamy .. ah tak wypadek.. samochód wjechał w panią. - patrzył na papiery.
Denerwowałam się, że coś jest nie tak..
- Co z nią ? - spytał hiszpan. Doktor stał się bardziej nerwowy.
- Dobrze bez ogródek.. Przykro mi ale pani Vidal nie bedzie chodzić oczywiście dzięki długiej i ciężkiej rehabilitacji może odzyskać władze w nogach - wyjaśnił i
wyszedł. To zawsze robią gdy przekazują złe wiesci. Stają się tchurzami mimo, że powini jakoś wspierać swoich pacjętów. Słowa menżczyzny mimo, że prawdziwe tak bardzo
boolą. Ponoć ludzie chcą znać nawet najboleśniejszą prawdę niż sztucznie zarysowane kłamstwo. Ale czy ja chce wiedzieć prawdę ? Wiedziałam, że będzie taki dzień ale
nie sądziłam, że tak szybko nadejdzie. Jestem za młoda na to. Miałam tyle marzeń planów .. A teraz co ? Wóżek i łaska innych ? A szczególnie Maxiego, nie chce aby
musiał sie męczyć z dziewczyną na wóżku. Jest za dobry na to i zasługuje na kogoś lepszego. Mimo to łzy mi lecą, że całe moje życie trafiła cholera. Jest beznadziejne
i głupie nic nie warte. Nigdy nie odzyskam pełnej sprawności. Jakbym kiedyś ją posiadała. Na samo myśl o tym chce mi się płakać. Wiele razy się powstrzymywałam
zw względu na inych.. lecz mnie to przeraża i rozbeczałam sie na oczach kuzyna i jego laski. A co najgorsze na oczach Maxiego !
- Tusia będzie dobrze - Diego nadaremnie chciał mnie pocieszyć.
- Prosze wyjdz !- poprosiiłam tuląc poduszke. Chłopak nie chciał iść na szczęście Fran go wyprowadziła. Chciałam zostać sama. Nie do końca .. Ponte wstalł z krzesła i
ze smętną miną skieował sie do dzwi.
- Maxi czekaj - poprosiłam a chłopak się odwrócił i podszedł do mnie.
- O co chodzi Naty ? - spytał troskliwie.
- Musimy pogadać -zauważyłam pkazując by usiadł obok
- Natalia ja wiem, że źle zrobiłem wybacz mi prosze - zamiast usiąść on uklęknął trzymając moją dłoń.
- Tak wiesz ? Gwałt i ta blondynka - wycedziłam.
-Kocham cię zrozum - próbował dalej - jestem tu, kiedy akurat teraz mnie potrzebujesz, nie ważne czy bedziesz na wózku czy nie bo ja i tak cię kocham i nie wiesz nawet
jak bardzo żałuje, że jestem takim kretynem i tak cię skrzywdziłem. Nic tego nie usprawiedliwi. Jest mi wstyd, żę cie zgwałciłem, nie poznaje siebie, mogłem cie
skrzywdzic i tak to zrobiłem bo to był twój pierwszy raz tak samo jak i mój .. Byłem z tobą taki szczęśliwy i chciałbym by tak było - tłumaczył. Jego słowa były
dziwnie skonstruowane, słabo sie lepiły do siebie lecz były szczere widziałam to po jego oczach, które roniły łzy, które wytarłam ostatiem sił. Spojrzałam na niego i w
jego oczach widziałam wielką miłość. Jego każde słowa były szczere, takie słodkie i kochane. To właśnie za to go kochałam. Mówił tak przekonanie aż w to uwierzyłam.
- Maxi - pogłaskałam go po policzku ze szczęściem a w moich oczach pojawiły się iskierki. Spojrzał na mnie z nadzieją
- Tak ? - spytał
- Ty wiesz, że ja nie bede chodzic.. zawsze bede ciężarem dla cb .. nawet jakbym chodziła to nie normalnie .. utykając. Ja zawsze będę chora i to widać. Nie chce ..
Chce byś miał lepszą dziewczynę na, którą zasługujesz a nie jakiś eksperymen natury, który nie ma prawa istnieć - wytłumaczyłem a on spojrzał na mnie wściekły
- Natalia ty sie słyszysz ?? Ty myślisze, że jestem dupkiem, który leci tylko na wygląd i chorobe ? Nie wierze w to ! Jesteś cudowna; miła kochana urocza zabawna
nieśmiała i taką cię kocham. Potrzebujesz miłości i ja ci ją dam nie zwracając uwagi na chorobe, bo ona mi nie przeszkadza ! I nawet jak będziesz na wózku to nie
zmieni moich uczuć do ciebie. Będę cie kochał i opiekował sie tobą oraz pomagał abyś stnęła na nogi. Nie obchodzi mnie zdanie innych. Zgódz sie tylko być moją
dziewczyną a nasza miłość pokona wszystko - kurcze on to ma dar mówienia. Nadaje się na polityka i mojego psychologa. On ma racje. Cholerną racje. Nie poddam sie
chorobie i nie on nie jest taki jak innni.. no i wystarczy, że mu wybacze by być szczęśliwą.
- Tak wróce do ciebie - oznajmilam szczesliwa. Cyba nie uwierzył w to ale przytulił mnie z całej siły.
- Naprawdę ? - spytał dla upewnienia. Pokiwałam głową potwierdzajjąco.
- Boże dziękuje ! - obcałował mnie na co mu pozwoliłam.
- Raczej to ja dziękuje, że mnie kochasz i chcesz być ze mną - przyznałam. Na co westchnął. Czyżby wiedział o tym, że to przez chorobe taka jestem.. ? Głupia ja !
Nie powinnam nawet myśleć o tym, że on może być ze mną z litosci albo coś. On mnie naprawde kocha. A ja jego. Dzięki niemu mam siłę dalej walczyć. Nie poddam się
i zrobię wszystko wy odzyskać czucie w nogach. A Maxi i Diego i ciocia z wójkiem mi pomogą. Musze to zrobić przede wszystkim dla samej siebie my móc zapisać się
do Studia OnBeat tak jak Maxi i Diego. To moje marzenie. By móc tańczyć i śpiewać. Spełniać marzenia razem z moimi bliskimi. Tego właśnie chcę !
- Kocham Cię Natalio, nawet nie wiesz jak bardzo - znowu mnie pocałował swoimi miękimi ustami. W ciągu tych kilku dni uzależniłam sie od nich a przez ten dwa dni tak
bardzo mi tego brakowało.
- A ja ciebie. Nie chce cię stracić a zwłaszcza teraz. Obiecuje, że będę sie starała byc twoim ideałem - przyrzekłam na co lekko się zaśmiał.
- Nie chce ideału lecz ciebie taką jaka jesteś cię kocham i pragne byś była zdrowa i mogła chodzić - pogłaskał mój policzek czule patrząc mi w oczy. On ma racje.
Najważniejsze jest moje zdrowie.
"Kochająca kobieta wybacza wszystko, lecz nie zapomina niczego."
~ Maxi ~
Jestem taki szczęśliwy, ponieważ Natalia mi wybaczyła i to tak szybko. Wiem, że ją zraniłem wyykorzystałem. Wiem, że mimo tak szybkiego wybaczenia ona nie zapomni o
tym co jej zrobiłem. Nie dziwie jej się jeśli mi to będzie wypominać ale nie ważne bo chce być z nią i zrobię wszystko by jej pomóc i wspierać. Nie zostawie jej bo ją
kocham i nie jest to litość. Nie chce by tak myślała. Mam nadzieje, że nikt nie dowie sie o incydencie z Fran. Mimo, że hiszpanka mi tamto wybaczyła to czuje i wiem
tego, że chciałem zapomnieć o Fran będąc z Naty co nie dokońca jest prawdą tego mi nie wybaczy, mimo że gwałt dała rade to tego nie. Diego też nie wybaczy tego Fran.
Nie chce zniszczyć ich związku przez tą hłupotę. Przecież nie mam nic do Diego i Fran a Natalie kocham nad życie nawet wiedząc, że jest kaleką. Nie to złe słowo. Wole
zastąpić je słowem '' niepełnosprawna '' Nie przeraża mnie to, nawet kocham ją jeszcze bardziej przez to. Bo każdy człowiek zasługuje na prawdziwą miłość mimo wszystko.
Następnego tygodnia moją dziewczynę wypisano ze szpitala co mi ulżyło bo okazało się, że nic jej nie zagraża tylko ma załorzony gips to uda. Jest uziemiona ale
szczęśliwa tak jak ja. Jej rodzina jej bardzo pomaga tak jak ja. Nie opuszczam jej na długo. Ciągle jestem przy niej pomagam by się nie poddała. Nie pozwolę jej nawet
myśleć, że jest ciężarem. Wiem ile mnie ten związek będzie kosztował ale moja miłość do niej jest większa i udowodnie jej to. Jestem wstanie to zrobić. Wiem, że po
zdjęciu gipsu czeka ją długa i ciężka rechabilitacja i wsparcie najbliższych. Słyszałem, że ludzie w takich przypadkach ludzie się poddają ale nie ona. Tak jak ja
nie chce już braćto wszystko niszczy a szczególnie w tej sytuacji. Jaka dziewvczyna chciałaby ćpuna ? Właśnie źadna i Naty nie jest wyjątkiem, dlatego dla niej będę
się leczyć. Jest tego warta. Musze być odpowiedzialny. Teraz jak o tym wszystkim myśle muszę z nią pogadać ;
- Naty musimy porozmawiać - powiedziałem do niej siadając na łóżku.
- O co chodzi ? - spytała przestraszona podnosząc się o łokciach. Poprosiłem jednak by nie podnosiła się. Posłuchała.
- Wiem, że widziałaś jak biorę dragi - westchnąłem chowając głowę w dłonie. Wstała i przytuliła mnie od tyłu.
- Wiem Maxi i nie pochwalam tego chciałabym abyś przestał lecz do ciebie należy decuzja czy zaczniesz się leczyć - wyjaśniła. Byłem zaskoczony, że mi daje wybór.
- Oczywiście, że wybore ciebie - uśmiechnąłem sie odwracając pocałowałem ją.
- Cieszę się, że robisz to dla mnie. To takie romantyczne. Za to ja ci obiecuje, że nigdy już się nie potne .. jeśli będę z tobą - obiecała. To było takie cudowne
uczucie wiedząc, że nasza miłość jest większa od uzaleźnień.
- Dobrze misiu. Nie ouszcze cię i będę cie we wszystkim wspierał. I nigdy już cie nie zmusze do sexu nawet nie ze chce tego dopóki nie będziesz gotowa - zauważyłem.
Chciałem tylko wszystko wyjaśnić i udało się. Byłem szczęściarzem, że ją miałem. Jednak bałem się oby nie była w ciąży przez ten gwałt.. Wiem jednak to, że mimo co
by się nie działo nie zostawie jej.
- Natuś a może pojedziemy na spacer ? - zaproponowałem z troską wiedząc, że świerze powietrze dobrze jej zrobi. Nie może cały czas siedzieć w domu.
- No nie wiem boje sie tego - westchneła. Wiem, że boi się reakcji inych to naturalne ale ja ją wspieram.
- Naty nie możesz się wiecznie ukrywać i wyjść do ludzi. Wiem, że to trudne ale ja cie będę wspierać i opiekować się tobą rozumiesz ? - pokiwała lekko przestraszona
głową spoglądając na wózek. Wiem, że nie wszyscy akcepyują takie osoby. Najważniejsze by mimo to były silne i pokazały wszystkim, że są silne i nieobchodzi ich zdanie
innych. Chciałbym aby Naty też tak myślała. Przecież powinno jej zależeć na zdaniu moim i jej rodziny.
- Eh dobra .. dla ciebie - zgodziła się. Nachyliłem się nad nią i pomału i delikatnie przełorzyłem jej delikatne ciało na wózek. Moja dziewczyna była lekka mając
idealnej proporcji figure mimo to gips zniżał jej nogę w dół dlatego najmocniej ją tam podtrzymywałem. Gdy już wygodnie ułorzyła sie na wózku pojechaliśny na spacer.
Pchałem jej wózek z wielkim uśmiechem na ustach pokazując, że jestem dumny z Naty lecz ona nie podzielała mojej eufori. Opierała się głową io łokiec ułorzony na boku
wózka. Westchnąłem i się zatrzymałem kucając nad nią :
- Natalia prosze uśmiechnij się. Nie powinnaś się wstydzić, że jesteś chora. Bo ja się nie wstydze, że ciebie mam - próbowałem jej przetłumaczyć.
- Maxi przepraszam - spuściła głowe - Ja tak mam i potrzebuje ciebie i twojego pozytywnego nastawienia, któty chciałbym aby mi się udzielił. Wiem, że sie wstydze tego
że mam taką noge i chodze utykając ale nie chce byś przez to mnie rzucił. Nie wstydzi się mnie tak jak ja siebie. Jesteś najważniejszą osobą w moim żuciu dzięki tobie mimo, że nadal będę pamietać o tym co mi zrobiłeś ale dzięki tobie chce żyć i walczyć z chorobą by spełniać marzenia i być u twojego boku na zawsze. Wiem, że bedzie nam cieżko ale nie skreślaj mnie. Wybaczyłam ci bo cię kocham. Nawet
ten gwałt dzieki czemu to wszystko teraz tak wygląda był dla mnie cudowny. Mimo, że w taki sposób straciłam dziewidztwo to jestem ci wdzięczna. Kocham cię - mówiła
przez a jej słowa były takie szczere. Kocham ją taką bezbronną i nieśmiałą księżniczke by bronić ją jak rycerz
- Naty dobrze odetchnij, niiedenerwój się. Będzie dobrze bo jesteśmy razem - pocałowałem ją po czym kontynuowaliśmy spacer. Moja dziewczyna chyba zrozumiała, że nie
może się tak zachowywać. Uśmiechnęła się wyglądała na szczęśliwą. Cieszyła mnie świadomość, że to moja zasługa. Byłem zaskoczony jej zmianą. Postanowiłem, że przejedziemy
się na łąkę. Było tam pięknie i bylibyśmy tylko sami. Taka nasza randka nasza pierwsza a ja tylka na łąke ? Ponte ty to jednak jesteś idjotą.
- Gdzie jedziemy ? To randka ? - spytała podchwytliwie a ja nie wieda ja się zaśmiałeziałem co powiedzieć.
- Nie planowałem tego wiec nie .. bo chciałbym najpierw ją zaplanować a ten pomysł jest spontaniczny. - zauważyłem
- Eh dobrze ważne że z tobą - przyznała zadowolona. Przejechaliśmy po za miasto bo tam były tereny '' naturalne '' nie zamieszkałe. Pogoda sprzyjała uśmiechowi Natalii.
Widać, że była szczęśliwa i to ja byłem tego powodem. Boziu jaki ja skromny. Gdy dotarliśmy na miejsce przeniosłem Naty z wózka na trawe. Uśmiechała sie do mnie tzymając
za rękę leżeliśmy na trawie. Było tak cudownie tylko my dwoje niebo trawa i kwiaty.
- Dziękuje Maxi to idealna nie pierwsza randka - zachiichotała.
- Czyli to randka ? - spytałem zdziwiony. Ale tak naprawde nie. Udawałem .
- Tak - upewniła nas obydwoje. Była taka szczęśliwa zapominając o wszystkich problemach, które miała. Cieszyłem się z tej pięknej chwili, którą trzeba by było czymś
dopełnić. Za nim się spostrzegłem to ona przejeła inicjatywe przybliżając usta do moich pocałowaa delikatnie lecz czyle na co odpowiedziałem bardziej namiętnie.
Okazało się, że rozumiemy się bez słów...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej miśki ;* przybywam z rozdziałem .. trochę tam spóźnionym ale to chyba nic co nie ? Po prostu liceum to nie przelewki a ja mam cel do wypełnienia .. xd Dedykuje go Natalli Vidal czyli kochanej Oli, której tak wiele zawdzięczam i zawsze jest ze mną mimo wszystko ;D oprócz tego mam aktywne 4 oneshorty w komii roboczej i pisze dalsze rozdziały z wyprzedzeniem. Jak widzimy zgodzilam Naxi lecz następnym razem będzie dłużej ich sfatać xd oj za dużo gadam. Otworzyłam zakładke '' zapytaj bohatera '' i chciałłabym abyście ją odwiedzili i popytali o wszystko co dotyczy tej historii. Pragnę też podziękować ; EwieNaxi, NuścePonte i Diecesce-Naxi-Opowiadania za miłe komenntarze. To są blogerki, które najczęściej komentują moje wymysły. Z góry przepraszam za błędy. Chce was '' niedosycić więc dam wam zajawke kolejnego ; dojdzie kolejna postać ;D Ciekawe czy się domyślicie.. No oczywiście Ola i Ewa wiedzą xdd
Do następnego. Niestety nie wiem kiedy.... Czekam na komentarze pod tym rozdziałem i w nowej zakładce.
~ Naty ~
Kończy się zły sen i zapada dzień.. Wszystkie złe rzeczy odpływają hen i budzę się. Otwieram powieki a światło odbija się w nich. Wędruje nimi do okoła zauważając
szpita ?? ale co jak ??? Zauważam śpiącego Maxiego opierającego głowe i silne ramiona o barierkę łóżka. Wyglądał tak słodko. Chciałam go dotknąć, musnąć jego wargi.
Tak bardzo tego pragnęłam, lecz nie mogłan.. Brakowało mi sił. Czułam się taka bezsilna jak duch... Jakbym obserwowała to gdzieś po za czasem ... Zupełnie jak w
'' Zostań jeśli kochasz '' Czyżbym miała wypadek ? Nie mam bladego pojęcia. W przeciwieństwie do bohaterki tej książki ja byłam w sobie. Głupio to brzmi ale to prawda
bo mój duch włada moim ciałem. Chcę się obudzić i zrozumieć, lecz to nie jest dobry pomysł. Najlepiej poszukać odpowiedzi w sobie. Zamykam ciężkie powieki i odpływam.
Faktycznie teraz czuje się jak ta dziewczyna z tej książki. Była duchem i obserwowała wypadek i rodzine po nim patrząc jak umierają a ona ma tylko szanse przeżyć.
Zasługa to jej rodziny i chłopaka. Właśnie i tu jesteśmy podobne ja mam Diego, Maxiego, Fran. Dla nich będę walczyć ! Gdy zamknęłam oczy widziałam ciemność jakby cały
mój dzień skasował sie .. straciłam film.. Wten pomyślałam o nich .. dało mi to siłe .. jak w bajce o wróżkach mojej siostry. Dziwne ale czasem oglądam. W takich
'' bzdór wygrywa dobro ze zło poprzez miłość i przyjażń, która daje największy '' kop '' do walki z przeciwnościami i zawsze zwycięża ! Muszę o tym pamiętać i być silna
mimo wszystko ! Myślę tej chwili o Diego o tym, że zawsze był dla mnie wielkim wsparciem, a Fran próbowała być miła lecz największą moc daje mi miłość do Maxiego to
dzięki niej ujrzałam światło. Czuje, że mój duch unosi sie i leci wprost do światła jak mucha do lepu. Podczas lotu czuje się taka wolna i lekka unosi mnie powietrze
wspomnień. Zamiast nieba pojawiają sie obrazy.. dziwne obrazy .. z mojego życia .. nie pamiętam ich .. Rozglądając sie czuje, że nie chce ich wspominać. To prawda ?
Czułam jak ktoś sie śmieje a ja bezradnie płacze i spadam w dół.. Widze to wszystko .. te obrazy jak złe mary spadają razem ze mną i też sie śmieją. Zatylkam uszy i
krzycze chce by mi pomogli lecz nikt tego nie robi. Widze Diego i Fran śpią w domku. Wchodze tam. Rozglądam sie szukając siebie. Wchodze do pomieszczenia na przeciw
i krzyczę !!! Widze jak Maxi gwałci mnie a ja bezsilna nie mogę uciec, za bardzo go kocham mimo, że po tym nie powinnam. Na kolejnym obrazie całuje go blondi małpa
jakaś i wybiegam z płaczem. Nie chcę tego oglądać zaciskam więc powieki a krzyki cichną i postanawiam otworzyć oczy.. Kolejny 3 obraz przedstawia ulice miasta do
krtórego pojechalismy na dyskoteke..na której zdradził mnie.. dobra dość. Widzę go i mnie .. myślałam, że będziemy się kłucić ale nie wygląda to na sprzeczeke raczej
na pojednanie. Uśmiecham się do Maxiego a on patrzy na mnie zakochany z wyrzutami sumienia. Wnioskuje, że bardzo żałuje swoich czynów i chce bym mu wybaczyła. Widać
po mnie że to zrobię.. bądz już zrobiłam. Przecież ja go tak bardzo kocham. . Już się pogodziliśmy a ja nadal mam dziwne przeczucia. Nagle patrze odchylam się a we
mnie samochód. Boże ! Jęknęłam zatykając buzie. Czuje jak spadam w ciemność ! Czuje, że umieram. Dziwne uczucie bo przyjemne. Niestety nie trwa ono za długo i budzę
się. Tym razem w swoim ciele jako ja. Tak bardzo się cięsze wkońcu sobą w swoim ciele a nie jako duch w mojej podświaddomości. Rozglądam sie dookoła. Jest tak jak
było za nim byłam duchem. Widzę Maxiego! On wstał ! Lecz ja nie miałam siły..
- Naty ! - ucieszył się, że się wybudziłam i wten oto sposób w jego oczach pojawiły się iskierki.
- Tak Maxi to ja - upełniłam jego a zarazem siebie. Chciałam się podnieść lecz na to nie było szans.
- Leż - poprosił patrząc mi w oczy. Czułam, że robi się gorąco a szczególnie mi. Chłopak zaczął się do mnie zbliżać. Tak jakby wiedział, że chce go pocałować. Czuł
że mu wybaczyłam. Niestety tę piękną scene przerwał Diego z lekarzem
- Naty ? Obudziłaś się ! Wkońcu ! Jak sie czujesz ? Wszystko dobrze ? - pytał mój kuzyn lekko nadopiekuńczo. Lekarz spojrzał na mnie a poteem na dokumwnty
- Natalia Vidal tak ? - spytał mnie na co pokiwałam lekko głową - Hm dobrze co my tu mamy .. ah tak wypadek.. samochód wjechał w panią. - patrzył na papiery.
Denerwowałam się, że coś jest nie tak..
- Co z nią ? - spytał hiszpan. Doktor stał się bardziej nerwowy.
- Dobrze bez ogródek.. Przykro mi ale pani Vidal nie bedzie chodzić oczywiście dzięki długiej i ciężkiej rehabilitacji może odzyskać władze w nogach - wyjaśnił i
wyszedł. To zawsze robią gdy przekazują złe wiesci. Stają się tchurzami mimo, że powini jakoś wspierać swoich pacjętów. Słowa menżczyzny mimo, że prawdziwe tak bardzo
boolą. Ponoć ludzie chcą znać nawet najboleśniejszą prawdę niż sztucznie zarysowane kłamstwo. Ale czy ja chce wiedzieć prawdę ? Wiedziałam, że będzie taki dzień ale
nie sądziłam, że tak szybko nadejdzie. Jestem za młoda na to. Miałam tyle marzeń planów .. A teraz co ? Wóżek i łaska innych ? A szczególnie Maxiego, nie chce aby
musiał sie męczyć z dziewczyną na wóżku. Jest za dobry na to i zasługuje na kogoś lepszego. Mimo to łzy mi lecą, że całe moje życie trafiła cholera. Jest beznadziejne
i głupie nic nie warte. Nigdy nie odzyskam pełnej sprawności. Jakbym kiedyś ją posiadała. Na samo myśl o tym chce mi się płakać. Wiele razy się powstrzymywałam
zw względu na inych.. lecz mnie to przeraża i rozbeczałam sie na oczach kuzyna i jego laski. A co najgorsze na oczach Maxiego !
- Tusia będzie dobrze - Diego nadaremnie chciał mnie pocieszyć.
- Prosze wyjdz !- poprosiiłam tuląc poduszke. Chłopak nie chciał iść na szczęście Fran go wyprowadziła. Chciałam zostać sama. Nie do końca .. Ponte wstalł z krzesła i
ze smętną miną skieował sie do dzwi.
- Maxi czekaj - poprosiłam a chłopak się odwrócił i podszedł do mnie.
- O co chodzi Naty ? - spytał troskliwie.
- Musimy pogadać -zauważyłam pkazując by usiadł obok
- Natalia ja wiem, że źle zrobiłem wybacz mi prosze - zamiast usiąść on uklęknął trzymając moją dłoń.
- Tak wiesz ? Gwałt i ta blondynka - wycedziłam.
-Kocham cię zrozum - próbował dalej - jestem tu, kiedy akurat teraz mnie potrzebujesz, nie ważne czy bedziesz na wózku czy nie bo ja i tak cię kocham i nie wiesz nawet
jak bardzo żałuje, że jestem takim kretynem i tak cię skrzywdziłem. Nic tego nie usprawiedliwi. Jest mi wstyd, żę cie zgwałciłem, nie poznaje siebie, mogłem cie
skrzywdzic i tak to zrobiłem bo to był twój pierwszy raz tak samo jak i mój .. Byłem z tobą taki szczęśliwy i chciałbym by tak było - tłumaczył. Jego słowa były
dziwnie skonstruowane, słabo sie lepiły do siebie lecz były szczere widziałam to po jego oczach, które roniły łzy, które wytarłam ostatiem sił. Spojrzałam na niego i w
jego oczach widziałam wielką miłość. Jego każde słowa były szczere, takie słodkie i kochane. To właśnie za to go kochałam. Mówił tak przekonanie aż w to uwierzyłam.
- Maxi - pogłaskałam go po policzku ze szczęściem a w moich oczach pojawiły się iskierki. Spojrzał na mnie z nadzieją
- Tak ? - spytał
- Ty wiesz, że ja nie bede chodzic.. zawsze bede ciężarem dla cb .. nawet jakbym chodziła to nie normalnie .. utykając. Ja zawsze będę chora i to widać. Nie chce ..
Chce byś miał lepszą dziewczynę na, którą zasługujesz a nie jakiś eksperymen natury, który nie ma prawa istnieć - wytłumaczyłem a on spojrzał na mnie wściekły
- Natalia ty sie słyszysz ?? Ty myślisze, że jestem dupkiem, który leci tylko na wygląd i chorobe ? Nie wierze w to ! Jesteś cudowna; miła kochana urocza zabawna
nieśmiała i taką cię kocham. Potrzebujesz miłości i ja ci ją dam nie zwracając uwagi na chorobe, bo ona mi nie przeszkadza ! I nawet jak będziesz na wózku to nie
zmieni moich uczuć do ciebie. Będę cie kochał i opiekował sie tobą oraz pomagał abyś stnęła na nogi. Nie obchodzi mnie zdanie innych. Zgódz sie tylko być moją
dziewczyną a nasza miłość pokona wszystko - kurcze on to ma dar mówienia. Nadaje się na polityka i mojego psychologa. On ma racje. Cholerną racje. Nie poddam sie
chorobie i nie on nie jest taki jak innni.. no i wystarczy, że mu wybacze by być szczęśliwą.
- Tak wróce do ciebie - oznajmilam szczesliwa. Cyba nie uwierzył w to ale przytulił mnie z całej siły.
- Naprawdę ? - spytał dla upewnienia. Pokiwałam głową potwierdzajjąco.
- Boże dziękuje ! - obcałował mnie na co mu pozwoliłam.
- Raczej to ja dziękuje, że mnie kochasz i chcesz być ze mną - przyznałam. Na co westchnął. Czyżby wiedział o tym, że to przez chorobe taka jestem.. ? Głupia ja !
Nie powinnam nawet myśleć o tym, że on może być ze mną z litosci albo coś. On mnie naprawde kocha. A ja jego. Dzięki niemu mam siłę dalej walczyć. Nie poddam się
i zrobię wszystko wy odzyskać czucie w nogach. A Maxi i Diego i ciocia z wójkiem mi pomogą. Musze to zrobić przede wszystkim dla samej siebie my móc zapisać się
do Studia OnBeat tak jak Maxi i Diego. To moje marzenie. By móc tańczyć i śpiewać. Spełniać marzenia razem z moimi bliskimi. Tego właśnie chcę !
- Kocham Cię Natalio, nawet nie wiesz jak bardzo - znowu mnie pocałował swoimi miękimi ustami. W ciągu tych kilku dni uzależniłam sie od nich a przez ten dwa dni tak
bardzo mi tego brakowało.
- A ja ciebie. Nie chce cię stracić a zwłaszcza teraz. Obiecuje, że będę sie starała byc twoim ideałem - przyrzekłam na co lekko się zaśmiał.
- Nie chce ideału lecz ciebie taką jaka jesteś cię kocham i pragne byś była zdrowa i mogła chodzić - pogłaskał mój policzek czule patrząc mi w oczy. On ma racje.
Najważniejsze jest moje zdrowie.
"Kochająca kobieta wybacza wszystko, lecz nie zapomina niczego."
~ Maxi ~
Jestem taki szczęśliwy, ponieważ Natalia mi wybaczyła i to tak szybko. Wiem, że ją zraniłem wyykorzystałem. Wiem, że mimo tak szybkiego wybaczenia ona nie zapomni o
tym co jej zrobiłem. Nie dziwie jej się jeśli mi to będzie wypominać ale nie ważne bo chce być z nią i zrobię wszystko by jej pomóc i wspierać. Nie zostawie jej bo ją
kocham i nie jest to litość. Nie chce by tak myślała. Mam nadzieje, że nikt nie dowie sie o incydencie z Fran. Mimo, że hiszpanka mi tamto wybaczyła to czuje i wiem
tego, że chciałem zapomnieć o Fran będąc z Naty co nie dokońca jest prawdą tego mi nie wybaczy, mimo że gwałt dała rade to tego nie. Diego też nie wybaczy tego Fran.
Nie chce zniszczyć ich związku przez tą hłupotę. Przecież nie mam nic do Diego i Fran a Natalie kocham nad życie nawet wiedząc, że jest kaleką. Nie to złe słowo. Wole
zastąpić je słowem '' niepełnosprawna '' Nie przeraża mnie to, nawet kocham ją jeszcze bardziej przez to. Bo każdy człowiek zasługuje na prawdziwą miłość mimo wszystko.
Następnego tygodnia moją dziewczynę wypisano ze szpitala co mi ulżyło bo okazało się, że nic jej nie zagraża tylko ma załorzony gips to uda. Jest uziemiona ale
szczęśliwa tak jak ja. Jej rodzina jej bardzo pomaga tak jak ja. Nie opuszczam jej na długo. Ciągle jestem przy niej pomagam by się nie poddała. Nie pozwolę jej nawet
myśleć, że jest ciężarem. Wiem ile mnie ten związek będzie kosztował ale moja miłość do niej jest większa i udowodnie jej to. Jestem wstanie to zrobić. Wiem, że po
zdjęciu gipsu czeka ją długa i ciężka rechabilitacja i wsparcie najbliższych. Słyszałem, że ludzie w takich przypadkach ludzie się poddają ale nie ona. Tak jak ja
nie chce już braćto wszystko niszczy a szczególnie w tej sytuacji. Jaka dziewvczyna chciałaby ćpuna ? Właśnie źadna i Naty nie jest wyjątkiem, dlatego dla niej będę
się leczyć. Jest tego warta. Musze być odpowiedzialny. Teraz jak o tym wszystkim myśle muszę z nią pogadać ;
- Naty musimy porozmawiać - powiedziałem do niej siadając na łóżku.
- O co chodzi ? - spytała przestraszona podnosząc się o łokciach. Poprosiłem jednak by nie podnosiła się. Posłuchała.
- Wiem, że widziałaś jak biorę dragi - westchnąłem chowając głowę w dłonie. Wstała i przytuliła mnie od tyłu.
- Wiem Maxi i nie pochwalam tego chciałabym abyś przestał lecz do ciebie należy decuzja czy zaczniesz się leczyć - wyjaśniła. Byłem zaskoczony, że mi daje wybór.
- Oczywiście, że wybore ciebie - uśmiechnąłem sie odwracając pocałowałem ją.
- Cieszę się, że robisz to dla mnie. To takie romantyczne. Za to ja ci obiecuje, że nigdy już się nie potne .. jeśli będę z tobą - obiecała. To było takie cudowne
uczucie wiedząc, że nasza miłość jest większa od uzaleźnień.
- Dobrze misiu. Nie ouszcze cię i będę cie we wszystkim wspierał. I nigdy już cie nie zmusze do sexu nawet nie ze chce tego dopóki nie będziesz gotowa - zauważyłem.
Chciałem tylko wszystko wyjaśnić i udało się. Byłem szczęściarzem, że ją miałem. Jednak bałem się oby nie była w ciąży przez ten gwałt.. Wiem jednak to, że mimo co
by się nie działo nie zostawie jej.
- Natuś a może pojedziemy na spacer ? - zaproponowałem z troską wiedząc, że świerze powietrze dobrze jej zrobi. Nie może cały czas siedzieć w domu.
- No nie wiem boje sie tego - westchneła. Wiem, że boi się reakcji inych to naturalne ale ja ją wspieram.
- Naty nie możesz się wiecznie ukrywać i wyjść do ludzi. Wiem, że to trudne ale ja cie będę wspierać i opiekować się tobą rozumiesz ? - pokiwała lekko przestraszona
głową spoglądając na wózek. Wiem, że nie wszyscy akcepyują takie osoby. Najważniejsze by mimo to były silne i pokazały wszystkim, że są silne i nieobchodzi ich zdanie
innych. Chciałbym aby Naty też tak myślała. Przecież powinno jej zależeć na zdaniu moim i jej rodziny.
- Eh dobra .. dla ciebie - zgodziła się. Nachyliłem się nad nią i pomału i delikatnie przełorzyłem jej delikatne ciało na wózek. Moja dziewczyna była lekka mając
idealnej proporcji figure mimo to gips zniżał jej nogę w dół dlatego najmocniej ją tam podtrzymywałem. Gdy już wygodnie ułorzyła sie na wózku pojechaliśny na spacer.
Pchałem jej wózek z wielkim uśmiechem na ustach pokazując, że jestem dumny z Naty lecz ona nie podzielała mojej eufori. Opierała się głową io łokiec ułorzony na boku
wózka. Westchnąłem i się zatrzymałem kucając nad nią :
- Natalia prosze uśmiechnij się. Nie powinnaś się wstydzić, że jesteś chora. Bo ja się nie wstydze, że ciebie mam - próbowałem jej przetłumaczyć.
- Maxi przepraszam - spuściła głowe - Ja tak mam i potrzebuje ciebie i twojego pozytywnego nastawienia, któty chciałbym aby mi się udzielił. Wiem, że sie wstydze tego
że mam taką noge i chodze utykając ale nie chce byś przez to mnie rzucił. Nie wstydzi się mnie tak jak ja siebie. Jesteś najważniejszą osobą w moim żuciu dzięki tobie mimo, że nadal będę pamietać o tym co mi zrobiłeś ale dzięki tobie chce żyć i walczyć z chorobą by spełniać marzenia i być u twojego boku na zawsze. Wiem, że bedzie nam cieżko ale nie skreślaj mnie. Wybaczyłam ci bo cię kocham. Nawet
ten gwałt dzieki czemu to wszystko teraz tak wygląda był dla mnie cudowny. Mimo, że w taki sposób straciłam dziewidztwo to jestem ci wdzięczna. Kocham cię - mówiła
przez a jej słowa były takie szczere. Kocham ją taką bezbronną i nieśmiałą księżniczke by bronić ją jak rycerz
- Naty dobrze odetchnij, niiedenerwój się. Będzie dobrze bo jesteśmy razem - pocałowałem ją po czym kontynuowaliśmy spacer. Moja dziewczyna chyba zrozumiała, że nie
może się tak zachowywać. Uśmiechnęła się wyglądała na szczęśliwą. Cieszyła mnie świadomość, że to moja zasługa. Byłem zaskoczony jej zmianą. Postanowiłem, że przejedziemy
się na łąkę. Było tam pięknie i bylibyśmy tylko sami. Taka nasza randka nasza pierwsza a ja tylka na łąke ? Ponte ty to jednak jesteś idjotą.
- Gdzie jedziemy ? To randka ? - spytała podchwytliwie a ja nie wieda ja się zaśmiałeziałem co powiedzieć.
- Nie planowałem tego wiec nie .. bo chciałbym najpierw ją zaplanować a ten pomysł jest spontaniczny. - zauważyłem
- Eh dobrze ważne że z tobą - przyznała zadowolona. Przejechaliśmy po za miasto bo tam były tereny '' naturalne '' nie zamieszkałe. Pogoda sprzyjała uśmiechowi Natalii.
Widać, że była szczęśliwa i to ja byłem tego powodem. Boziu jaki ja skromny. Gdy dotarliśmy na miejsce przeniosłem Naty z wózka na trawe. Uśmiechała sie do mnie tzymając
za rękę leżeliśmy na trawie. Było tak cudownie tylko my dwoje niebo trawa i kwiaty.
- Dziękuje Maxi to idealna nie pierwsza randka - zachiichotała.
- Czyli to randka ? - spytałem zdziwiony. Ale tak naprawde nie. Udawałem .
- Tak - upewniła nas obydwoje. Była taka szczęśliwa zapominając o wszystkich problemach, które miała. Cieszyłem się z tej pięknej chwili, którą trzeba by było czymś
dopełnić. Za nim się spostrzegłem to ona przejeła inicjatywe przybliżając usta do moich pocałowaa delikatnie lecz czyle na co odpowiedziałem bardziej namiętnie.
Okazało się, że rozumiemy się bez słów...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej miśki ;* przybywam z rozdziałem .. trochę tam spóźnionym ale to chyba nic co nie ? Po prostu liceum to nie przelewki a ja mam cel do wypełnienia .. xd Dedykuje go Natalli Vidal czyli kochanej Oli, której tak wiele zawdzięczam i zawsze jest ze mną mimo wszystko ;D oprócz tego mam aktywne 4 oneshorty w komii roboczej i pisze dalsze rozdziały z wyprzedzeniem. Jak widzimy zgodzilam Naxi lecz następnym razem będzie dłużej ich sfatać xd oj za dużo gadam. Otworzyłam zakładke '' zapytaj bohatera '' i chciałłabym abyście ją odwiedzili i popytali o wszystko co dotyczy tej historii. Pragnę też podziękować ; EwieNaxi, NuścePonte i Diecesce-Naxi-Opowiadania za miłe komenntarze. To są blogerki, które najczęściej komentują moje wymysły. Z góry przepraszam za błędy. Chce was '' niedosycić więc dam wam zajawke kolejnego ; dojdzie kolejna postać ;D Ciekawe czy się domyślicie.. No oczywiście Ola i Ewa wiedzą xdd
Do następnego. Niestety nie wiem kiedy.... Czekam na komentarze pod tym rozdziałem i w nowej zakładce.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
One Short( konkursowy ) autorstwa EwyNaxi ;*
Połączyło nas moje uzależnienie i twoja pomoc
,,Żyjemy po to ,aby być szczęśliwym.,,
ON- chłopak z uzależnieniem. Potrzebuje pomocy. Jego rodzice nie od odzywają się do niego od 5 miesięcy. Uważają go za niedorajdę , która nic w życiu nie osiągnie.
Kocha swoją siostrę bardzo mocno , jest jego księżniczką. Niespodziewanie jego matka nawiązuje z nim kontakt pomimo jego sprzeciwu. Traktuje dziewczyny jak rzecz ale ONA to zmieni .
ONA-młoda kobieta pracuje jako terapeutka. Chce pomagać ludziom , którzy mają problemy z uzależnieniami . Chce im pomóc wyjść na prostą ,chce żeby byli kimś.
Sama miała kiedyś problemy więc wie jak to jest. Najważniejsza jest dla niej przyjaźń i rodzina ale niestety i jedno i drugie zaniedbuje z powodu pracy.
Rzuciła się w wir pracy aby zapomnieć o przeszłości. Praca to jej życie ale ON to zmieni.
***
Obudził mnie dzwonek do drzwi ,który dzwonił nieustannie .
-Nawet nie dadzą się człowiekowi wyspać -Powiedziałem otwierając drzwi.
Za drzwiami stała ... Moja mama?
-A ty czego tutaj chcesz?
-Chcę ci pomóc -Prychnąłem na jej słowa
-Po pierwsze nie masz w czym mi pomóc a po drugie co przypomniało ci się ,że masz jeszcze jednego syna?
-Przestań! Zawsze o tym pamiętałam
-To dlaczego wcześniej się nie odezwałaś? -Spuściła głowę na moje pytanie
-Czego chcesz ? Pytam po raz ostatni
-Chcę abyś pojechał ze mną w pewne miejsce
-A twój kochany synalek nie może ?
-Może ale chcę żebyś to ty ze mną pojechał
-Gdzie ?
-W pewne miejsce . Muszę tam coś załatwić
-Jak pojadę to odczepisz się w końcu ode mnie? -Zapytałem . Nie odpowiedziała
-Wchodź i poczekaj w salonie a ja idę się przebrać
Po 15 minutach zszedłem na dół gotowy do wyjścia.
-Idziemy?
-Tak. Byłeś wczoraj na imprezie?
-Nie powinno cię to w ogóle interesować
-Jesteś moim synem interesuje mnie wszystko co robisz
-Synem? Synem ,do którego nie odzywaliście się przez kilka miesięcy i teraz nagle co chcesz się zachowywać jak matka ? Nie sądzisz ,że już na to za późno?
-Nigdy nie jest na nic za późno
-Na to już tak bo nie mam 5 lat
-Maxi wiesz ,że to nie tak
-Jedziemy ?
-Maxi posłuchaj mnie
-Wychodzimy i jedziemy czy mam zostać w domu a ciebie stąd wyprosić?
-Ja poprowadzę bo ty nie wiesz dokąd jedziemy -Powiedziała kiedy staliśmy przy jej samochodzie
Jedziemy już 15 minut i nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem a na dodatek ja nie wiem gdzie jedziemy.
-Możesz mi powiedzieć gdzie jedziemy?
-Zobaczysz na miejscu
-Więcej mnie ne nachodź i nie dzwoń do mnie
-Maxi chcę żeby było pomiędzy nami dobrze ale ty mi na to nie pozwalasz
-Dobrze? Słyszysz co ty mówisz? To ty i twój mąż mieliście mnie i małą gdzieś obchodził was tylko wasz synuś .
-Maxi proszę to jest twój brat
-Już dawno nim nie jest -Wysyczałem przez zęby
-Nie mów tak
-Dobrze wiesz przez co nim już nie jest
Mama już chciała coś powiedzieć ale jej przerwałem
-Daruj sobie
Po 20 minut stanęliśmy pod jakimś średnich rozmiarów budynkiem.
-Co to? -Zapytałem ze zdziwieniem
-Przekonasz się w środku.
-Nie rozumiem nic z tego wszystkiego
-Chodź -Powiedziała parkując samochód
W budynku jest bardzo ładnie i przytulnie. Panuje tutaj miły nastrój.
-Dzień dobry. My byliśmy umówieni , Ponte -Powiedziała moja matka do recepcjonistki
-Dzień dobry. Pokój ósmy ,drugie piętro ,pani Navarro.
-Dziękuję bardzo -Odpowiedziała moja matka .
Po czym skierowaliśmy się do windy.
Siedzieliśmy pod odpowiednim pokojem i czekaliśmy.
Na co czekam? Nie wiem.
-Możesz mi w końcu powiedzieć po co tutaj jesteśmy?
-Chwila
-To chociaż mi powiedz po co tutaj siedzimy
-Zaraz się przekonasz -Powiedziała
W tym samym momencie drzwi do pokoju się otwarły.
W drzwiach ujrzałem śliczną ,młodą kobietę w kruczoczarnych włosach.
-Dzień dobry. Pani Ponte? -Zapytała
Boże jaki ona ma cudny głos!
-Dzień dobry. Tak ale tutaj chodzi o mojego syna -Spojrzałem zdziwiony na moją mamę
-No więc zapraszam -Powiedziała i otwarła drzwi do
-A mogę wiedzieć o co chodzi i po co tutaj jestem ? -Zapytałem spoglądając na moją matkę
-Pan nie wie ? -Zapytała kobieta o cudnym głosie -Może usiądźmy -Wskazała na kanapę w rogu małego gabinetu
-A więc z czym mamy problem? -Spojrzała na moją mamę
-Przepraszam a jaki problem?
-A więc może ja się przedstawię. Natalia Navarro jestem terapeutką i prowadzę terapie dla osób uzależnionych
-To jest nieporozumienie bo ja nie jestem od niczego uzależniony -Powiedziałem uniesionym głosem
-Mogłaby nas pani zostawić samych? -Moja mama skinęła głową i skierowała się do wyjścia.
-Nie wiem co pani na opowiadała moja mama ale to bzdura
-Pana mama mi nic nie mówiła i szczerze mówiąc wolałabym to usłyszeć od pana
-Ale co?
-Może najpierw to jak pan się nazywa
-Maxi Ponte
-Pana mama twierdzi ,że ma pan problem
-Moja matka nic nie wie
-Musi być jakiś powód skoro pan tutaj jest
-Nie ma żadnego powodu
-Pan nie rozumie ,że pana mama chce panu pomóc i ja też
-Nie potrzebuję nikogo pomocy
-Nie? A chciałby pan skończyć na ulicy jako bezdomny? Bez nikogo? Proszę bardzo.
-Co ty możesz wiedzieć? Bogata dziewczyna z dobrego domu i robi wszystko pod dyktando rodziców
-Nic o mnie nie wiesz więc się nie wypowiadaj
-Dobra weźmie się pani zajmie takimi ćpunami co na prawdę potrzebują pomocy -Powiedziałem zły wychodząc.
-Ciebie więcej nie chce widzieć -Powiedziałem kiedy moja mama otwierała usta żeby coś powiedzieć
Nie rozumiem tego! Nie było jej tyle czasu i nagle się pojawia ni stąd ni zowąd.
Jeszcze zaprowadza mnie do jakieś terapeutki.
Wieczorem mają przyjść chłopacy więc muszę iść na zakupy.
Stoję w kolejce do kasy i nagle ujrzałem osoby ,których wolałbym w tej chwili nie widzieć.
Moja wspaniała rodzinka. No tak zapomniałem ,że raz w tygodniu wybierają się na rodzinne zakupy.
Jak najszybciej chciałem wyjść z tego sklepu. Po wyjściu ze sklepu skierowałem się do domu.
~*~
Siedzę na kanapie i myślę o tej terapii i o terapeutce. Co raz bardziej zastanawiam się nad tym czy na prawdę nie jestem uzależniony od narkotyków. Zacząłem brać kiedy zrozumiałem ,że nic nie znaczę dla rodziców i nie jestem i nigdy nie byłem dla nich tak ważny jak Dylan -mój starszy brat.
Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Wstałem i skierowałem się do drzwi.
Za drzwiami stali chłopacy.
-Siema -Powiedziałem
-No siema -Weszli do domu i skierowali się do salonu. Ja zamknąłem drzwi i poszedłem do kuchni po piwo i przekąski. Usiadłem na kanapie obok Leona.
-Byliśmy rano u ciebie ale nikogo nie było -Spojrzał na mnie Andres
-Eh długa historia
-Do meczu jeszcze 15 minut więc mów -Powiedział Diego
Tacy kumple jak oni to skarb są dla mnie jak rodzina. Której nie mam.
-Była moja matka
-Serio?
-Podstępem zaciągłammnie do terapeutki ,która leczy uzależnienia
-Nic ci o tym nie powiedziała -Zadał pytanie Fede a ja pokręciłem głową
-Zrobiłem awanturę i mojej matce i ładnej brunetce ...
-Chwila, chwila -Przerwał Brodway -Czy ty powiedziałeś ładnej brunetce? -Skinęłam głową
-Ale ładna ,że na jedną noc czy ładna , ładna?
-Ładna ,ładna
-Spaprałeś sprawę ? -Zapytał Andres
-Oczywiście ,że spaprał sprawę -Odpowiedział Leon za mnie ale wiem ,że miał rację.
-Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to ,że ja zaczynam dostrzegać to ,że jestem uzależniony -Schowałem twarz w dłoniach
-Spokojnie stary -Poklepał mnie po ramieniu Fede
-Nie spokojnie tylko trzeba coś z tym zrobić. Maxi ma rację my jesteśmy uzależnieni od brania narkotyków. Ja nie wiem jak wy ale mam wspaniałą żonę od roku i nie chcę jej stracić przez własną głupotę. -Powiedział Leon i spojrzał na każdego po kolei
-Macie rację ale z tego już nie ma wyjścia -Odezwał się Diego popijając piwo
-Zawsze jest jakieś wyjście -Powiedział Fede a my zamilkliśmy
-Chłopaki? -Zapytałem a oni spojrzeli na mnie -Pójdziecie ze mną na tą terapię? Może to nam pomoże.
-Jasne ,że pójdziemy -Odpowiedzieli chórem
-Mieć takich przyjaciół jak wy to skarb
"Przyjaciel to ktoś, kto rozumie Twoją przeszłość, wierzy w Twoją przyszłość i akceptuje Ciebie takim, jakim jesteś."
***
Minęły cztery dni kiedy ostatni raz tutaj bylem i nie skończyło się to za dobrze.
Razem z chłopakami postanowiliśmy poddać się leczeniu. Cieszę się ,że chcą z tym skończyć i jeszcze przekonali mnie do tego. Biorę ostatni głęboki wdech i wchodzę do szklanego budynku.
-Dzień dobry -Przywitałem się z blondynką w recepcji
-Dzień dobry -Odpowiedziała i posłała mi uroczy uśmiech
-Czy pani Natalia ma jakieś spotkanie ?
-Nie ale za 10 minut kończy pracę
-Dziękuję bardzo -Odpowiedziałem i skierowałem się do windy ,która zawiozła mnie na odpowiednie piętro. Kiedy stałem pod drzwiami do pokoju ósmego zastanawiałem się czy zapukać czy jednak się wycofać . A co mi tam raz kozie śmierć. Już miałem pukać do drzwi kiedy te same się otwarły.
W drzwiach ujrzałem śliczną brunetkę. Spojrzała na mnie i wyminęła. Ponte a czego mogłeś się spodziewać? Tego ,że zaprosi cię na herbatkę. Ty debilu.
Podbiegłem do niej , złapałem ja za rękę i odwróciłem w moją stronę.
-Czego chcesz? -Zapytała
-Porozmawiać ale gdzieś gdzie nie ma ludzi
-Skończyłam już pracę
-Proszę tylko 15 minut
-Chodźmy -Skierowała się w stronę swojego gabinetu
-Wystarczająco ustronne ? -Zapytała kiedy byliśmy już w jej gabinecie
-Tak
-Po co pan przyszedł ? -Usiadła na krześle za biurkiem i wskazała ręką na krzesło na przeciwko siebie
-Chciałem przeprosić za swoje zachowanie -Podałem jej kwiaty
-Nie trzeba było -Wstała aby wstawić kwiaty do wody
-Trzeba było -Usiadła na swoim miejscu
-To o czym chciał pan porozmawiać ?
-Potrzebuję pani pomocy
-Mojej? -Wskazała na siebie palcem a ja skinąłem głową -W takim razie w czym mogę pomóc?
-Ja chyba na prawdę mam problem
-Problem ? -Spojrzała na mnie nie zrozumiale
-Wie pani o czym mówię.
-Jeżeli mam panu pomóc to musi pan nazywać rzeczy po imieniu
-Na serio?
-Tak na serio
-No więc mam problem z narkotykami
-Tylko? Twoja mama wspominała też o hazardzie
-Moja mama nic o mnie nie wie -Uniosłem głos ale po chwili się uspokoiłem
-Dobrze. Więc jesteś uzależniony od narkotyków ? -Skinąłem głową
-Zadam jeszcze raz pytanie i oczekuję pełnej odpowiedzi. Jest pan uzależniony od narkotyków?
-Tak jestem uzależniony od narkotyków -Zapisała coś na kartce
-Przypuszczam ,że chciałby pan abym panu pomogła -Uśmiechnąłem się
-Tak. Oczywiście jeżeli pani się zgodzi
-Pierwszy krok terapii zaliczony
-Jaki pierwszy krok?
-Przyznał pan ,że jest uzależniony
-To dobrze?
-Bardzo. Chciałby pan osobiste terapie czy w grupie ?
-Chyba osobiste
-Musimy sobie coś ustalić -Spojrzałem na nią z nie zrozumieniem -U mnie na terapii nazywa się rzeczy po imieniu. Chyba ,że nie chce żebym to ja była pana terapeutką
-Chciałbym
-Od kiedy chciałby pan zacząć ?
-Dostosuję się do pani
-To może jutro? O 15?
-Dobrze
-Możemy spotykać się w poniedziałki , środy i piątki?
-Oczywiście
-To godziny ustalimy jutro , dobrze? -Pokiwałem głową na to ,że się zgadzam
-Jest jeszcze jedno
-Słucham ?
-Na pierwszym spotkaniu chciałabym porozmawiać o tym jak zacząłeś brać i o twojej rodzinie -Na dwa ostatnie wyrazy zesztywniałem. -Westchnąłem i pokiwałem głową na tak
-Jeżeli pan nie chce to możemy to przełożyć na później
-Nie chciałbym ominąć ten temat jak najszybciej
-To chyba to wszystko na dzisiaj
-Do widzenia -Powiedziałem wychodząc
-Do jutra -Odpowiedziała
"Nie bój się dużego kroku. Nie pokonasz przepaści dwoma małymi"
***
Rano wstałem w bardzo dobrym humorze. Może to dla tego ,że już dzisiaj zacznę leczenie?
Wykonałem poranne potrzeby i zjadłem śniadanie. Teraz pozostaje mi czekać do 14:20.
Chryste te czekanie mnie wykończy.
O 14:20 kierowałem się moim czarnym Porsche do celu.
O 14:55 byłem na miejscu. Przywitałem się z ładną blondynką w recepcji i skierowałem się w stronę windy , wybrałem odpowiedni numer piętra. Punktualnie o 15 zapukałem do drewnianej konstrukcji a kiedy usłyszałem ,proszę,wszedłem do środka.
-Dzień dobry -Powiedziałem z uśmiechem
-Dzień dobry. Gotowy ?
-Tak -Powiedziałem niepewnie -Chyba tak
-Chce pan coś do picia ?
-Nie dziękuję
-A ja chętnie sobie naleję wody -Nalała przeźroczystej cieczy do szklanki i usiadła na kanapie
-Zapraszam wskazała miejsce obok siebie
Tak na prawdę to nie chcę mówić ani o mojej rodzinie ani o relacjach z nimi ale skoro to ważne.
-Jest pan gotów? -Odłożyła szklankę na stolik i spojrzała na mnie
-Możemy przejść na ty?
-Jasne. Natalia -Wyciągła dłoń w moją stronę
-Maxi -Uścisnąłem jej delikatną dłoń
-Zaczynamy? -Zamknąłem oczy i skupiłem się na tym co mam powiedzieć
-Mój ojciec zawsze dużo pracował ale potrafił znaleźć czas dla swojego kochanego synka Dylana -mojego starszego brata. Ja i moja młodsza siostra -Alexis zawsze byliśmy odsuwani na boczny tor. To nas bardzo do siebie zbliżyło. Dylan miał rodziców a my mieliśmy siebie. Trzymaliśmy się razem pomimo sporej różnicy wieku. Nie raz pytała się mnie dlaczego rodzice jej nie kochają i jej nie chcą. Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Bo co miałem zrobić powiedzieć ,że wolą starszego syna bo są z niego dumni i nigdy nie będą musieli się za niego wstydzić? Mówiłem jej ,że ją kochają tylko nie umieją jej tego okazać. Dylan był synkiem ze snów taty. Pół roku temu kiedy Dylan ukończył studia na wymarzony kierunek taty wydano z tej okazji uroczystość. Dylan zawsze był lepszy. Tata od małego mi powtarzał ,że chciałby żebym był chociaż w połowie tak ambitny jak on. Nie wytrzymałem i powiedziałem mu ,że mógł mnie oddać do adopcji bo tam by mi było pewnie lepiej. On odpowiedział ,że to chyba byłoby najlepszą decyzją w jego życiu. Zabolało mnie to. Usłyszeć od własnego ojca takie słowa to jak dostać biczem po plecach.-Po moim policzku spłynęła łza ,którą szybko starłem -Od tego czasu nie utrzymywałem z nimi kontaktu. Dopiero nie dawno mama się odezwała ale już przestała i się nie odzywa.
Spojrzałem na Naty a nasze spojrzenia się skrzyżowały w jej oczach zauważyłem łzy.
-Jjjja -Jąkała się -Boże Maxi ja nie wiem co mam powiedzieć -Przytuliła mnie do siebie a ja jeszcze mocniej się w nią wtuliłem i wciągałem przez nos jej wspaniały zapach.
-Po tym wszystkim załamałem się przestałem chodzić do firmy ,którą otwarłem kilka miesięcy wcześniej i zacząłem brać. Doszło do tego ,że uzależniłem się. -Powiedziałem nadal wtulony w ciało drobnej brunetki
Natalia się ode mnie odsunęła i zapisała coś na małej żółtej karteczce po czym podała mi ją.
-Jeżeli będziesz potrzebował pomocy lub jeżeli będziesz chciał po prostu po rozmawiać zadzwoń. Mam jeszcze jedną propozycję dla ciebie.
-Jaką?
-Ty mi opowiedziałeś o sobie więc ja ci mogę też opowiedzieć coś o sobie ale nie będzie to miłe.
Boże czy ona chce mi powierzyć jakiś sekret? Zaciekawiła mnie.
-Jeżeli byś chciał się spotkać to po prostu zadzwoń ,umówimy się.
-Dziękuję. Będę się już zbierał
-Pasuje piątek ,15?
-Tak ale wcześniej i tak się zdzwonimy -Puściłem do niej oczko i wyszedłem.
~~
Dzisiaj postanowiliśmy iść na miasto i się trochę rozerwać. Jutro wieczorem mam się spotkać z Naty.
Chciałem aby opowiedziała mi coś o sobie na jednej z naszych terapii ale powiedziała ,że terapie są dla mnie a nie dla niej.
Wchodzimy do największego klubu w Buenos Aires i od razu kierujemy się do baru po coś do picia.
Zamawiamy po jednym piwie i do tego po kieliszku wódki po czym udajemy się w stronę wolnego stolika.
Kiedy wracałem do stolika aby trochę odetchnąć zaczepił mnie Mike -diler od którego kupowałem narkotyki.
-Siema stary dawno się nie odzywałeś
-Tak jakoś wyszło
-Chodź idziemy na lufkę
-Ja nie biorę -Zaśmiał się
-No chodź weźmiemy i będziemy hay life
-Nie ,dzięki
-Chodź a nie pożałujesz mam nowy towar i najlepszy chyba do tej pory.
Zacząłem się zastanawiać co mam zrobić. W sumie jeden raz mi nie zaszkodzi.
"Narkotyki to zakład z twoim umysłem."
Już miałem iść kiedy przypomniało mi się ,że nie mogę zawieść Naty ,moich kumpli i samego siebie.
-Nie na prawdę nie chcę.
-Dobra jak chcesz. w razie czego wiesz gdzie mnie szukać -Poklepał mnie po ramieniu i poszedł.
-Czy to był Mike? -Zapytał Leon stając za mną. Pokiwałem twierdząco głową -Chyba nic od niego nie wziąłeś
-Nie oczywiście ,że nie
-To dobrze. Chodźcie się napić -Powiedział Fede
-Ej kto idzie tym razem po piwo ? -Zadał pytanie Diego a wszyscy spojrzeli na mnie
-Następnym razem idzie ktoś inny -Wstałem i skierowałem się do baru
-6 piw -Powiedziałem do barmana
-Poproszę 6 Affinity -Usłyszałem głos ,który dobrze znałem
-Lepszy jest Drink Passion Killer -Spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała
-A skąd wiesz?
-Często tutaj bywam
-Dobrze zaufam ci. 6 razy Drink Passion Killer -Kelner podał mi moje zamówienie
-Poczekam na ciebie
-Nie musisz -Odebrała swoje zamówienie i odwróciła się w moją stronę
-Chodź -Skierowaliśmy się do stolika gdzie siedzieli chłopacy a teraz siedziały tam też jakieś dziewczyny
-Naty? -Zapytał Leon
-Viola? -Zapytałem zaskoczony spoglądając na żonę mojego przyjaciela
-To wy się znacie ? -Spojrzała na mnie zaskoczona brunetka
-No to jest Viola żona mojego przyjaciela -Leona
-Viola ? Leon?
-Ty ich znasz?
-Z Leonem chodziłam razem do przedszkola i podstawówki. A Viole poznałam w liceum.
-Wy się wcześniej nie znaliście? -Zapytał Andres
-Nie
-A wesele Leona ,Fede ,Vilu i Lu?
-Mnie wtedy nie było -Powiedziała Naty i spuściła głowę
-Siadajmy
Przez cały wieczór dobrze się bawiliśmy. Na koniec umówiłem się z Naty jutro na spotkanie.
To było dobre zakończenie tego dnia.
~*~
-Tato,tato -Zawołała moja 3 letnia córka kiedy wszedłem do domu
-Co się stało skarbie? -Zapytałem biorąc ją na ręce i musnąłem jej czoło
-Chodź się ze mną bawić -Powiedziała. No tak czego innego mogłem się spodziewać
-Dobrze. Zaraz się pobawimy. A gdzie mamusia?
-Tu-Pokazała palcem na drzwi od kuchni.
-Idź do pokoju a ja idę się przywitać z mamusią -Powiedziałem i postawiłem ją na podłodze
-Dobrze -Pobiegła do swojego pokoju
Skierowałem się do kuchni gdzie znajdowała się moja ukochana żona.
Mam nadzieję ,że się na mnie już nie gniewa. Teraz nie trudno u niej o kłótnię w końcu buzują jej hormony. Obraża się o wszystko o to że dałem Hope słodycze przed obiadem o to że laptop zostawiłem w jadalni a dzisiaj obraziła się o to że nie chcę jeszcze urządzać pokoiku dla dziecka ponieważ nie znamy jeszcze płci.
Wszedłem do kuchni i ujrzałem moją ukochaną ,która gotowała obiad.
-Hej -Powiedziałem i objąłem ją w tali po czym musnąłem jej policzek
Nie odpowiedziała co oznacza ,że jeszcze się gniewa.
Przekręciłem teatralnie oczami.
-Kochanie przepraszam -Szepnąłem. Nadal nic.
-No skarbie nie fochaj . Pojedziemy jutro na zakupy , kupimy farbę i mebelki i urządzimy pokoik dla naszego szkraba - Położyłem dłonie na jej brzuchu -I oczywiście po farbę dla naszej księżniczki
-Poczekamy
-Z czym ? -Zapytałem nie rozumiejąc
-Z urządzaniem pokoiku dla juniora i Hope
-Na pewno? - Pokiwała głową -I nie będziesz strzelała o to fochów ?
-Nie -Zaśmialiśmy się
-Kocham cię - Powiedziałem przytulając ją do siebie
-Ja ciebie też kocham ale teraz spadaj bo gotuję obiad. - Ehhh te jej hormony ale i tak ich kocham. Moją szczęśliwą trójeczkę
-A co dzisiaj na obiad?
-Spaghetti głodomorze
-I to mówi największy głodomór w mieście
-Tylko ,że ja jem za dwóch -Powiedziała zła więc postanowiłem się wycofać
-Kocham was ,głodomorku -Krzyknąłem znajdując się w salonie
-Ohh spadaj -Odkrzyknęła
Zaśmiałem się i poszedłem do Hope
***
Właśnie stoję i zastanawiam się które ziemniaki wybrać. Są 3 rodzaje a dla mnie i tak są takie same.
Dzisiaj piątek a ja mam pustą lodówkę więc postanowiłem zrobić małe zakupy. Jezu kto wymyślił aż 3 rodzaje ziemniaków? Co to za różnica czy młode, myte czy nie myte? Ziemniaki to ziemniaki.
-Pomóc ci w czymś ? -Zapytałem a za sobą ujrzałem Naty
-Hej -Musnąłem jej policzek
-Co chcesz kupić?
-Ziemniaki ale są 3 rodzaje a ja nie wiem które lepsze. -Zaśmiała się
-Zależy jakie zawsze kupujesz
-Ostatnim razem jak kupowałem to były tylko nie myte. A teraz są 3 rodzaje. Kto to w ogóle wymyślił?
Ziemniak to ziemniak.
-Dobre są wszystkie
-A ty jakie lubisz?
-Ja? Przecież ja tego nie będę jadła
-Ufam ci i wiem ,że masz dobry gust
-A co ma gust do ziemniaków?
-Jakie lubisz?
-Wszystkie ale najbardziej młode i myte.
-Dziękuję za pomoc -Ukłoniłem się w jej stronę. Zaśmialiśmy się.
-A ty co tutaj robisz? -Zapytałem wkładając ziemniaki do koszyka
-Mam przerwę i wpadłam po coś do picia i jedzenia.
-Słodycze na lunch? Od słodyczy zęby się psują -Pogroziłem jej palcem
-Ohh przepraszam tatusiu ale to tylko ten jeden raz. Wybaczysz mi? -Wskazałem palcem na swój policzek -Muszę ?-Westchnęła
-Tak -Musnęła mój policzek swoimi delikatnymi ustami. Miejsce w którym spoczywały jej usta tak przyjemnie mrowiło.
-Wiesz ,że powinieneś mieć dzisiaj terapię?
-Wiem i przyjdę
-Nie
-Co? Dlaczego?
-Chodzi o to ,że przełożyłam kilka spotkań i skończę wcześniej dzięki czemu będziemy mogli się wcześniej spotkać
-No dobrze -Powiedziałem smutny
-Ej nie bądź smutny bo ja też będę
-Nie będę bo uwielbiam twój uśmiech -Zarumieniła się spuściła głowę. -Twoje rumieńce też uwielbiam
-Przestań. Pasuje ci o 20?
-Tak. Dasz mi adres?
-Prześlę ci w esemesie
-Idziemy do kasy? -Pokiwała głową i skierowała się do kasy.
Po wyjściu ze sklepu pożegnaliśmy się i Naty poszła w swoją stronę a ja w swoją.
Po chwili dostałem esemesa od Naty:
,,Dzielnica Palermo 15. Chyba wiesz gdzie to? Naty :*,,
Uśmiechnąłem się i odpisałem:
,,Tak wiem gdzie. Na pewno będę :) Do 20 Maxi :*,,.
Kiedy byłem nie daleko domu ujrzałem Dominica -mojego kuzyna a za razem mojego zastępcę w firmie.
Podszedłem do niego i się z nim przywitałem
-Cześć . Coś cię do mnie sprowadza? -Zapytałem zdziwiony
-Cześć , musimy poważnie porozmawiać
-Wejdźmy -Wskazałem na drzwi mojego domu -Chcesz coś do picia?
-Kawa czarna z dwoma łyżeczkami cukru wystarczy -Pokiwałem głową i skierowałem się do kuchni.
Rozpakowałem zakupy i zrobiłem kawę dla Dominica i siebie po czym skierowałem się z powrotem do salonu gdzie na kanapie siedział Dominic. Postawiłem szklankę z gorącą cieczą na szklanym stoliku i zająłem miejsce obok niego.
-O co chodzi?
-Powiem prosto z mostu . Mamy duże problemy
-Jakie problemy?
-Od kiedy odeszłaś z firmy tracimy klientów. Firma bankrutuje.
-Jak to?
-Miesiąc po twoim odejściu dostaliśmy bardzo duże zlecenie ale niestety zawaliliśmy je. Wiesz ,że zawsze to ty miałeś rękę do interesów i projektowania budowli. To ty zawsze rzucałeś hasło my robiliśmy szkic a ty ewentualnie poprawiałeś.
-Jest aż tak źle?
-Jest bardzo źle firma jest praktycznie na bankructwie. Wiem ,że ta firma była twoim marzeniem i przynosiła tyle sukcesów. Maxi pomóż nam i wróci do firmy
-Masz dokumentację Ponte Company Architect,,?
-Mam wszystko -Wskazał na swoją torbę
-Czeka nas długa robota ale trudno
Wyjął wszystkie dokumenty związane z firmą . Czuję ,że spędzimy tutaj bardzo dużo czasu.
~~
-Pójdę po coś do picia -Skierowałem się do kuchni. Po 3 godzinach siedzenia nad papierami nic nie wymyśleliśmy.Boję się ,że stracę to co było i nadal jest dla mnie ważne. Ta firma to było moje największe marzenie. Teraz moim marzeniem jest wyrwać się z uzależnienia.
Wróciłem do salonu z butelką wody i dwiema szklankami. Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie . Była godzina 16 . Mam nadzieję ,że wyrobimy się do czasu mojego spotkania z Naty. Bardzo mi na nim zależy.
-Wracamy do pracy? -Zapytał Dominic
-Jeżeli chcesz to możesz iść
-No co ty jestem przecież współwłaścicielem
-Dzięki
-Nie ma za co
-Jest. Ja zostawiłem całą firmę na twojej głowie a ty teraz tutaj siedzisz razem ze mną. Naprawdę dzięki ,stary.
-Jest spoko. Teraz najważniejsza jest firma
-Masz rację
Wróciliśmy do rozwiązywania kłopotów związanych z firmą.
~*~
Nie no ja w to nie wierzę siedzimy już tutaj tyle czasu i nadal stoimy w miejscu.
Nawet zamówiłem pizze bo zgłodnieliśmy przez ten czas. Nadal nic.
-Posiedzimy tutaj jeszcze trochę. -Powiedział Dominic kładąc papiery na stoliku
-Poczekasz? Muszę wykonać ważny telefon
-Jasne. Nigdzie mi się nie śpieszy -Rozsiadł się wygodniej na kanapie
Wyszedłem do kuchni i wyjąłem telefon. Z listy kontaktów wybrałem numer Naty.
-Halo ? -Po 2 sygnałach usłyszałem jej melodyjny głos
-Hej
-Hej. Po co dzwonisz?
-Chyba będziemy musieli przełożyć nasze spotkanie na kiedy indziej.
-Szkoda
-Przepraszam ale firma ma kłopoty i staram się wymyślić coś z moim zastępcą coś zrobić żeby firma nie zbankrutowała. Przepraszam ,że dzwonię pół godziny przed spotkaniem ale myślałem ,że zdążymy.
-Nic się nie stało.
-Stało bo mieliśmy się spotkać a teraz dzwonię pół godziny przed spotkaniem kiedy mogłaś gdzieś wyjść ze znajomymi.
-Maxi ja też mam dużo pracy więc i tak bym nigdzie nie wyszła z nikim.
-Chyba ,że -Wpadłem na pewien pomysł
-Chyba ,że co?
-Mogę do ciebie przyjechać później jak skończę o ile nie będziesz zbyt zmęczona
-Będę czekała -Wyczułem jak się uśmiecha
-A jeżeli skończymy późno
-To i tak będę czekała
-Dobrze tylko później nie bądź na mnie zła
-Nie będę
-Mam nadzieję Odpowiedziałem z uśmiechem
-Maxi?
-Tak?
-Czy nie powinieneś wrócić do pracy? Do firmy?
-Nie wiem. Nie wiem Naty
-Zastanów się nad tym
-Zobaczę
-Proszę
-Dobrze zastanowię się nad tym
-Ja muszę kończyć. To do zobaczenia?
-Do zobaczenia -Usłyszałem charakterystyczne pikanie ,które oznaczało zakończenie połączenia
Wróciłem do salonu i zająłem swoje poprzednie miejsce.
-Dziewczyna?
-Prawie
-Prawie?
-Kiedyś nią będzie
-Czyli coś się szykuje?
-Oczywiście ,że tak. Wracamy do pracy? -Pokiwał twierdząco głową.
Kolejne 2 godziny minęła. Nagle wpadłem na pomysł jak możemy uratować firmę.
-Mam coś -Powiedziałem
-Związane z firmą?
-Tak
Objaśniłem mu cały plan.
-To się może udać -Powiedział Dominic
-Mam nadzieję ,że się uda -Wstałem i skierowałem się do barka z alkoholem i wyjąłem whisky po czym rozlałem do 2 szklanek. Podałem jedną Dominicowi a drugą wziąłem sobie.
-To co? Mamy to -Zamoczyłem usta w alkoholu
-Maxi?
-Tak?
-Wrócisz do firmy?
-Nie wiem
-Firma tak jak i my potrzebujemy ciebie
-Przemyśle to okej ?
-Mam nadzieję ,że wrócisz do nas
-Chciałbyś pracować z uzależnionym człowiekiem ?
-Zacznij się leczyć
-Zacząłem terapię ale nie wiem czy ona poskutkuje
-Dasz radę. Wszyscy w ciebie wierzymy.
-Dzięki
-Nie ma za co. Przepraszam ale muszę już iść
-Dobrze -Odprowadziłem go do drzwi
-Na razie
-Część
Wszedłem do salonu i,wziąłem swoją kurtkę i kluczyki od samochodu.
Zajechałem jeszcze do monopolowego i kupiłem czerwone wino.
Po 10 minutach stałem przed drzwiami domu Naty.
Zapukałem w drewnianą konstrukcje. Kiedy nikt ich nie otworzył zapukałem jeszcze raz. Nadal nic. Zapukałem jeszcze raz ale tym razem głośniej. Wystraszyłem się ,że coś mogło się jej stać . Nagle drzwi się otwarły a za nimi stała zaspana Natalia. Jak ona słodko wygląda.
-Nie chciałem cię obudzić. Może ja pójdę ?
-Zasnęłam przy dokumentacji moich pacjentów. Zostań.
-Na pewno nie chcesz żebym sobie poszedł?
-Nie . Chyba ,że ty chcesz iść.
-Nie ale jeżeli chcesz ... -Nie dokończyłem bo za rękę w ciągła mnie do swojego domu i zaprowadziła do salonu.
-Chcesz coś do picia?
-Możesz przynieść kieliszki -Wskazałem na wino.
Po chwili wróciła z dwoma kieliszkami i postawiła je na szklanym stoliku.
Podała m korkociąg a ja otwarłem butelkę z winem i rozlałem do kieliszków.
-Nie będzie ci przeszkadzało jak zostawię u ciebie samochód na noc? -Zapytałem
-Nie. A dlaczego ?
-Bo jak wypijemy całą tą butelkę to nie będę mógł prowadzić
-Możesz zostać na noc i spać w gościnnym
-Nie będę się narzucał
-Będę się czuła bezpieczniej
-Ewentualnie
-Wrócisz do firmy?
-Jeszcze nie wiem
-To było twoje marzenie?
-Największe do tej pory . Teraz jest to wyrwanie się z uzależnienia.
-Na pewno ci się to uda
-Dzięki tobie
-Uda ci się bo tego chcesz
-Dobra koniec tego tematu. Zaprosiłaś mnie tutaj po coś innego
-Wiem. Chcesz wiedzieć? -Spojrzała mi w oczy
-Jeżeli nie chcesz to ... -Przerwała mi
-To było 4 lata temu ,miałam wtedy 18 a on 20. Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych. Z początku wszystko było cudownie , był taki romantyczny i kochany . W weekend poszliśmy ze znajomymi do klubu. Powiedział ,że idzie do łazienki. Kiedy długo nie wracał zaczęłam się o niego martwić ,że coś mu się mogło stać. Przyłapałam go jak palił blanta razem z kolegami. Wytłumaczył mi ,że czasami lubi sobie zapalić ale rzadko. Chciał żebym ja też spróbowała ale ja odmówiłam. Pewnego dnia pokłóciłam się z rodzicami. Zdarzało się to często ale tym razem pokłóciliśmy się tak jak jeszcze nigdy wcześniej. Poszłam do niego ,nic mu wcześniej nie mówiąc.
Kiedy weszłam do jego domu ,był w kuchni i palił trawkę. Byłam tak wkurzona że powiedziałam ,żeby mi dał spróbować. Od tamtej pory było tylko gorzej.
Felipe zaczął brać dopalacze. Traktował mnie jak szmatę . Nie raz mnie uderzył. Zmuszał mnie do stosunku i do brania narkotyków. Mówił ,że jeżeli nie będę robiła tego co mi karze to powie moim rodziców ,ze zaczęłam brać.
Któregoś dnia kiedy nie było moich rodziców w domu przyszedł po tym jak zażywał dopalacze. Wtedy postanowiłam to zakończyć. Chciałam z nim zerwać. Kiedy mu to powiedziałam to mnie wyśmiał i powiedział ,ze od niego się nie uwolnię. Uderzył mnie a później .....-Po jej policzku spływały łzy.
-Hej ,możemy przestać -Powiedziałem ścierając jej łzy
-Nie. Chcę to skończyć. Później zgwałcił mnie a kiedy mu się wyrywałam dostawałam po twarzy. Na koniec pobił mnie do nieprzytomności. Znalazł mnie tata. W szpitalu opowiedziałam mu wszystko. Uwierzył mi. Tata zgłosił sprawę na policję a ten dupek dostał 3 lata więzienia . Od tego czasu moje stosunki z rodzicami poprawiły się. -Skończyła opowiadać a ja nie wiedziałem co mam powiedzieć. Jak można być tak okrutnym wobec tak wspaniałej kobiety?
Przytuliłem ją do siebie i zacząłem ją głaskać po głowie.
-Ciiii -Próbowałem ją uspokoić
-Przepraszam -Odsunęła się ode mnie i starła swoje łzy
-Nie masz za co
-Dziękuję
-Za co za to ,że mnie wysłuchałeś
-Naty?
-Czy nasze spotkania mogły by odbywać się częściej?
-Jak częściej?
-Nie wiem
-A co masz mnie dość? -Zapytała smutnym głosem
-Nie. Oczywiście że nie. Chciałbym jak najszybciej skończyć terapię i wrócić do pracy.
-Do której byś pracował w firmie?
-Od 8 do 18
-Sądzę ,że o 19 w każdy dzień oprócz soboty i niedzieli. Wtedy szybciej byś ukończył terapię bo codziennie byśmy robili postępy.
-Nie będziesz miała mnie dość?
-Nie to będzie dla mnie przyjemność
-To poniedziałek o 19 -Pokiwała głową
Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy.
~*~
Minęły 2 godziny a my byliśmy już nieźle wstawieni. Cały czas się z czegoś śmialiśmy. Nagle znaleźliśmy się blisko siebie. Nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów a my z każdą sekundą zmniejszaliśmy odległość pomiędzy naszymi ustami. W końcu nasze wargi złączyły się w delikatnym a zarazem namiętnym pocałunku. Nie przestając jej całować wziąłem ja na ręce i zaniosłem do jej sypialni. Tam wiadomo co się stało.
***
Idę właśnie na kolejne spotkanie z Naty. Od dwóch miesięcy nie biorę a to wszystko dzięki Naty.
Dzięki uroczej hiszpance moje kontakty z mamą się poprawiły.
Naty postanowiła zapomnieć o naszej wspólnej nocy. Właśnie Naty. Ja nie mogę zapomnieć , zbyt bardzo mi na niej zależy. Przez ten czas lepiej się poznaliśmy a ja się w niej zakochałem. Tak Maxi Ponte się zakochał. No bo jak tutaj nie kochać tak wspaniałej kobiety? Jest miła ,pomocna ,przyjacielska ,śliczna ,słodka ,kochana ,seksowna ,czuła i delikatna. Mógłbym tak godzinami wymieniać. Zagościła w moim sercu już na zawsze. Dzięki niej spostrzegłam świat z lepszej perspektywy. Każdego dnia zasypiam z myślą o niej i budzę się z myślą o niej. Kiedy pomyślę o niej na mojej twarzy pojawia się uśmiech.
Postanowiłem ,że dzisiaj jej powiem jak bardzo mi na niej zależy. Kocham ją!
,,Miłość jest jak narkotyk,,
Kiedy wszedłem do budynku na parterze w kółko chodziła zdenerwowana Francesca. Kiedy mnie zauważyła natychmiast do mnie podbiegła.
-Potrzebuję twojej pomocy -Powiedziała na wstępie
-Hej Fran też się cieszę ,że cię widzę. Co u ciebie?
-Nie teraz -Pociągła mnie za rękę w stronę łazienki.
Spojrzałem na nią niezrozumiale patrząc na drzwi do damskiej łazienki.
-Druga kabina -Powiedziała
-Co ?
-Naty siedzi już tam godzinę i nie chce wyjść. Martwię się o nią.
-Co się stało?
-Nie wiem gdybym wiedziała to nie prosiłabym ciebie o pomoc -Powiedziała zła
-Dobra już dobra -Uniosłem ręce w geście obronnym -Idę
Zapukałem do wskazanej przez Fran kabiny.
-Zajęte -Usłyszałem zapłakany głos Naty.
Co się stało?
-A długo będzie tam pani jeszcze siedzieć?
-Maxi -Wyszeptała
-To ja
-Co ty tutaj robisz?
-Przyszedłem na terapię do najlepszej i najładniejszej terapeutki na świecie ale ona zamknęła się w łazience -Nie usłyszałem odpowiedzi. Przestraszyłem się ,że coś mogło się jej stać.
-Naty? Żyjesz? -Zapytałem lekko przestraszonym głosem .
-Tak. Możesz stąd iść?
-Dlaczego? Nie mogę sobie tutaj postać?
-Dlatego ,że to damska toaleta a z tego co wiem to jesteś mężczyznę chyba ,że zmieniłeś płeć -Zaśmiałem się
-Co się stało?
-Nic się nie stało?
-Nic się nie stało i dlatego tutaj siedzisz?
-A co nie można?
-Powiedz. Proszę -Chciałem wiedzieć co się stało. Martwiłem się o nią. Zależy mi na niej.
-Proszę idź stąd
-Nie wyjdę dopóki mi nie powiesz co się stało
-Maxi proszę
-Wyjdź stąd i porozmawiajmy
-Wyjdź
-Myślałem ,ze się przyjaźnimy
-My się nie możemy przyjaźnić -Wiedziałem ,że przy wypowiedzeniu tego zdania płakała. Znałem ją na tyle aby to wiedzieć.
-Dlaczego? Przecież nic nie zrobiłem
-To nie o ciebie chodzi
-To o co?
-Chcesz wiedzieć?
-Tak chcę wiedzieć dlaczego nie możemy się przyjaźnić
-Jestem w ciąży -Zaczęła jeszcze głośniej płakać. Stałem zszokowany i nie wiedziałem co mam powiedzieć. Jest w ciąży z jakimś mężczyzną a ja ją kocham. -Z tobą -Dopowiedziała ściszonym głosem -Na te słowa na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech
-Wyjdź i porozmawiajmy
-Ja wiem ,że ty nie chcesz tego dziecka dlatego nie możemy się przyjaźnić. Wychowam je sama.
-Proszę wyjdź to nie jest odpowiednie miejsce na taką rozmowę. Nie będziemy o tym rozmawiali tutaj , w damskiej łazience- Zaśmialiśmy się. Po chwili usłyszałem jak zamek w drzwiach się przekręca a z kabiny wychodzi Naty z rozmazanym makijażem. Dla mnie i tak wyglądała ślicznie.
-Hej -Powiedziała cichym głosem
-Cześć -Podszedłem do niej i musnąłem jej rozgrzany i mokry od łez policzek.
-Boże jak ja wyglądam -Spojrzała na swoje odbicie w lustrze
-Ślicznie jak zawsze -Objąłem ją w talii
Kiedy Naty doprowadziła się do porządku wyszliśmy z łazienki.
Na korytarzu stała zdenerwowana Fran.
Kiedy Fran zobaczyła Naty natychmiast do niej podeszła i ją przytuliła.
-Więcej mnie tak nie strasz bo zejdę na zawał z tego świata. Rozumiesz? -Naty pokiwała głową i odwróciła się w moją stronę.
-Idziemy ? -Zadała pytanie a ja skinąłem głową i skierowaliśmy się w stronę jej gabinetu. Weszliśmy do gabinetu a Naty zakluczyła drzwi żeby nikt nam nie przeszkadzał. Wskazała ręką na krzesło przy jej biurku. Milczeliśmy przez pewien czas. W końcu postanowiłem przerwać ciszę.
-Powiedziałabyś mi? -Pokręciła przecząco głową -Dlaczego?
-Nie chciałabym ci zawracać głowy
-Czyli gdybym nie przyszedł do łazienki i nie prosił to byś mi nie powiedziała? -Skinęła głową -Ale powiedziałaś i bardzo się cieszę -Chwyciłem jej dłonie
-Nie chcę ci zawracać głowy. Poradzę sobie.
-Pomogę ci. Kocham cię. Chcę być z tobą. Zajmować się naszym dzieckiem i patrzeć jak dorasta.
-Maxi...
-Wiem ,że ty też coś do mnie czujesz tylko nie rozumiem dlaczego przed tym uciekasz. -Spuściła głowę a ja zauważyłem jak po jej policzku płynie samotna łza. Podszedłem do niej , ukucnąłem na przeciw niej i podniosłem jej podbródek. Starłem słoną łzę i spojrzałem jej w oczy.
-Boję się -Szepnęła
-Czego?
-Tego ,że po pewnym czasie znudzi ci się rola tatusia i zostawisz mnie samą z dzieckiem.
-Nie zostawię. Kocham cię i zależy mi na tobie. Obiecuję ,że będę się o was troszczył i was nie zostawię.
-Ty też jesteś dla mnie ważny i kocham cię
Pocałowałem jej miękkie usta które same prosiły się o to by pieścić je jak najdłużej.Starałem
się w tym pocałunku wyrazić wszystkie swoje uczucia względem niej.Zaczęliśmy pogłębiać pocałunek ,który był namiętny ale przelewaliśmy w nim wszystkie swoje uczucia. Musnąłem delikatnie szyję Naty a ona jęknęła i odchyliła głowę dając mi większy dostęp. Po dość długim pieszczeniu szyi i pozostawieniu kilku czerwonych śladów. Spojrzałem w śliczne brązowe oczy czekając na pozwolenie do wykonywania dalszych ruchów. Skinęła głową w geście pozwolenia.
-Na pewno? Nie chcę żebyś miała mi to później za złe
-Chcę tego . Nawet nie wiesz jak bardzo .
-Uwierz mi ,że wiem
Złapałem za końce jej bluzki i podciągnąłem ją do góry. Po chwili bluzka leżała za nami.Uśmiechnąłem się na widok jędrnych piersi okrytych jedynie w czarny koronkowy stanik. Zacząłem całować najpierw jej dekolt . Po kilku minutach nie wytrzymałem i zerwałem stanik , który był jedyną przeszkodą do pieszczenie kolejnej części tego wspaniałego ciała. Stanik znalazł się w tym samym miejscu gdzie bluzka . Oczy mi się zaświeciły na widok okazałych i jędrnych piersi ze sterczącymi sutkami. Objąłem obie piersi dłońmi i zacząłem je ściskać.Naty westchnęła.
-Połóż się -Szepnąłem na jej ucho przygryzając je przy tym lekko. Położyła się w miarę wygodnie na
biurku.
-Później się przeniesiemy -Dodałem ochrypłym głosem z podniecenia. Naty skinęła głową i się uśmiechnęła. Przejechałem językiem po twardym sutku. Wziąłem prawy sutek do buzi i zacząłem go ssać drugą pierś masowałem ręką. Słyszałem coraz głośniejsze jęki. Pieściłem na zmianę jedną pierś i drugą. Przegryzałem skamieniałe sutki i jeździłem językiem po piersiach. Zszedłem
pocałunkami na jej brzuch. Obsypywałem go pocałunkami . Wciąż kierując się w dół. Zdjąłem Natalii spodnie i rzuciłem je na podłogę. Wsadziłem rękę pod jej majtki i wyczułem ,że jest mokra. Zacząłem ją masować.Słyszałem nie Równy i ciężki oddech uroczej hiszpanki.Zdjąłem ostatni element jej seksownej bielizny , która teraz nie była nam do niczego potrzebna. Przede mną leżała naga i seksowna kobieta. Pocałowałem jej gorące usta . Po długim pocałunku wróciłem do dolnej części ciała.Ręką masowałem jej kobiecość na co z jej ust wydobył się głośny jęk. Zjechałem palcami niżej i zatapiam w niej jednego.Uniosła biodra do góry przez co mocniej napiera na moją dłoń. Jęknąłem w tym samym czasie co ona. Zaczynam poruszać palcami co daje nam obojgu rozkosz. Obkręciłem palcem dotykając jej punktu G . Kiedy wyjmuje z niej palce jęczy niezadowolona z czego zaczynam się cicho śmiać. Składam pocałunki na jej kobiecości a później powoli zatapiam swój język w jej wnętrzu. Jęknęła przeciągle i wbiła swoje paznokcie w moje plecy. W końcu osiągnąłem swój cel i doprowadzam ją do orgazmu. Ostatni raz składam pocałunek na jej kobiecości i wracam do niej. Uśmiecha się do mnie szeroko i całuje namiętnie w usta. Nie przestając całować moich warg zdjęła moją koszulę ,które miałem na sobie dzisiaj na spotkaniu w pracy. Zaczęła składać pocałunki na moim torsie przygryzając lekko sutki. Powróciła do moich ust i zaczęła je pieścić. Jej ręka powędrowała na rozporek w moich spodniach. Pomogłem zsunąć moje spodnie. Rzuciła je w kąt. Po chwili zaczęła sunąć ręką w stronę moich bokserek. Pieściła ręką przez materiał moją męskość. Z moich ust można buło usłyszeć jęki rozkoszy. Złapała za gumkę moich bokserek i zsunęła je przy tym przejeżdżając swoim palcem po mojej skórze co spodobało mi się. Gdy bokserki znalazły się na podłodze Naty zaczęła krążyć palcem wokół mojej męskości. Odchyliłem głowę do tyłu z rozkoszy.Złożyła pocałunek na moim członku. Ujęła go w dłoń i zaczęła wykonywać powolne ruchy w górę i w dół,coraz szybciej. Byłem już u kresu co można było łatwo dostrzec po wyrazie twarzy i głośnych jękach. Nagle przestała , złożyła pocałunek na czubku mojej męskości. Cicho dyszałem i nie mogłem uspokoić swojego oddechu. Całowała mnie aż dotarła do moich ust. Złożyła namiętny pocałunek
na moich ustach. Wziąłem ją na ręce i ruszyłem z nią na kanapę . Przywarłem ją do kanapy
i zacząłem ocierać się o jej kobiecość . Jęknęła mi prosto w usta dając do zrozumienia że chce żebym w nią wszedł. Moja ręka powędrowała na jej łechtaczkę i delikatnie ją drażniłem ,Naty wygięła się w łuk. Zacząłem drażnić
główką wejście do raju. Zacząłem w nią delikatnie wchodzić.
Z jej ust wydobył się jęk i wbiła mi paznokcie w plecy. Wykonałem ruch biodrami a ona wydała z siebie głośny jęk wyginając przy tum swoje ciało w łuk.
Zacząłem poruszać się w niej najpierw powoli a późnej coraz szybciej. Jej oddech stawał się coraz szybszy. Mierzwiła moje włosy. Spojrzała mi w oczy i dając znak że jest już u kresu. Czując jak jej ciało powoli sztywnieje. Przyśpieszyłem ruchy. Po chwili wydobywa z siebie głośny jęk niemal krzyk i sztywnieje. Po kilku szybszych ruchach też dostaje spełnienia. Zawisłem nad nią i musnąłem jej wargi. Wyszedłem z niej i położyłem się obok. Położyła głowę na moim torsie. Jej dłoń zsunęła się na moją męskość i zaczęła ją masować. Przemknąłem powieki jęknąłem cicho. Zaczęła składać pocałunki na mojej szyi. Podniosła się i usiadła na mnie okrakiem, nabijając się na mojego członka. Oboje jęknęliśmy z rozkoszy . Po chwili po raz kolejny zaczęliśmy sprawiać sobie przyjemność. Kochaliśmy się jak szaleni nic nas ni obchodziło. Nawet to ,że w każdej chwili ktoś tu może wejść. Czasami zwalnialiśmy aby nie zrobić krzywdy maluszkowi.
***
Właśnie wracam z pracy do domu. Za 5 minut będę w domu z moją ukochaną .
Natalia za 2 tygodnie ma termin porodu. Trochę się stresuję. Kiedy zatrzymałem się na światłach zadzwonił mój telefon spojrzałem na ekran telefonu i zdziwiłem się. Dzwoniła mama. Odebrałem i włączyłem na głośnomówiący.
-Maxi?
-Coś się stało?
-Nie , tak , to znaczy nie wiem -Jąkała się ze zdenerwowania
-Co się dzieje? -Zapytałem ruszając z miejsca
-Natalia jest w szpitalu -Na te słowa zesztywniałem. Przecież termin ma dopiero za 2 tygodnie.
-Co? Przecież to za wcześnie -Powiedziałem spanikowany
-Maxi spokojnie
-Moja dziewczyna rodzi z dwu tygodniowym wyprzedzeniem a ty mi mówisz ,że mam być spokojny?
-Spokojnie. Gdzie Naty ma jakieś ubrania?
-Jaki szpital? -Ze strachu o moje dwie kobiety nie odpowiedziałem na wypowiedziane przez moją mamę pytanie.
-Ten na Avenida Juan Domingo Perón al 1500. A-Rozłączyłem się i skierowałem do szpitala gdzie znajduje się Naty.
Zaparkowałem przed szpitalem i wbiegłem do szpitala. Podszedłem do recepcji
-Gdzie leży Natalia Navarro?
-Kto? -Spojrzała na mnie spod okularów
-Navarro
-Piętro 3 sala 7 -Pobiegłem jak oparzony w stronę windy. Przyciskałem przyciski ze złością ,że jeszcze nie przyjechała. W końcu jest! Wsiadłem i z pośpiechem nadusiłem odpowiedni numer piętra.
Jak się o nie boje. Jeżeli im się coś stanie to nie przeżyję.
Winda zatrzymała się na odpowiednim piętrze a ja szybko skierowałem się pod odpowiednią salę. Z oddali zauważyłem ojca i brata Naty.
-Dzień dobry. Co z nimi? -Zapytałem
-Cześć. Naty zaczyna rodzić ale na razie jest na pod trzymaniu.
-Boże. Jak to się stało?
-Nie wiemy. Twoja mama zadzwoniła do nas z Natalii telefonu.
Z drzwi do sali mojej ukochanej wyszedł lekarz i pielęgniarka.
-Przepraszam. Co z moją dziewczyną , Natalią?
-Pani Natalia była na pod trzymaniu ponieważ myśleliśmy ,że jednak nie dojdzie do porodu. Niestety tak się nie stało. Pana narzeczona jest strasznie uparta i twierdzi ,że bez pana nie zamierza rodzić.
-Panie doktorze czego możemy się spodziewać? -Zapytał tata Naty
-Jedyne czego możemy się spodziewać to cesarka ale zrobimy wszystko aby nie była konieczna.
-Dziękuję -Powiedziałem z wdzięcznością
Wszedłem do sali a tam na szpitalnym łóżku leżała zapłakana Natalia. Przy jej łóżku siedziała mama Naty i trzymała swoją córkę za rękę.
-Mamo -Powiedziała rozpaczliwie
Podszedłem bliżej jej łóżka tak aby mogła mnie zobaczyć.
-Ja was zostawię -Mama Naty wyszła z sali zostawiając nas samych. Usiadłem na krześle i ścisnąłem jej kruchą rękę.
-Kochanie ,tak bardzo cię przepraszam -Powiedziała rozpaczliwie
-Ciii. Nic nie mów
-Boję się -Szepnęła
-Wszystko będzie dobrze. Jesteś silna. -Pokręciła przecząco głową -Obie jesteście.
-Ona może tak ale ja nie
-Jest silna po mamusi -Na jej twarzy ujrzałem lekki uśmiech
Do sali weszły 2 pielęgniarki razem z lekarzem z którym rozmawiałem na korytarzu.
-Zbadam panią -Po zbadaniu lekarz spojrzał na moją narzeczoną -Jedziemy rodzić
-Mogę być przy porodzie? -Zapytałem
-Niestety nie
-Proszę
-Przepraszam ale nie -Spojrzałem zrezygnowany na Naty
-Będę czekał na was -Pocałowałem ją w czubek głowy
Szedłem z nimi a przed porodówką się zatrzymałem.
Mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze. Są dla mnie najważniejsze.
~*~
Poród trwa już prawie 12 godzin a ja z każdą minutą zaczynam się martwić coraz bardziej.
Nagle wyszedł lekarz. Wstałem ze swojego miejsca ,tak samo jak rodzice mojej ukochanej.
-Mogę państwa prosić do mojego gabinetu? -Zapytał a ja obawiałem się najgorszego.
W gabinecie wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach.
-Mógłby pan powiedzieć o co chodzi? -Ciszę przerwała mama Naty za co jej dziękowałem.
-Gratuluję zdrowej córki -Spojrzał na mnie -I wnuczki -Dodał spoglądając na rodziców Natalii - Mała ma 9 punktów w skali Apgara. Z panią Natalią wszystko dobrze. Zostaną przewiezione na salę położniczą.
-Kiedy będziemy mogli je zobaczyć?
-Sądzę ,że za godzinkę będzie idealnie
-Dziękuję -Uścisnąłem dłoń lekarza i razem z rodzicami Natalii udałem się do poczekalni.
,,Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i niezastąpionym. ,,
~*~
Po godzinie poszliśmy w kierunku sali mojej dziewczyny.
-To państwo niech wejdą pierwsi
-Na pewno? -Zadał pytanie dla pewności tata Natali. Pokiwałem głową twierdząco.
Czekałem przed salą 30 minut i co raz bardziej nie mogłem się doczekać aż zobaczę moją córeczkę.
-Maxi -Usłyszałem krzyk mojej siostry. Skąd ona tutaj się wzięła?
Ukucnąłem i wystawiłem w jej stronę ręce. Podbiegła i wtuliła się we mnie.
-Jak się czują? -Zapytała mama
-Dobrze
-Widziałeś ją?
-Nie zaraz zobaczę.
-Gratuluje synku -Mama mnie do siebie przytuliła. Nagle na korytarzu zauważyłem mojego ojca. Odsunąłem się od mojej mama a po jej policzku płynęły łzy. Po moim policzku także spłynęła łza szczęścia.
-Co on tutaj robi?
-Maxi ...-Przerwało jej otwieranie drzwi do sali Naty. Z sali wyszła zapłakana mama Natali i jej tata ,który także miał czerwone oczy.
-Coś się stało? -Zapytałem wystraszony
-To ze wzruszenia -Mama Natalii wybuchła płaczem i wtuliła się w swojego męża
-Teraz kolej na ciebie ,synku -Mama poklepała mnie po ramieniu a ja wszedłem do sali.
Na łóżku leżała zmęczona Natalia ale nie ma co jej się dziwić. Ja bym wyglądał o wiele gorzej.
Podszedłem cicho do łóżka ponieważ w sali stało łóżeczka z naszą córeczką.
-Cześć -Pocałowałem jej policzek
-Hej -Odszepnęła zmęczona
-Jak się czujesz?
-Chyba dobrze
-Boli cię coś?
-Już nie tak bardzo
-Byłaś dzielna -Pogłaskałem ją po głowie
-Nie prawda -Zaczęła płakać
-Kochanie , nie płacz proszę. Byłeś bardzo dzielna urodziłaś naszą córeczkę.
-Gdybym się pilnowała to urodziłabym w terminie -Przytuliłem ją do siebie
-Tak miało być i to nie jest twoja wina rozumiesz? -Nie usłyszałem odpowiedzi -Rozumiesz? -Pokiwała twierdząco głową. -Mała jest zdrowa i z tego co mi wiadomo to ty też. Są plusy tego ,że urodziłaś wcześniej. -Spojrzała na mnie
-Jakie?
-Możemy się już teraz cieszyć naszą Hope. Jesteś zmęczona ,prawda?
-Tak ale chcę żebyś został
-Zostanę. Mogę zobaczyć małą?
-Tak w końcu to twoja córka
-Nasza , skarbie. Nasza.
-Tak ,nasza -Wstałem i podszedłem do małego łóżeczka. Leżała tam mała istotka ubrana na biało i owinięta w różowy kocyk. To moja córka. Moja mała córeczka. Moja i Naty córka. Nasz dowód miłości. Nasza mała Hope. Jest taka malutka. Ma takie ładne oczka , mały nosek i takie małe rączki.
Uśmiechnęła się lekko do mnie. Po moim policzku płynęły łzy wzruszenia i szczęścia.
,,Radości życia rodzinnego
są najpiękniejsze na świecie,
a radość, jakiej rodzice doświadczają
na widok swych dzieci, jest najświętsza.,,
-Śpi? -Usłyszałem cichutki głosik Naty
-Nie. Uśmiechnęła się do mnie -Powiedziałem podekscytowany
-Weź ją na ręce i usiądź tutaj -Poklepała miejsce na łóżku obok siebie
-Nnnnie -Jąkałem się
-Weź ją
-Boję się ,że jej coś zrobię jest taka malutka.
-Weź ją ,proszę. -Powiedziała błagalnie -Ja nie mam siły. -Spojrzałem na Natalię ,która na prawdę wyglądała na słabą a później na naszą córkę,która się na mnie patrzyła.
Boże Ponte i tak kiedyś to będziesz musiał zrobić. Lepiej teraz. Trzymałem już na rękach Alexis więc nic nie może się stać. Różnica jest tylko taka ,że Alexis zawsze podawała mi mama.
Dobra Maxi teraz masz córkę więc skup się. Jest! Udało mi się !
Zająłem miejsce obok Naty.
-Wiedziałam ,że dasz radę -Szepnęła całując mnie w policzek a po chwili na chyliła się nad główką Hope i pocałowała ją w czółko. Przytuliłem do siebie moją ukochaną i musnąłem jej czubek głowy.
Po godzinie zauważyłem ,że moje dwie damy usnęły . Odłożyłem Hope do łóżeczka i ucałowałem ją.
Natalie nakryłem kołdrą i musnąłem jej policzek.
Wyszedłem na korytarz i usiadłem na krześle.
-I co? -Zapytała Alexis podchodząc do mnie
-Jaka jest ? -Zapytała mama podchodząc a za nią stał ojciec.
-Jest taka mała ,taka słodka i tak bardzo podobna do mnie.
-Przywieźliśmy rzeczy dla Naty -Alexis podała mi torbę
-Dzięki -Poszedłem do sali zanieść rzeczy Natalii.
W środku znajdywała się chyba położna i budziła Naty.
-Pani Natalio -Natalia otwarła oczy i spojrzała na nią -Zabieram malutką na karmienie -Natalia pokiwała głową i spojrzała na mnie.
-Mama przywiozła twoje rzeczy -Wskazałem na torbę a ona pokiwała głową.
Wsadziłem torbę pod łóżko a najpotrzebniejsze rzeczy wsadziłem do małej szafki stojącej obok łóżka.
Nachyliłem się nad nią i czule musnąłem jej usta.
-Śpij ,kochanie
-Jedź do domu -Szepnęła
-Zostanę na noc
-Jedź. Jutro rano musisz iść do pracy.
-Nie pójdę do pracy.
-To chociaż jedź do domu i opij zdrowie Hope z chłopakami -Spojrzałem na nią
-Nie mam ochoty
-Proszę. Maxi to nie ma sensu jeżeli z Hope jest wszystko dobrze. Jutro przyjedziesz.
-No dobrze -Pocałowałem ją w policzek i udałem się do drzwi.
-Tylko domu nie rozwalcie -Zaśmiałem się i wyszedłem na korytarz.
Oczywiście posłuchałem się Naty i wraz z chłopakami trochę zabalowaliśmy.
~*~
Kiedy posprzątałem w domu i wykonałem poranne czynności pojechałem do szpitala.
Przed salą czekali rodzice i moja siostra.
-Dzień dobry -Przywitałem się
-Cześć -Powiedziała mama i musnęła mój policzek. Było coś co nadal nie dawało mi spokoju. Postanowiłem zadać nurtujące mnie pytanie mamie.
-Mogę ci zadać pytanie? -Skierowałem się do mamy
-Jasne
-Skąd wiedziałaś w którym szpitalu jest Naty i ,że zaczęła rodzić?-Spojrzałem zdziwiony na moja mamę a ona spojrzała na mojego ojca
-Maxi..
-Skąd? -Przerwałem jej
-Bo Naty u nas była i wtedy zaczęła rodzić
-Jak to była u was?
-Normalnie przyszła do Alexis a później rozmawiała ze mną i tatą noi w pewnym momencie złapał ją skurcz ,później kolejny ,później jeszcze jedne i kolejny. Przywieźliśmy ją tutaj.
-Boże! Dlaczego ona nigdy mnie nie słucha?
-Dobrze ,że przyszła -Odezwał się ojciec
-Bo?
-Ja was zostawię a wy pogadajcie -Powiedziała mama odchodząc
-Bardzo dużo mi powiedziała i uświadomiła
-Co?
-Powiedziała mi ,że chodzisz na terapię ,że już nie bierzesz. Uświadomiła mi to ,że powinienem ci pozwolić być sobą a nie tworzyć cię na swój wzór tak jak Dylana.
-Szybko to zauważyłeś
-Lepiej teraz niż wcale. Przepraszam za wszystko. Za wszystko co ci zrobiłem.
-Nawet nie wiesz jak mnie bolało twoje zachowanie. Kiedy ty z mamą cały czas zwracaliście uwagę na Dylana a ja i Alexis szliśmy w kąt.
-Chciałem was stworzyć na swój wzór , byłem tak dumny z Dylana ,ze nie zauważałem was moich wspaniałych dzieci na swój sposób.
-Dlaczego mi to mówisz?
-Chcę cię prosić o wybaczenie
Ciałem już odpowiedzieć ale przerwał nam dźwięk mojego telefonu sygnalizujący ,że mam nową wiadomość. Nacisnąłem odpowiednią ikonę i przeczytałem wiadomość której nadawcą była Naty
,,Jesteś już w domu?,,
Wybrałem numer mojej dziewczyny i czekałem aż odbierze.
-Halo -Usłyszałem jej cichy głos
-Jestem jeszcze w szpitalu a co?
-Ohh ratujesz mi życie
-Słucham?
-Kupisz mi coś do picia i przyniesiesz? -Zaśmiałem się
-Sok?
-Tak ,sok
-Zaraz będę a jak się czujesz?
-Dobrze. Siedzę z twoja mamą ,Alexis i Hope.
-A co one tam robią?
-Zaprosiłam je
-Na kawę i ciasteczka?
-Nie na sok ,który mam nadzieję ,że przyniesiesz mi jak najszybciej
-Powinnaś odpoczywać
-Sama bym się nudziła
-Dobrze. Zaraz będę z sokiem. Jakieś preferencje?
-Żadnych tylko coś do picia. Kochamy cię
-Ja was też -Rozłączyłem się i spojrzałem na mojego ojca
-Muszę iść po sok dla Naty
-Mogę iść z tobą? -Pokiwałem kłową i ruszyliśmy do sklepu -Na prawdę cię przepraszam. Zraniłem dwójkę dzieci których kocham. Przez własną głupotę straciłem was. Żałuję wszystkiego. Jestem z ciebie dumny ,synu. -Przystanąłem na ostatnie słowa i spojrzałem na niego. Powiedział ,że jest ze mnie dumny. Nigdy mi tego nie mówił. Byłem tak zszokowany że usiadłem na pobliskim krześle.
-Czy ja się przesłyszałem? -Zapytałem zszokowany
-Jestem z ciebie dumny. Nawet nie wiesz jak bardzo. Walczyłeś o swoje. Spełniłeś marzenie ,którą była twoja własna firma. -Wstałem i poszedłem kupić sok dla Naty.
Do sali Natalii wracaliśmy w milczeniu.
-Dziękuję ,tato -Powiedziałem z zawahaniem. Tata spojrzał na mnie a w jego oczach dostrzegłem łzy.
-Proszę cię o wybaczenie synu
-Daj mi trochę czasu. Nie mogę zapomnieć od tak o wszystkim -Zatrzymaliśmy się pod salą mojej dziewczyny -Chciałbyś zobaczyć swoją wnuczkę?
-Jeszcze się pytasz? Oczywiście ,że tak. -Weszliśmy do sali gdzie znajdowała się Naty.
Na nasz widok Natalia i mama uśmiechnęły się.
-Proszę ,twój sok -Postawiłem karton na małej szafce i nachyliłem się nad ustami Naty po czym złożyłem na nich delikatny pocałunek.
-Dziękuję -Musnęła moje wargi
Spojrzałem na jej ręce gdzie spała nasza córeczka. Pogłaskałem ją po malutkiej główce i przeniosłem swój wzrok na tatę. Naty zrobiła mi trochę miejsca na łóżku. Usiadłem i objąłem ją ramieniem. Spojrzała na mojego tatę a później na mnie.
Posiedzieliśmy trochę i stwierdziliśmy ,że będziemy się zbierać żeby dać odpocząć Naty i Hope.
Kiedy miałem wsiadać do samochodu zatrzymał mnie głos taty.
-Zależy mi na tym żebyś mi wybaczył
-Potrzebuję trochę czasu
-Wiem ,synu. Dostaniesz go tyle ile będziesz potrzebował
Wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu. Przez całą drogę zastanawiałem się czy warto mu wybaczyć. Czy potrafię to zrobić?
,,Kiedy się kogoś kocha, czasami trzeba mu wybaczyć.,,
***
Wszedłem do ogrodu gdzie Naty bawiła się z naszą 6 miesięczną córką. Naty odwróciła się w moją stronę i posłała mi uśmiech. Podszedłem do rozłożonego koca i usiadłem na przeciwko Hope którą trzymała Naty na kolanach. Musnąłem delikatnie wargi Natali i pocałowałem w czółko Hope.
-Co dzisiaj robiłyście? -Zapytałem podając małej zabawkę
-Byłyśmy na spacerze i na zakupach. A ty co robiłeś?
-Miałem trzy spotkania i wideokonferencje z Japończykami
-Jesteś głodny?
-Bardzo
-Obiad będzie za 5 minut bo byłam dzisiaj w pracy i się spóźniłam z obiadem
-Poczekamy te 5 minut. Po co byłaś w pracy? -Zapytałem bawiąc się rączką Hope
-Musiałam wpaść po dokumenty moich pacjentów. Spotkałam twoich rodziców z Alexis i zaprosiłam ich na kolację.
-Po co ? -Spojrzałem na nią
-Nie widzieli swojej wnuczki od 5 miesięcy
-Myślałem ,że spędzimy czas we trójkę
-Proszę Maxi
-Przecież i tak już podjęłaś decyzję -Wstałem , wziąłem mała na ręce i poszedłem z nią do domu.
Siedziałem na kanapie z Hope i bawiłem się z nią. W salonie stanęła Naty z kocem i zabawkami małej. Usiadła koło mnie i się we mnie wtuliła.
-Nie gniewaj się na mnie
-Nie gniewam tylko jest mi smutno ,że nie skontaktowałaś się ze mną w tej sprawie
-Przepraszam. Więcej już tak nie zrobię. Obiecuję. -Pocałowałem ją w usta
-O której przyjdą?
-O 19. Chodź na obiad
-Dobrze
O 18 pomagałem Naty w kuchni a mała oglądała bajki w salonie.
-Maxi?
-Tak?
-Może pogodziłbyś się z tatą?
-Nie wiem czy jestem na to już gotowy
-Dobrze ,rozumiem -Podeszła do mnie i zarzuciła mi ręce na szyję a ja objęłam ją w talii -Kocham cię -Powiedziała i pogłaskała mnie po policzku
-Ja ciebie też kocham -Wbiłem się w jej usta
-Maxi ,jest coś jeszcze -Powiedziała kiedy oderwaliśmy się od siebie
-Co?
-Przyjdzie też twój brat -Zesztywniałem na te słowa. On pod moim dachem ? Nigdy w życiu.
-Nie zgadzam się na to
-Maxi ...
-Nie! Rozumiesz ? Nie chcę go tutaj widzieć -Wyszedłem z kuchni i poszedłem do salonu.
-Skoro postanowiłeś spróbować wybaczyć ojcu to bratu też byś mógł -Prychnęłam i usiadłem na kanapie
-Ty nic nie rozumiesz
-To mi to wytłumacz -Zajęła miejsce obok mnie
-To już nie chodzi o to ,że po części odebrał mi i Alexis ojca.
-A o co?
-Chcesz wiedzieć?
-Jasne ,że tak
-Miałem wspaniałą dziewczynę ,pomimo młodego wieku chciałem jej się oświadczyć. Wróciłem wcześniej ze szkoły i co ujrzałem ? Posuwał ją w salonie. Załamałem się. Już nie chodziło o nią ale o niego. Mój własny brat posuwał w naszym domu moją dziewczynę. Tutaj już nie chodzi tylko o to ,że był lepszy i za każdym razem to udowadniał ,że całą uwagę rodziców zwracał na siebie.
Tylko o to jaką świnią był. -Spojrzałem na nią a później na Hope -Boję się -Szepnąłem
-Czego?
-Że was też mi zabierze a tego bym nie zniósł
-Nie zabierze. Nasze miejsce jest tutaj z tobą. Kochamy cię. -Przytuliłem ją do siebie
-Ja was też kocham. Jesteście całym moim światem -Odsunęła się ode nie
-Jeżeli chcesz to mogę odwołać kolację
-Nie. Pokażę jaką mam wspaniałą rodzinę ,którą kocham -Musnąłem jej czoło
-Przyjdzie z dziewczyną -Zdziwiłem się
-Noi i tak żadna ne dorówna tobie -Pstryknąłem ją palcem w nos
-Idę się przebrać -Skierowała się do naszej sypialni
-Wyglądasz ślicznie -Krzyknąłem za nią
~*~
Równo o 19 zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć bo Naty ubierała Hope.
Kiedy otworzyłem drzwi zamarłem. To była ona. Matylda. Dziewczyna ,którą kiedyś kochałem a teraz nienawidziłem. Nic się nie zmieniła. W końcu się ocknąłem i otworzyłem szerzej drzwi w zapraszającym geście.
-Maxi? -Podeszła do mnie Alexis -A gdzie Hope ? -Zaśmiałem się
-Nawet się ze mną nie przywitasz? -Zapytałem rozkładając ręce. Przytuliła się do mnie ale kiedy zauważyła Naty wychodzącą z Hope z jej pokoiku wyrwała się z moich objęć i pobiegła w ich kierunku. Mama jak i tata uśmiechnęli się na widok swojej wnuczki. Naty stanęła obok mnie z małą na rekach i Alexis u boku.
-Dobry wieczór -Przywitała się i spojrzała w stronę Dylana i Matyldy -My się chyba jeszcze nie znamy
-Jeszcze nie mieliśmy okazji się poznać -Powiedział Dylan z tym swoim głupim uśmieszkiem
-Natalia -Wyciągnęła rękę w jego kierunku -Dziewczyna Maxiego -Dylan spojrzał na mnie zaskoczony -A ty to? -Zadała pytanie w kierunku Matyldy
-Matylda dziewczyna Dylana oraz była dziewczyna Maxiego -Powiedziała z szerokim uśmiechem
-Zapraszamy -Wskazałem ręką na jadalnię -Daj kochanie ja wezmę małą -Uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem Hope w główkę
-Dobrze ,dziękuję
-To ja może ci pomogę -Mama wstała i udała się do kuchni nie czekając na odpowiedź żadnego z nas. Tata spojrzał na mnie i posłał mi blady uśmiech.
-Widzę ,że jednak ułożyłeś sobie życie. Co prawda nie tak dobrze jak ja ale ułożyłeś
-Ułożyłem i to z wspaniałą kobietą
-Nie sądziłem ,że jakakolwiek cię zechce
-A ja nie sądziłem ,że byłbyś zdolny do pójścia do łóżka z moją dziewczyną
-Mógłbym pójść z każdą . Nawet z Natalią. -Wkurzyłem się na te słowa
-Nie interesują ją tacy buracy jak ty
-Zainteresowała się tobą więc dla mnie to tylko 10 minut i już jest moja
-Chciałbyś
-Czy ja wiem? Kura domowa do tego po porodzie to nie najlepszy materiał na kochankę do łóżka -Obiłbym mu tą mordę gdyby nie to ,że na moich kolanach siedziała Hope
-Przestań -Skierował się tata uniesionym głosem do Dylana -Zazdrościsz Maxiemu rodziny? Że on ją sobie założyła ty nie? Zachowuj się. -Zdziwiła mnie reakcja taty
-Co powiesz ,mała? -Zapytał Hope a ta się słodko zaśmiała
-Nigdy bym się nie spodziewał ,że będziesz miał dziecko -Zaczął po raz kolejny Dylan
-Dlaczego?
-Po prostu wydaje mi się ,że nie jesteś takim mężczyzną co bawi się w pieluchy i opiekę nad dzieckiem
-To cię zaskoczę. Mała jest dla mnie najważniejsza. Lubię się bawić w pieluch i opiekę nad dzieckiem. Zwłaszcza gdy te dziecko począłem z tak wspaniałą kobietą jak Natalia. Pójdę zobaczyć czy w niczym nie trzeba im pomóc. -Wstałem ze swojego miejsca i chciałem udać się do kuchni ale zatrzymał mnie głos taty
-Możemy porozmawiać?
-Moglibyśmy później? Po kolacji
-Dobrze
Przez drzwi od kuchni usłyszałem urywek rozmowy mamy i Natalii
-Natalia ja cię na prawdę przepraszam
-Nic się nie stało -Wszedłem do pomieszczenia a one się na mnie spojrzały
-Za co przepraszasz Naty? -Skierowałem pytanie do mamy
-Maxi .... -Zaczęła Naty ale mama jej przerwała
-Spokojnie. Maxi ja wiem jak ty się nie lubisz z Dylanem a pomimo tego jest tutaj ale sam się wprosił wraz z tą całą Matyldą
-Dobrze. Nic się nie stało. Pomóc wam w czymś?
-Możesz wsiąść sałatkę i sok
~*~
Po skończonej kolacji siedzieliśmy wszyscy w salonie i popijaliśmy wino.
Nagle zauważyłem jak Hope pociera zmęczone oczka. Nie ma co się dziwić w końcu już dawno by spała gdyby nie wizyta babci i dziadka.
-To ja może pójdę wykąpać Hope i ją uspać -Powiedziała Naty i wstała wraz z małą na rękach
-Mogę pójść też? -Zapytała Alexis
-No jasne. Chodź.
-To ja też pójdę. Musimy jeszcze dokończyć naszą rozmowę -Powiedziała mama a ja spojrzałem na nią zaskoczony. Kiedy cała czwórka wyszła z salonu tata spojrzał na mnie.
-Możemy porozmawiać?
-Dobrze. Może chodźmy do ogrodu? -Tata skinął głową i udał się w stronę ogrodu.
Przez kilka minut staliśmy w ciszy. Żadne z nas nie chciało się odezwać. W końcu postanowiłem przerwać tę męczącą ciszę.
-To o czym chciałeś porozmawiać?
-Od czasu rozmowy w szpitalu nie rozmawialiśmy na ten temat.
-Jaki?
-Chciałbym się z tobą pogodzić i żyć w relacjach ojciec i syn. Przepraszam cię za wszystkie krzywdy jakie ci wyrządziłem ale żałuję i to bardzo. Kocham cię i chcę żebyśmy się pogodzili.
Jesteś moim synem a nie sąsiadem ,którego można nie lubić. -Przerwał na chwilę i spojrzał na mnie - Proszę cię o wybaczenie
-Dużo myślałem na ten temat i postanowiłem dać ci drugą szansę po mimo tego ,że rany jeszcze się nie zagoiły i pozostaną blizny.
-Na prawdę ?
-Tak
-Dziękuję. -Tata mnie przytulił ale nie przeszkadzało mi to. Nie robił tego od kilku lat -Kocham cię ,synu i jestem z ciebie dumny.
-Ja ciebie też kocham ,tato
-Masz wspaniałą dziewczynę i córkę. Nie zniszcz swojej rodziny tak jak ja to zrobiłem.
-Nie zniszczę
-Tak się cieszę ,że mi wybaczyłeś
-Ja też się cieszę
-Będziemy teraz częściej wpadali
-Żeby nie za często -Odpowiedziałem
-Sądzę ,że 2 razy w tygodniu -Zaśmiał się
-Nie. Nie zniosę tego
-Tego mi brakowało
-Mnie także
,,Umiejętność życia w 90% polega na zdolności życia w zgodzie z ludźmi, których nie możemy znieść.,,
***
Jak ten czas szybko leci Hope ma już 14 miesięcy i nie długo pójdzie do przedszkola bo Naty chce wrócić do pracy. Z rodzicami utrzymuję stały kontakt z czego się cieszę. Mam dla mojej ukochanej niespodziankę. Stałem w progu naszej sypialni i patrzyłem jak Natalia sprząta.
-Pomóc ci w czymś? -Zapytałem podchodząc do niej
-Mała jeszcze śp?
-Tak. Gorączka już jej spadła
-To dobrze. Jak chcesz to możesz mi pomóc zmienić pościel
-Okej -Stanąłem po drugiej stronie naszego łóżka i zacząłem zdejmować poszewkę z poduszki.
-Maxi... -Spojrzałem na Naty a ona pokazała mi czerwone pudełeczko i poszewkę na której było napisane ,,Wyjdziesz za mnie?,,. To jest właśnie ta niespodzianka. Kocham ją i jestem pewien ,że chcę z nią spędzić resztę życia.
-Ty tak na prawdę -Szepnęła. Podszedłem do niej i stanąłem na przeciw niej. Patrzyłem w jej zaszklone oczy szukając odpowiedzi ale nic nie mogłem z nich wyczytać.
-Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną ? -Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. W dalszym ciągu czekałem na odpowiedź z niepewnością.
-Tak -Powiedziała cichym głosem -Tak chcę zostać twoją żoną -Powiedziała już głośniej. Nałożyłem jej pierścionek na serdeczny palec i wbiłem się w jej wargi.
-Kocham cię -Powiedziałem po oderwaniu się od siebie.
-Ja ciebie też kocham. Jest śliczny -Spojrzała na palec na którym widniał pierścionek zaręczynowy -Nigdy nie zapomnę tych oświadczyn
-Chciałem żeby były niespodziewane
-I udało ci się
-Chyba nie jesteś zła za pościel -Zaśmiała się i pokręciła przecząco głową.
-Jestem taka szczęśliwa
-Ja też jestem szczęśliwy bo mam was -Musnąłem czule jej wargi
,,Oto jest miłość.Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,a okazuje się ,że czekali na siebie całe życie ,,
***
Boże jakie te łóżko jest nie wygodne. Wolę te w naszej sypialni niestety od paru dni już tam nie śpię. Ostatnio często się z Naty kłócę. Kiedy się pogodzimy za 2 godziny znowu się kłócimy.
Kocham ją ale mam tego dość. Boję się ,że nasze małżeństwo może się przez to rozpaść.
Wykonałem poranne czynności i zszedłem do kuchni aby zjeść śniadanie. Zastałem tam moją żonę przygotowująca śniadanie. Wyjąłem z szafki kubek i wsypałem do niego kawę.
-Maxi...-Nie odpowiedziałem -Przepraszam -Prychnąłem
-Przepraszasz? Jak wrócę z pracy to znowu zrobisz awanturę o byle co. Mam dość tego. Rozumiesz?
-Czyli co ? Już mnie nie kochasz? -W jej oczach dostrzegłem łzy
-Kocham ale Naty jesteśmy małżeństwem 2 lata a mamy tyle kłótni za sobą ...-Przerwała mi
-Czyli co chcesz mnie zostawić?
-Może powinniśmy zrobić sobie przerwę -Powiedziałem niepewnie
-Świetnie. Zróbmy sobie przerwę a później weźmy rozwód
-Nikt nie mówi tutaj o rozwodzie
-Ty mówisz
-Nie mówię
-Jasne
-Widzisz? Znowu się kłócimy
-Chcesz sobie zrobić przerwę żeby podrywać dziewczyny?
-Nie
-Ja wiem swoje
-Ah tak. Zapomniałem ,że ty wiesz wszystko ,zawsze najlepiej.
-Stwierdzam tylko fakty
-Lepiej będzie jak pójdę już do pracy
-Ja wiem dlaczego się tak zachowuje
-Tak wiem to okres, ale ja już mam dosyć twoich humorków -Wyszedłem z kuchni i wziąłem teczkę z dokumentami ze stołu ale wszystko się z niej wysypało. Zacząłem zbierać dokumenty kiedy w moje ręce wpadło pewne zdjęcie. Było to zdjęcie USG. Jaka Hope była wtedy mała. Tutaj prawie nic nie widać. Nagle coś przykuło moją uwagę. Była to data. USG zostało wykonane 2 tygodnie temu. Czy to znaczy,że... Nie to niemożliwe. Muszę to wyjaśnić z Naty. Wszedłem do kuchni i zobaczyłem Natalię opartą o blat kiedy mnie zobaczyła odwróciła głowę w drugą stronę.
-Możemy porozmawiać? -Podszedłem do niej
-Przecież już podjąłeś decyzję
-Nie o tym
-A o czym?
-O tym -Pokazałem jej zdjęcie.Spojrzała na mnie.
-Skąd to masz?
-Leżało w teczce z moimi dokumentami- Westchnęła i spojrzała na swoje dłonie -Czy to prawda? -Skinęła głową
-Jestem w ciąży w drugim miesiącu -Znieruchomiałem. Jak dziecko? Drugie?
-Jak to możliwe?
-Nie wiesz?
-Nie zabezpieczałaś się?
-A może to ty byś zaczął używać prezerwatyw? -Syknęła
-Ale ,że drugie dziecko?
-Hope ma już prawie 4 latka
-Myślałem ,że będziemy mieli tylko jedno dziecko
-Nie planowałam tego ale się stało
-Chodź tu -Rozłożyłem swoje ramiona.Wtuliła się we mnie a ja ją mocniej do siebie przytuliłem.
-Nie jesteś już zły? -Spojrzała na mnie
-To stąd te humorki? -Pokiwała głową
-Chciałam ci powiedzieć to dzisiaj ale powiedziałeś ,że lepiej jak już pójdziesz do pracy. Nie zostawisz nas?
-Oczywiście ,że nie. Kocham was
-My ciebie też
-Jak myślisz? Hope się ucieszy?
-Nie wiem. Miejmy nadzieję ,że tak.
-Cieszę się ,że was mam
-Do końca swoich dni będę dziękowała Bogu ,że to ty się pojawiłeś tamtego dnia na tej terapii
-Połączyło nas moje uzależnienie i twoja pomoc -Pocałowałem jej usta
,,Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?,,
,,Żyjemy po to ,aby być szczęśliwym.,,
ON- chłopak z uzależnieniem. Potrzebuje pomocy. Jego rodzice nie od odzywają się do niego od 5 miesięcy. Uważają go za niedorajdę , która nic w życiu nie osiągnie.
Kocha swoją siostrę bardzo mocno , jest jego księżniczką. Niespodziewanie jego matka nawiązuje z nim kontakt pomimo jego sprzeciwu. Traktuje dziewczyny jak rzecz ale ONA to zmieni .
ONA-młoda kobieta pracuje jako terapeutka. Chce pomagać ludziom , którzy mają problemy z uzależnieniami . Chce im pomóc wyjść na prostą ,chce żeby byli kimś.
Sama miała kiedyś problemy więc wie jak to jest. Najważniejsza jest dla niej przyjaźń i rodzina ale niestety i jedno i drugie zaniedbuje z powodu pracy.
Rzuciła się w wir pracy aby zapomnieć o przeszłości. Praca to jej życie ale ON to zmieni.
***
Obudził mnie dzwonek do drzwi ,który dzwonił nieustannie .
-Nawet nie dadzą się człowiekowi wyspać -Powiedziałem otwierając drzwi.
Za drzwiami stała ... Moja mama?
-A ty czego tutaj chcesz?
-Chcę ci pomóc -Prychnąłem na jej słowa
-Po pierwsze nie masz w czym mi pomóc a po drugie co przypomniało ci się ,że masz jeszcze jednego syna?
-Przestań! Zawsze o tym pamiętałam
-To dlaczego wcześniej się nie odezwałaś? -Spuściła głowę na moje pytanie
-Czego chcesz ? Pytam po raz ostatni
-Chcę abyś pojechał ze mną w pewne miejsce
-A twój kochany synalek nie może ?
-Może ale chcę żebyś to ty ze mną pojechał
-Gdzie ?
-W pewne miejsce . Muszę tam coś załatwić
-Jak pojadę to odczepisz się w końcu ode mnie? -Zapytałem . Nie odpowiedziała
-Wchodź i poczekaj w salonie a ja idę się przebrać
Po 15 minutach zszedłem na dół gotowy do wyjścia.
-Idziemy?
-Tak. Byłeś wczoraj na imprezie?
-Nie powinno cię to w ogóle interesować
-Jesteś moim synem interesuje mnie wszystko co robisz
-Synem? Synem ,do którego nie odzywaliście się przez kilka miesięcy i teraz nagle co chcesz się zachowywać jak matka ? Nie sądzisz ,że już na to za późno?
-Nigdy nie jest na nic za późno
-Na to już tak bo nie mam 5 lat
-Maxi wiesz ,że to nie tak
-Jedziemy ?
-Maxi posłuchaj mnie
-Wychodzimy i jedziemy czy mam zostać w domu a ciebie stąd wyprosić?
-Ja poprowadzę bo ty nie wiesz dokąd jedziemy -Powiedziała kiedy staliśmy przy jej samochodzie
Jedziemy już 15 minut i nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem a na dodatek ja nie wiem gdzie jedziemy.
-Możesz mi powiedzieć gdzie jedziemy?
-Zobaczysz na miejscu
-Więcej mnie ne nachodź i nie dzwoń do mnie
-Maxi chcę żeby było pomiędzy nami dobrze ale ty mi na to nie pozwalasz
-Dobrze? Słyszysz co ty mówisz? To ty i twój mąż mieliście mnie i małą gdzieś obchodził was tylko wasz synuś .
-Maxi proszę to jest twój brat
-Już dawno nim nie jest -Wysyczałem przez zęby
-Nie mów tak
-Dobrze wiesz przez co nim już nie jest
Mama już chciała coś powiedzieć ale jej przerwałem
-Daruj sobie
Po 20 minut stanęliśmy pod jakimś średnich rozmiarów budynkiem.
-Co to? -Zapytałem ze zdziwieniem
-Przekonasz się w środku.
-Nie rozumiem nic z tego wszystkiego
-Chodź -Powiedziała parkując samochód
W budynku jest bardzo ładnie i przytulnie. Panuje tutaj miły nastrój.
-Dzień dobry. My byliśmy umówieni , Ponte -Powiedziała moja matka do recepcjonistki
-Dzień dobry. Pokój ósmy ,drugie piętro ,pani Navarro.
-Dziękuję bardzo -Odpowiedziała moja matka .
Po czym skierowaliśmy się do windy.
Siedzieliśmy pod odpowiednim pokojem i czekaliśmy.
Na co czekam? Nie wiem.
-Możesz mi w końcu powiedzieć po co tutaj jesteśmy?
-Chwila
-To chociaż mi powiedz po co tutaj siedzimy
-Zaraz się przekonasz -Powiedziała
W tym samym momencie drzwi do pokoju się otwarły.
W drzwiach ujrzałem śliczną ,młodą kobietę w kruczoczarnych włosach.
-Dzień dobry. Pani Ponte? -Zapytała
Boże jaki ona ma cudny głos!
-Dzień dobry. Tak ale tutaj chodzi o mojego syna -Spojrzałem zdziwiony na moją mamę
-No więc zapraszam -Powiedziała i otwarła drzwi do
-A mogę wiedzieć o co chodzi i po co tutaj jestem ? -Zapytałem spoglądając na moją matkę
-Pan nie wie ? -Zapytała kobieta o cudnym głosie -Może usiądźmy -Wskazała na kanapę w rogu małego gabinetu
-A więc z czym mamy problem? -Spojrzała na moją mamę
-Przepraszam a jaki problem?
-A więc może ja się przedstawię. Natalia Navarro jestem terapeutką i prowadzę terapie dla osób uzależnionych
-To jest nieporozumienie bo ja nie jestem od niczego uzależniony -Powiedziałem uniesionym głosem
-Mogłaby nas pani zostawić samych? -Moja mama skinęła głową i skierowała się do wyjścia.
-Nie wiem co pani na opowiadała moja mama ale to bzdura
-Pana mama mi nic nie mówiła i szczerze mówiąc wolałabym to usłyszeć od pana
-Ale co?
-Może najpierw to jak pan się nazywa
-Maxi Ponte
-Pana mama twierdzi ,że ma pan problem
-Moja matka nic nie wie
-Musi być jakiś powód skoro pan tutaj jest
-Nie ma żadnego powodu
-Pan nie rozumie ,że pana mama chce panu pomóc i ja też
-Nie potrzebuję nikogo pomocy
-Nie? A chciałby pan skończyć na ulicy jako bezdomny? Bez nikogo? Proszę bardzo.
-Co ty możesz wiedzieć? Bogata dziewczyna z dobrego domu i robi wszystko pod dyktando rodziców
-Nic o mnie nie wiesz więc się nie wypowiadaj
-Dobra weźmie się pani zajmie takimi ćpunami co na prawdę potrzebują pomocy -Powiedziałem zły wychodząc.
-Ciebie więcej nie chce widzieć -Powiedziałem kiedy moja mama otwierała usta żeby coś powiedzieć
Nie rozumiem tego! Nie było jej tyle czasu i nagle się pojawia ni stąd ni zowąd.
Jeszcze zaprowadza mnie do jakieś terapeutki.
Wieczorem mają przyjść chłopacy więc muszę iść na zakupy.
Stoję w kolejce do kasy i nagle ujrzałem osoby ,których wolałbym w tej chwili nie widzieć.
Moja wspaniała rodzinka. No tak zapomniałem ,że raz w tygodniu wybierają się na rodzinne zakupy.
Jak najszybciej chciałem wyjść z tego sklepu. Po wyjściu ze sklepu skierowałem się do domu.
Siedzę na kanapie i myślę o tej terapii i o terapeutce. Co raz bardziej zastanawiam się nad tym czy na prawdę nie jestem uzależniony od narkotyków. Zacząłem brać kiedy zrozumiałem ,że nic nie znaczę dla rodziców i nie jestem i nigdy nie byłem dla nich tak ważny jak Dylan -mój starszy brat.
Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Wstałem i skierowałem się do drzwi.
Za drzwiami stali chłopacy.
-Siema -Powiedziałem
-No siema -Weszli do domu i skierowali się do salonu. Ja zamknąłem drzwi i poszedłem do kuchni po piwo i przekąski. Usiadłem na kanapie obok Leona.
-Byliśmy rano u ciebie ale nikogo nie było -Spojrzał na mnie Andres
-Eh długa historia
-Do meczu jeszcze 15 minut więc mów -Powiedział Diego
Tacy kumple jak oni to skarb są dla mnie jak rodzina. Której nie mam.
-Była moja matka
-Serio?
-Podstępem zaciągłammnie do terapeutki ,która leczy uzależnienia
-Nic ci o tym nie powiedziała -Zadał pytanie Fede a ja pokręciłem głową
-Zrobiłem awanturę i mojej matce i ładnej brunetce ...
-Chwila, chwila -Przerwał Brodway -Czy ty powiedziałeś ładnej brunetce? -Skinęłam głową
-Ale ładna ,że na jedną noc czy ładna , ładna?
-Ładna ,ładna
-Spaprałeś sprawę ? -Zapytał Andres
-Oczywiście ,że spaprał sprawę -Odpowiedział Leon za mnie ale wiem ,że miał rację.
-Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to ,że ja zaczynam dostrzegać to ,że jestem uzależniony -Schowałem twarz w dłoniach
-Spokojnie stary -Poklepał mnie po ramieniu Fede
-Nie spokojnie tylko trzeba coś z tym zrobić. Maxi ma rację my jesteśmy uzależnieni od brania narkotyków. Ja nie wiem jak wy ale mam wspaniałą żonę od roku i nie chcę jej stracić przez własną głupotę. -Powiedział Leon i spojrzał na każdego po kolei
-Macie rację ale z tego już nie ma wyjścia -Odezwał się Diego popijając piwo
-Zawsze jest jakieś wyjście -Powiedział Fede a my zamilkliśmy
-Chłopaki? -Zapytałem a oni spojrzeli na mnie -Pójdziecie ze mną na tą terapię? Może to nam pomoże.
-Jasne ,że pójdziemy -Odpowiedzieli chórem
-Mieć takich przyjaciół jak wy to skarb
"Przyjaciel to ktoś, kto rozumie Twoją przeszłość, wierzy w Twoją przyszłość i akceptuje Ciebie takim, jakim jesteś."
***
Minęły cztery dni kiedy ostatni raz tutaj bylem i nie skończyło się to za dobrze.
Razem z chłopakami postanowiliśmy poddać się leczeniu. Cieszę się ,że chcą z tym skończyć i jeszcze przekonali mnie do tego. Biorę ostatni głęboki wdech i wchodzę do szklanego budynku.
-Dzień dobry -Przywitałem się z blondynką w recepcji
-Dzień dobry -Odpowiedziała i posłała mi uroczy uśmiech
-Czy pani Natalia ma jakieś spotkanie ?
-Nie ale za 10 minut kończy pracę
-Dziękuję bardzo -Odpowiedziałem i skierowałem się do windy ,która zawiozła mnie na odpowiednie piętro. Kiedy stałem pod drzwiami do pokoju ósmego zastanawiałem się czy zapukać czy jednak się wycofać . A co mi tam raz kozie śmierć. Już miałem pukać do drzwi kiedy te same się otwarły.
W drzwiach ujrzałem śliczną brunetkę. Spojrzała na mnie i wyminęła. Ponte a czego mogłeś się spodziewać? Tego ,że zaprosi cię na herbatkę. Ty debilu.
Podbiegłem do niej , złapałem ja za rękę i odwróciłem w moją stronę.
-Czego chcesz? -Zapytała
-Porozmawiać ale gdzieś gdzie nie ma ludzi
-Skończyłam już pracę
-Proszę tylko 15 minut
-Chodźmy -Skierowała się w stronę swojego gabinetu
-Wystarczająco ustronne ? -Zapytała kiedy byliśmy już w jej gabinecie
-Tak
-Po co pan przyszedł ? -Usiadła na krześle za biurkiem i wskazała ręką na krzesło na przeciwko siebie
-Chciałem przeprosić za swoje zachowanie -Podałem jej kwiaty
-Nie trzeba było -Wstała aby wstawić kwiaty do wody
-Trzeba było -Usiadła na swoim miejscu
-To o czym chciał pan porozmawiać ?
-Potrzebuję pani pomocy
-Mojej? -Wskazała na siebie palcem a ja skinąłem głową -W takim razie w czym mogę pomóc?
-Ja chyba na prawdę mam problem
-Problem ? -Spojrzała na mnie nie zrozumiale
-Wie pani o czym mówię.
-Jeżeli mam panu pomóc to musi pan nazywać rzeczy po imieniu
-Na serio?
-Tak na serio
-No więc mam problem z narkotykami
-Tylko? Twoja mama wspominała też o hazardzie
-Moja mama nic o mnie nie wie -Uniosłem głos ale po chwili się uspokoiłem
-Dobrze. Więc jesteś uzależniony od narkotyków ? -Skinąłem głową
-Zadam jeszcze raz pytanie i oczekuję pełnej odpowiedzi. Jest pan uzależniony od narkotyków?
-Tak jestem uzależniony od narkotyków -Zapisała coś na kartce
-Przypuszczam ,że chciałby pan abym panu pomogła -Uśmiechnąłem się
-Tak. Oczywiście jeżeli pani się zgodzi
-Pierwszy krok terapii zaliczony
-Jaki pierwszy krok?
-Przyznał pan ,że jest uzależniony
-To dobrze?
-Bardzo. Chciałby pan osobiste terapie czy w grupie ?
-Chyba osobiste
-Musimy sobie coś ustalić -Spojrzałem na nią z nie zrozumieniem -U mnie na terapii nazywa się rzeczy po imieniu. Chyba ,że nie chce żebym to ja była pana terapeutką
-Chciałbym
-Od kiedy chciałby pan zacząć ?
-Dostosuję się do pani
-To może jutro? O 15?
-Dobrze
-Możemy spotykać się w poniedziałki , środy i piątki?
-Oczywiście
-To godziny ustalimy jutro , dobrze? -Pokiwałem głową na to ,że się zgadzam
-Jest jeszcze jedno
-Słucham ?
-Na pierwszym spotkaniu chciałabym porozmawiać o tym jak zacząłeś brać i o twojej rodzinie -Na dwa ostatnie wyrazy zesztywniałem. -Westchnąłem i pokiwałem głową na tak
-Jeżeli pan nie chce to możemy to przełożyć na później
-Nie chciałbym ominąć ten temat jak najszybciej
-To chyba to wszystko na dzisiaj
-Do widzenia -Powiedziałem wychodząc
-Do jutra -Odpowiedziała
"Nie bój się dużego kroku. Nie pokonasz przepaści dwoma małymi"
Rano wstałem w bardzo dobrym humorze. Może to dla tego ,że już dzisiaj zacznę leczenie?
Wykonałem poranne potrzeby i zjadłem śniadanie. Teraz pozostaje mi czekać do 14:20.
Chryste te czekanie mnie wykończy.
O 14:20 kierowałem się moim czarnym Porsche do celu.
O 14:55 byłem na miejscu. Przywitałem się z ładną blondynką w recepcji i skierowałem się w stronę windy , wybrałem odpowiedni numer piętra. Punktualnie o 15 zapukałem do drewnianej konstrukcji a kiedy usłyszałem ,proszę,wszedłem do środka.
-Dzień dobry -Powiedziałem z uśmiechem
-Dzień dobry. Gotowy ?
-Tak -Powiedziałem niepewnie -Chyba tak
-Chce pan coś do picia ?
-Nie dziękuję
-A ja chętnie sobie naleję wody -Nalała przeźroczystej cieczy do szklanki i usiadła na kanapie
-Zapraszam wskazała miejsce obok siebie
Tak na prawdę to nie chcę mówić ani o mojej rodzinie ani o relacjach z nimi ale skoro to ważne.
-Jest pan gotów? -Odłożyła szklankę na stolik i spojrzała na mnie
-Możemy przejść na ty?
-Jasne. Natalia -Wyciągła dłoń w moją stronę
-Maxi -Uścisnąłem jej delikatną dłoń
-Zaczynamy? -Zamknąłem oczy i skupiłem się na tym co mam powiedzieć
-Mój ojciec zawsze dużo pracował ale potrafił znaleźć czas dla swojego kochanego synka Dylana -mojego starszego brata. Ja i moja młodsza siostra -Alexis zawsze byliśmy odsuwani na boczny tor. To nas bardzo do siebie zbliżyło. Dylan miał rodziców a my mieliśmy siebie. Trzymaliśmy się razem pomimo sporej różnicy wieku. Nie raz pytała się mnie dlaczego rodzice jej nie kochają i jej nie chcą. Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Bo co miałem zrobić powiedzieć ,że wolą starszego syna bo są z niego dumni i nigdy nie będą musieli się za niego wstydzić? Mówiłem jej ,że ją kochają tylko nie umieją jej tego okazać. Dylan był synkiem ze snów taty. Pół roku temu kiedy Dylan ukończył studia na wymarzony kierunek taty wydano z tej okazji uroczystość. Dylan zawsze był lepszy. Tata od małego mi powtarzał ,że chciałby żebym był chociaż w połowie tak ambitny jak on. Nie wytrzymałem i powiedziałem mu ,że mógł mnie oddać do adopcji bo tam by mi było pewnie lepiej. On odpowiedział ,że to chyba byłoby najlepszą decyzją w jego życiu. Zabolało mnie to. Usłyszeć od własnego ojca takie słowa to jak dostać biczem po plecach.-Po moim policzku spłynęła łza ,którą szybko starłem -Od tego czasu nie utrzymywałem z nimi kontaktu. Dopiero nie dawno mama się odezwała ale już przestała i się nie odzywa.
Spojrzałem na Naty a nasze spojrzenia się skrzyżowały w jej oczach zauważyłem łzy.
-Jjjja -Jąkała się -Boże Maxi ja nie wiem co mam powiedzieć -Przytuliła mnie do siebie a ja jeszcze mocniej się w nią wtuliłem i wciągałem przez nos jej wspaniały zapach.
-Po tym wszystkim załamałem się przestałem chodzić do firmy ,którą otwarłem kilka miesięcy wcześniej i zacząłem brać. Doszło do tego ,że uzależniłem się. -Powiedziałem nadal wtulony w ciało drobnej brunetki
Natalia się ode mnie odsunęła i zapisała coś na małej żółtej karteczce po czym podała mi ją.
-Jeżeli będziesz potrzebował pomocy lub jeżeli będziesz chciał po prostu po rozmawiać zadzwoń. Mam jeszcze jedną propozycję dla ciebie.
-Jaką?
-Ty mi opowiedziałeś o sobie więc ja ci mogę też opowiedzieć coś o sobie ale nie będzie to miłe.
Boże czy ona chce mi powierzyć jakiś sekret? Zaciekawiła mnie.
-Jeżeli byś chciał się spotkać to po prostu zadzwoń ,umówimy się.
-Dziękuję. Będę się już zbierał
-Pasuje piątek ,15?
-Tak ale wcześniej i tak się zdzwonimy -Puściłem do niej oczko i wyszedłem.
~~
Dzisiaj postanowiliśmy iść na miasto i się trochę rozerwać. Jutro wieczorem mam się spotkać z Naty.
Chciałem aby opowiedziała mi coś o sobie na jednej z naszych terapii ale powiedziała ,że terapie są dla mnie a nie dla niej.
Wchodzimy do największego klubu w Buenos Aires i od razu kierujemy się do baru po coś do picia.
Zamawiamy po jednym piwie i do tego po kieliszku wódki po czym udajemy się w stronę wolnego stolika.
Kiedy wracałem do stolika aby trochę odetchnąć zaczepił mnie Mike -diler od którego kupowałem narkotyki.
-Siema stary dawno się nie odzywałeś
-Tak jakoś wyszło
-Chodź idziemy na lufkę
-Ja nie biorę -Zaśmiał się
-No chodź weźmiemy i będziemy hay life
-Nie ,dzięki
-Chodź a nie pożałujesz mam nowy towar i najlepszy chyba do tej pory.
Zacząłem się zastanawiać co mam zrobić. W sumie jeden raz mi nie zaszkodzi.
"Narkotyki to zakład z twoim umysłem."
Już miałem iść kiedy przypomniało mi się ,że nie mogę zawieść Naty ,moich kumpli i samego siebie.
-Nie na prawdę nie chcę.
-Dobra jak chcesz. w razie czego wiesz gdzie mnie szukać -Poklepał mnie po ramieniu i poszedł.
-Czy to był Mike? -Zapytał Leon stając za mną. Pokiwałem twierdząco głową -Chyba nic od niego nie wziąłeś
-Nie oczywiście ,że nie
-To dobrze. Chodźcie się napić -Powiedział Fede
-Ej kto idzie tym razem po piwo ? -Zadał pytanie Diego a wszyscy spojrzeli na mnie
-Następnym razem idzie ktoś inny -Wstałem i skierowałem się do baru
-6 piw -Powiedziałem do barmana
-Poproszę 6 Affinity -Usłyszałem głos ,który dobrze znałem
-Lepszy jest Drink Passion Killer -Spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała
-A skąd wiesz?
-Często tutaj bywam
-Dobrze zaufam ci. 6 razy Drink Passion Killer -Kelner podał mi moje zamówienie
-Poczekam na ciebie
-Nie musisz -Odebrała swoje zamówienie i odwróciła się w moją stronę
-Chodź -Skierowaliśmy się do stolika gdzie siedzieli chłopacy a teraz siedziały tam też jakieś dziewczyny
-Naty? -Zapytał Leon
-Viola? -Zapytałem zaskoczony spoglądając na żonę mojego przyjaciela
-To wy się znacie ? -Spojrzała na mnie zaskoczona brunetka
-No to jest Viola żona mojego przyjaciela -Leona
-Viola ? Leon?
-Ty ich znasz?
-Z Leonem chodziłam razem do przedszkola i podstawówki. A Viole poznałam w liceum.
-Wy się wcześniej nie znaliście? -Zapytał Andres
-Nie
-A wesele Leona ,Fede ,Vilu i Lu?
-Mnie wtedy nie było -Powiedziała Naty i spuściła głowę
-Siadajmy
Przez cały wieczór dobrze się bawiliśmy. Na koniec umówiłem się z Naty jutro na spotkanie.
To było dobre zakończenie tego dnia.
~*~
-Tato,tato -Zawołała moja 3 letnia córka kiedy wszedłem do domu
-Co się stało skarbie? -Zapytałem biorąc ją na ręce i musnąłem jej czoło
-Chodź się ze mną bawić -Powiedziała. No tak czego innego mogłem się spodziewać
-Dobrze. Zaraz się pobawimy. A gdzie mamusia?
-Tu-Pokazała palcem na drzwi od kuchni.
-Idź do pokoju a ja idę się przywitać z mamusią -Powiedziałem i postawiłem ją na podłodze
-Dobrze -Pobiegła do swojego pokoju
Skierowałem się do kuchni gdzie znajdowała się moja ukochana żona.
Mam nadzieję ,że się na mnie już nie gniewa. Teraz nie trudno u niej o kłótnię w końcu buzują jej hormony. Obraża się o wszystko o to że dałem Hope słodycze przed obiadem o to że laptop zostawiłem w jadalni a dzisiaj obraziła się o to że nie chcę jeszcze urządzać pokoiku dla dziecka ponieważ nie znamy jeszcze płci.
Wszedłem do kuchni i ujrzałem moją ukochaną ,która gotowała obiad.
-Hej -Powiedziałem i objąłem ją w tali po czym musnąłem jej policzek
Nie odpowiedziała co oznacza ,że jeszcze się gniewa.
Przekręciłem teatralnie oczami.
-Kochanie przepraszam -Szepnąłem. Nadal nic.
-No skarbie nie fochaj . Pojedziemy jutro na zakupy , kupimy farbę i mebelki i urządzimy pokoik dla naszego szkraba - Położyłem dłonie na jej brzuchu -I oczywiście po farbę dla naszej księżniczki
-Poczekamy
-Z czym ? -Zapytałem nie rozumiejąc
-Z urządzaniem pokoiku dla juniora i Hope
-Na pewno? - Pokiwała głową -I nie będziesz strzelała o to fochów ?
-Nie -Zaśmialiśmy się
-Kocham cię - Powiedziałem przytulając ją do siebie
-Ja ciebie też kocham ale teraz spadaj bo gotuję obiad. - Ehhh te jej hormony ale i tak ich kocham. Moją szczęśliwą trójeczkę
-A co dzisiaj na obiad?
-Spaghetti głodomorze
-I to mówi największy głodomór w mieście
-Tylko ,że ja jem za dwóch -Powiedziała zła więc postanowiłem się wycofać
-Kocham was ,głodomorku -Krzyknąłem znajdując się w salonie
-Ohh spadaj -Odkrzyknęła
Zaśmiałem się i poszedłem do Hope
Właśnie stoję i zastanawiam się które ziemniaki wybrać. Są 3 rodzaje a dla mnie i tak są takie same.
Dzisiaj piątek a ja mam pustą lodówkę więc postanowiłem zrobić małe zakupy. Jezu kto wymyślił aż 3 rodzaje ziemniaków? Co to za różnica czy młode, myte czy nie myte? Ziemniaki to ziemniaki.
-Pomóc ci w czymś ? -Zapytałem a za sobą ujrzałem Naty
-Hej -Musnąłem jej policzek
-Co chcesz kupić?
-Ziemniaki ale są 3 rodzaje a ja nie wiem które lepsze. -Zaśmiała się
-Zależy jakie zawsze kupujesz
-Ostatnim razem jak kupowałem to były tylko nie myte. A teraz są 3 rodzaje. Kto to w ogóle wymyślił?
Ziemniak to ziemniak.
-Dobre są wszystkie
-A ty jakie lubisz?
-Ja? Przecież ja tego nie będę jadła
-Ufam ci i wiem ,że masz dobry gust
-A co ma gust do ziemniaków?
-Jakie lubisz?
-Wszystkie ale najbardziej młode i myte.
-Dziękuję za pomoc -Ukłoniłem się w jej stronę. Zaśmialiśmy się.
-A ty co tutaj robisz? -Zapytałem wkładając ziemniaki do koszyka
-Mam przerwę i wpadłam po coś do picia i jedzenia.
-Słodycze na lunch? Od słodyczy zęby się psują -Pogroziłem jej palcem
-Ohh przepraszam tatusiu ale to tylko ten jeden raz. Wybaczysz mi? -Wskazałem palcem na swój policzek -Muszę ?-Westchnęła
-Tak -Musnęła mój policzek swoimi delikatnymi ustami. Miejsce w którym spoczywały jej usta tak przyjemnie mrowiło.
-Wiesz ,że powinieneś mieć dzisiaj terapię?
-Wiem i przyjdę
-Nie
-Co? Dlaczego?
-Chodzi o to ,że przełożyłam kilka spotkań i skończę wcześniej dzięki czemu będziemy mogli się wcześniej spotkać
-No dobrze -Powiedziałem smutny
-Ej nie bądź smutny bo ja też będę
-Nie będę bo uwielbiam twój uśmiech -Zarumieniła się spuściła głowę. -Twoje rumieńce też uwielbiam
-Przestań. Pasuje ci o 20?
-Tak. Dasz mi adres?
-Prześlę ci w esemesie
-Idziemy do kasy? -Pokiwała głową i skierowała się do kasy.
Po wyjściu ze sklepu pożegnaliśmy się i Naty poszła w swoją stronę a ja w swoją.
Po chwili dostałem esemesa od Naty:
,,Dzielnica Palermo 15. Chyba wiesz gdzie to? Naty :*,,
Uśmiechnąłem się i odpisałem:
,,Tak wiem gdzie. Na pewno będę :) Do 20 Maxi :*,,.
Kiedy byłem nie daleko domu ujrzałem Dominica -mojego kuzyna a za razem mojego zastępcę w firmie.
Podszedłem do niego i się z nim przywitałem
-Cześć . Coś cię do mnie sprowadza? -Zapytałem zdziwiony
-Cześć , musimy poważnie porozmawiać
-Wejdźmy -Wskazałem na drzwi mojego domu -Chcesz coś do picia?
-Kawa czarna z dwoma łyżeczkami cukru wystarczy -Pokiwałem głową i skierowałem się do kuchni.
Rozpakowałem zakupy i zrobiłem kawę dla Dominica i siebie po czym skierowałem się z powrotem do salonu gdzie na kanapie siedział Dominic. Postawiłem szklankę z gorącą cieczą na szklanym stoliku i zająłem miejsce obok niego.
-O co chodzi?
-Powiem prosto z mostu . Mamy duże problemy
-Jakie problemy?
-Od kiedy odeszłaś z firmy tracimy klientów. Firma bankrutuje.
-Jak to?
-Miesiąc po twoim odejściu dostaliśmy bardzo duże zlecenie ale niestety zawaliliśmy je. Wiesz ,że zawsze to ty miałeś rękę do interesów i projektowania budowli. To ty zawsze rzucałeś hasło my robiliśmy szkic a ty ewentualnie poprawiałeś.
-Jest aż tak źle?
-Jest bardzo źle firma jest praktycznie na bankructwie. Wiem ,że ta firma była twoim marzeniem i przynosiła tyle sukcesów. Maxi pomóż nam i wróci do firmy
-Masz dokumentację Ponte Company Architect,,?
-Mam wszystko -Wskazał na swoją torbę
-Czeka nas długa robota ale trudno
Wyjął wszystkie dokumenty związane z firmą . Czuję ,że spędzimy tutaj bardzo dużo czasu.
~~
-Pójdę po coś do picia -Skierowałem się do kuchni. Po 3 godzinach siedzenia nad papierami nic nie wymyśleliśmy.Boję się ,że stracę to co było i nadal jest dla mnie ważne. Ta firma to było moje największe marzenie. Teraz moim marzeniem jest wyrwać się z uzależnienia.
Wróciłem do salonu z butelką wody i dwiema szklankami. Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie . Była godzina 16 . Mam nadzieję ,że wyrobimy się do czasu mojego spotkania z Naty. Bardzo mi na nim zależy.
-Wracamy do pracy? -Zapytał Dominic
-Jeżeli chcesz to możesz iść
-No co ty jestem przecież współwłaścicielem
-Dzięki
-Nie ma za co
-Jest. Ja zostawiłem całą firmę na twojej głowie a ty teraz tutaj siedzisz razem ze mną. Naprawdę dzięki ,stary.
-Jest spoko. Teraz najważniejsza jest firma
-Masz rację
Wróciliśmy do rozwiązywania kłopotów związanych z firmą.
Nie no ja w to nie wierzę siedzimy już tutaj tyle czasu i nadal stoimy w miejscu.
Nawet zamówiłem pizze bo zgłodnieliśmy przez ten czas. Nadal nic.
-Posiedzimy tutaj jeszcze trochę. -Powiedział Dominic kładąc papiery na stoliku
-Poczekasz? Muszę wykonać ważny telefon
-Jasne. Nigdzie mi się nie śpieszy -Rozsiadł się wygodniej na kanapie
Wyszedłem do kuchni i wyjąłem telefon. Z listy kontaktów wybrałem numer Naty.
-Halo ? -Po 2 sygnałach usłyszałem jej melodyjny głos
-Hej
-Hej. Po co dzwonisz?
-Chyba będziemy musieli przełożyć nasze spotkanie na kiedy indziej.
-Szkoda
-Przepraszam ale firma ma kłopoty i staram się wymyślić coś z moim zastępcą coś zrobić żeby firma nie zbankrutowała. Przepraszam ,że dzwonię pół godziny przed spotkaniem ale myślałem ,że zdążymy.
-Nic się nie stało.
-Stało bo mieliśmy się spotkać a teraz dzwonię pół godziny przed spotkaniem kiedy mogłaś gdzieś wyjść ze znajomymi.
-Maxi ja też mam dużo pracy więc i tak bym nigdzie nie wyszła z nikim.
-Chyba ,że -Wpadłem na pewien pomysł
-Chyba ,że co?
-Mogę do ciebie przyjechać później jak skończę o ile nie będziesz zbyt zmęczona
-Będę czekała -Wyczułem jak się uśmiecha
-A jeżeli skończymy późno
-To i tak będę czekała
-Dobrze tylko później nie bądź na mnie zła
-Nie będę
-Mam nadzieję Odpowiedziałem z uśmiechem
-Maxi?
-Tak?
-Czy nie powinieneś wrócić do pracy? Do firmy?
-Nie wiem. Nie wiem Naty
-Zastanów się nad tym
-Zobaczę
-Proszę
-Dobrze zastanowię się nad tym
-Ja muszę kończyć. To do zobaczenia?
-Do zobaczenia -Usłyszałem charakterystyczne pikanie ,które oznaczało zakończenie połączenia
Wróciłem do salonu i zająłem swoje poprzednie miejsce.
-Dziewczyna?
-Prawie
-Prawie?
-Kiedyś nią będzie
-Czyli coś się szykuje?
-Oczywiście ,że tak. Wracamy do pracy? -Pokiwał twierdząco głową.
Kolejne 2 godziny minęła. Nagle wpadłem na pomysł jak możemy uratować firmę.
-Mam coś -Powiedziałem
-Związane z firmą?
-Tak
Objaśniłem mu cały plan.
-To się może udać -Powiedział Dominic
-Mam nadzieję ,że się uda -Wstałem i skierowałem się do barka z alkoholem i wyjąłem whisky po czym rozlałem do 2 szklanek. Podałem jedną Dominicowi a drugą wziąłem sobie.
-To co? Mamy to -Zamoczyłem usta w alkoholu
-Maxi?
-Tak?
-Wrócisz do firmy?
-Nie wiem
-Firma tak jak i my potrzebujemy ciebie
-Przemyśle to okej ?
-Mam nadzieję ,że wrócisz do nas
-Chciałbyś pracować z uzależnionym człowiekiem ?
-Zacznij się leczyć
-Zacząłem terapię ale nie wiem czy ona poskutkuje
-Dasz radę. Wszyscy w ciebie wierzymy.
-Dzięki
-Nie ma za co. Przepraszam ale muszę już iść
-Dobrze -Odprowadziłem go do drzwi
-Na razie
-Część
Wszedłem do salonu i,wziąłem swoją kurtkę i kluczyki od samochodu.
Zajechałem jeszcze do monopolowego i kupiłem czerwone wino.
Po 10 minutach stałem przed drzwiami domu Naty.
Zapukałem w drewnianą konstrukcje. Kiedy nikt ich nie otworzył zapukałem jeszcze raz. Nadal nic. Zapukałem jeszcze raz ale tym razem głośniej. Wystraszyłem się ,że coś mogło się jej stać . Nagle drzwi się otwarły a za nimi stała zaspana Natalia. Jak ona słodko wygląda.
-Nie chciałem cię obudzić. Może ja pójdę ?
-Zasnęłam przy dokumentacji moich pacjentów. Zostań.
-Na pewno nie chcesz żebym sobie poszedł?
-Nie . Chyba ,że ty chcesz iść.
-Nie ale jeżeli chcesz ... -Nie dokończyłem bo za rękę w ciągła mnie do swojego domu i zaprowadziła do salonu.
-Chcesz coś do picia?
-Możesz przynieść kieliszki -Wskazałem na wino.
Po chwili wróciła z dwoma kieliszkami i postawiła je na szklanym stoliku.
Podała m korkociąg a ja otwarłem butelkę z winem i rozlałem do kieliszków.
-Nie będzie ci przeszkadzało jak zostawię u ciebie samochód na noc? -Zapytałem
-Nie. A dlaczego ?
-Bo jak wypijemy całą tą butelkę to nie będę mógł prowadzić
-Możesz zostać na noc i spać w gościnnym
-Nie będę się narzucał
-Będę się czuła bezpieczniej
-Ewentualnie
-Wrócisz do firmy?
-Jeszcze nie wiem
-To było twoje marzenie?
-Największe do tej pory . Teraz jest to wyrwanie się z uzależnienia.
-Na pewno ci się to uda
-Dzięki tobie
-Uda ci się bo tego chcesz
-Dobra koniec tego tematu. Zaprosiłaś mnie tutaj po coś innego
-Wiem. Chcesz wiedzieć? -Spojrzała mi w oczy
-Jeżeli nie chcesz to ... -Przerwała mi
-To było 4 lata temu ,miałam wtedy 18 a on 20. Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych. Z początku wszystko było cudownie , był taki romantyczny i kochany . W weekend poszliśmy ze znajomymi do klubu. Powiedział ,że idzie do łazienki. Kiedy długo nie wracał zaczęłam się o niego martwić ,że coś mu się mogło stać. Przyłapałam go jak palił blanta razem z kolegami. Wytłumaczył mi ,że czasami lubi sobie zapalić ale rzadko. Chciał żebym ja też spróbowała ale ja odmówiłam. Pewnego dnia pokłóciłam się z rodzicami. Zdarzało się to często ale tym razem pokłóciliśmy się tak jak jeszcze nigdy wcześniej. Poszłam do niego ,nic mu wcześniej nie mówiąc.
Kiedy weszłam do jego domu ,był w kuchni i palił trawkę. Byłam tak wkurzona że powiedziałam ,żeby mi dał spróbować. Od tamtej pory było tylko gorzej.
Felipe zaczął brać dopalacze. Traktował mnie jak szmatę . Nie raz mnie uderzył. Zmuszał mnie do stosunku i do brania narkotyków. Mówił ,że jeżeli nie będę robiła tego co mi karze to powie moim rodziców ,ze zaczęłam brać.
Któregoś dnia kiedy nie było moich rodziców w domu przyszedł po tym jak zażywał dopalacze. Wtedy postanowiłam to zakończyć. Chciałam z nim zerwać. Kiedy mu to powiedziałam to mnie wyśmiał i powiedział ,ze od niego się nie uwolnię. Uderzył mnie a później .....-Po jej policzku spływały łzy.
-Hej ,możemy przestać -Powiedziałem ścierając jej łzy
-Nie. Chcę to skończyć. Później zgwałcił mnie a kiedy mu się wyrywałam dostawałam po twarzy. Na koniec pobił mnie do nieprzytomności. Znalazł mnie tata. W szpitalu opowiedziałam mu wszystko. Uwierzył mi. Tata zgłosił sprawę na policję a ten dupek dostał 3 lata więzienia . Od tego czasu moje stosunki z rodzicami poprawiły się. -Skończyła opowiadać a ja nie wiedziałem co mam powiedzieć. Jak można być tak okrutnym wobec tak wspaniałej kobiety?
Przytuliłem ją do siebie i zacząłem ją głaskać po głowie.
-Ciiii -Próbowałem ją uspokoić
-Przepraszam -Odsunęła się ode mnie i starła swoje łzy
-Nie masz za co
-Dziękuję
-Za co za to ,że mnie wysłuchałeś
-Naty?
-Czy nasze spotkania mogły by odbywać się częściej?
-Jak częściej?
-Nie wiem
-A co masz mnie dość? -Zapytała smutnym głosem
-Nie. Oczywiście że nie. Chciałbym jak najszybciej skończyć terapię i wrócić do pracy.
-Do której byś pracował w firmie?
-Od 8 do 18
-Sądzę ,że o 19 w każdy dzień oprócz soboty i niedzieli. Wtedy szybciej byś ukończył terapię bo codziennie byśmy robili postępy.
-Nie będziesz miała mnie dość?
-Nie to będzie dla mnie przyjemność
-To poniedziałek o 19 -Pokiwała głową
Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy.
Minęły 2 godziny a my byliśmy już nieźle wstawieni. Cały czas się z czegoś śmialiśmy. Nagle znaleźliśmy się blisko siebie. Nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów a my z każdą sekundą zmniejszaliśmy odległość pomiędzy naszymi ustami. W końcu nasze wargi złączyły się w delikatnym a zarazem namiętnym pocałunku. Nie przestając jej całować wziąłem ja na ręce i zaniosłem do jej sypialni. Tam wiadomo co się stało.
Idę właśnie na kolejne spotkanie z Naty. Od dwóch miesięcy nie biorę a to wszystko dzięki Naty.
Dzięki uroczej hiszpance moje kontakty z mamą się poprawiły.
Naty postanowiła zapomnieć o naszej wspólnej nocy. Właśnie Naty. Ja nie mogę zapomnieć , zbyt bardzo mi na niej zależy. Przez ten czas lepiej się poznaliśmy a ja się w niej zakochałem. Tak Maxi Ponte się zakochał. No bo jak tutaj nie kochać tak wspaniałej kobiety? Jest miła ,pomocna ,przyjacielska ,śliczna ,słodka ,kochana ,seksowna ,czuła i delikatna. Mógłbym tak godzinami wymieniać. Zagościła w moim sercu już na zawsze. Dzięki niej spostrzegłam świat z lepszej perspektywy. Każdego dnia zasypiam z myślą o niej i budzę się z myślą o niej. Kiedy pomyślę o niej na mojej twarzy pojawia się uśmiech.
Postanowiłem ,że dzisiaj jej powiem jak bardzo mi na niej zależy. Kocham ją!
,,Miłość jest jak narkotyk,,
Kiedy wszedłem do budynku na parterze w kółko chodziła zdenerwowana Francesca. Kiedy mnie zauważyła natychmiast do mnie podbiegła.
-Potrzebuję twojej pomocy -Powiedziała na wstępie
-Hej Fran też się cieszę ,że cię widzę. Co u ciebie?
-Nie teraz -Pociągła mnie za rękę w stronę łazienki.
Spojrzałem na nią niezrozumiale patrząc na drzwi do damskiej łazienki.
-Druga kabina -Powiedziała
-Co ?
-Naty siedzi już tam godzinę i nie chce wyjść. Martwię się o nią.
-Co się stało?
-Nie wiem gdybym wiedziała to nie prosiłabym ciebie o pomoc -Powiedziała zła
-Dobra już dobra -Uniosłem ręce w geście obronnym -Idę
Zapukałem do wskazanej przez Fran kabiny.
-Zajęte -Usłyszałem zapłakany głos Naty.
Co się stało?
-A długo będzie tam pani jeszcze siedzieć?
-Maxi -Wyszeptała
-To ja
-Co ty tutaj robisz?
-Przyszedłem na terapię do najlepszej i najładniejszej terapeutki na świecie ale ona zamknęła się w łazience -Nie usłyszałem odpowiedzi. Przestraszyłem się ,że coś mogło się jej stać.
-Naty? Żyjesz? -Zapytałem lekko przestraszonym głosem .
-Tak. Możesz stąd iść?
-Dlaczego? Nie mogę sobie tutaj postać?
-Dlatego ,że to damska toaleta a z tego co wiem to jesteś mężczyznę chyba ,że zmieniłeś płeć -Zaśmiałem się
-Co się stało?
-Nic się nie stało?
-Nic się nie stało i dlatego tutaj siedzisz?
-A co nie można?
-Powiedz. Proszę -Chciałem wiedzieć co się stało. Martwiłem się o nią. Zależy mi na niej.
-Proszę idź stąd
-Nie wyjdę dopóki mi nie powiesz co się stało
-Maxi proszę
-Wyjdź stąd i porozmawiajmy
-Wyjdź
-Myślałem ,ze się przyjaźnimy
-My się nie możemy przyjaźnić -Wiedziałem ,że przy wypowiedzeniu tego zdania płakała. Znałem ją na tyle aby to wiedzieć.
-Dlaczego? Przecież nic nie zrobiłem
-To nie o ciebie chodzi
-To o co?
-Chcesz wiedzieć?
-Tak chcę wiedzieć dlaczego nie możemy się przyjaźnić
-Jestem w ciąży -Zaczęła jeszcze głośniej płakać. Stałem zszokowany i nie wiedziałem co mam powiedzieć. Jest w ciąży z jakimś mężczyzną a ja ją kocham. -Z tobą -Dopowiedziała ściszonym głosem -Na te słowa na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech
-Wyjdź i porozmawiajmy
-Ja wiem ,że ty nie chcesz tego dziecka dlatego nie możemy się przyjaźnić. Wychowam je sama.
-Proszę wyjdź to nie jest odpowiednie miejsce na taką rozmowę. Nie będziemy o tym rozmawiali tutaj , w damskiej łazience- Zaśmialiśmy się. Po chwili usłyszałem jak zamek w drzwiach się przekręca a z kabiny wychodzi Naty z rozmazanym makijażem. Dla mnie i tak wyglądała ślicznie.
-Hej -Powiedziała cichym głosem
-Cześć -Podszedłem do niej i musnąłem jej rozgrzany i mokry od łez policzek.
-Boże jak ja wyglądam -Spojrzała na swoje odbicie w lustrze
-Ślicznie jak zawsze -Objąłem ją w talii
Kiedy Naty doprowadziła się do porządku wyszliśmy z łazienki.
Na korytarzu stała zdenerwowana Fran.
Kiedy Fran zobaczyła Naty natychmiast do niej podeszła i ją przytuliła.
-Więcej mnie tak nie strasz bo zejdę na zawał z tego świata. Rozumiesz? -Naty pokiwała głową i odwróciła się w moją stronę.
-Idziemy ? -Zadała pytanie a ja skinąłem głową i skierowaliśmy się w stronę jej gabinetu. Weszliśmy do gabinetu a Naty zakluczyła drzwi żeby nikt nam nie przeszkadzał. Wskazała ręką na krzesło przy jej biurku. Milczeliśmy przez pewien czas. W końcu postanowiłem przerwać ciszę.
-Powiedziałabyś mi? -Pokręciła przecząco głową -Dlaczego?
-Nie chciałabym ci zawracać głowy
-Czyli gdybym nie przyszedł do łazienki i nie prosił to byś mi nie powiedziała? -Skinęła głową -Ale powiedziałaś i bardzo się cieszę -Chwyciłem jej dłonie
-Nie chcę ci zawracać głowy. Poradzę sobie.
-Pomogę ci. Kocham cię. Chcę być z tobą. Zajmować się naszym dzieckiem i patrzeć jak dorasta.
-Maxi...
-Wiem ,że ty też coś do mnie czujesz tylko nie rozumiem dlaczego przed tym uciekasz. -Spuściła głowę a ja zauważyłem jak po jej policzku płynie samotna łza. Podszedłem do niej , ukucnąłem na przeciw niej i podniosłem jej podbródek. Starłem słoną łzę i spojrzałem jej w oczy.
-Boję się -Szepnęła
-Czego?
-Tego ,że po pewnym czasie znudzi ci się rola tatusia i zostawisz mnie samą z dzieckiem.
-Nie zostawię. Kocham cię i zależy mi na tobie. Obiecuję ,że będę się o was troszczył i was nie zostawię.
-Ty też jesteś dla mnie ważny i kocham cię
Pocałowałem jej miękkie usta które same prosiły się o to by pieścić je jak najdłużej.Starałem
się w tym pocałunku wyrazić wszystkie swoje uczucia względem niej.Zaczęliśmy pogłębiać pocałunek ,który był namiętny ale przelewaliśmy w nim wszystkie swoje uczucia. Musnąłem delikatnie szyję Naty a ona jęknęła i odchyliła głowę dając mi większy dostęp. Po dość długim pieszczeniu szyi i pozostawieniu kilku czerwonych śladów. Spojrzałem w śliczne brązowe oczy czekając na pozwolenie do wykonywania dalszych ruchów. Skinęła głową w geście pozwolenia.
-Na pewno? Nie chcę żebyś miała mi to później za złe
-Chcę tego . Nawet nie wiesz jak bardzo .
-Uwierz mi ,że wiem
Złapałem za końce jej bluzki i podciągnąłem ją do góry. Po chwili bluzka leżała za nami.Uśmiechnąłem się na widok jędrnych piersi okrytych jedynie w czarny koronkowy stanik. Zacząłem całować najpierw jej dekolt . Po kilku minutach nie wytrzymałem i zerwałem stanik , który był jedyną przeszkodą do pieszczenie kolejnej części tego wspaniałego ciała. Stanik znalazł się w tym samym miejscu gdzie bluzka . Oczy mi się zaświeciły na widok okazałych i jędrnych piersi ze sterczącymi sutkami. Objąłem obie piersi dłońmi i zacząłem je ściskać.Naty westchnęła.
-Połóż się -Szepnąłem na jej ucho przygryzając je przy tym lekko. Położyła się w miarę wygodnie na
biurku.
-Później się przeniesiemy -Dodałem ochrypłym głosem z podniecenia. Naty skinęła głową i się uśmiechnęła. Przejechałem językiem po twardym sutku. Wziąłem prawy sutek do buzi i zacząłem go ssać drugą pierś masowałem ręką. Słyszałem coraz głośniejsze jęki. Pieściłem na zmianę jedną pierś i drugą. Przegryzałem skamieniałe sutki i jeździłem językiem po piersiach. Zszedłem
pocałunkami na jej brzuch. Obsypywałem go pocałunkami . Wciąż kierując się w dół. Zdjąłem Natalii spodnie i rzuciłem je na podłogę. Wsadziłem rękę pod jej majtki i wyczułem ,że jest mokra. Zacząłem ją masować.Słyszałem nie Równy i ciężki oddech uroczej hiszpanki.Zdjąłem ostatni element jej seksownej bielizny , która teraz nie była nam do niczego potrzebna. Przede mną leżała naga i seksowna kobieta. Pocałowałem jej gorące usta . Po długim pocałunku wróciłem do dolnej części ciała.Ręką masowałem jej kobiecość na co z jej ust wydobył się głośny jęk. Zjechałem palcami niżej i zatapiam w niej jednego.Uniosła biodra do góry przez co mocniej napiera na moją dłoń. Jęknąłem w tym samym czasie co ona. Zaczynam poruszać palcami co daje nam obojgu rozkosz. Obkręciłem palcem dotykając jej punktu G . Kiedy wyjmuje z niej palce jęczy niezadowolona z czego zaczynam się cicho śmiać. Składam pocałunki na jej kobiecości a później powoli zatapiam swój język w jej wnętrzu. Jęknęła przeciągle i wbiła swoje paznokcie w moje plecy. W końcu osiągnąłem swój cel i doprowadzam ją do orgazmu. Ostatni raz składam pocałunek na jej kobiecości i wracam do niej. Uśmiecha się do mnie szeroko i całuje namiętnie w usta. Nie przestając całować moich warg zdjęła moją koszulę ,które miałem na sobie dzisiaj na spotkaniu w pracy. Zaczęła składać pocałunki na moim torsie przygryzając lekko sutki. Powróciła do moich ust i zaczęła je pieścić. Jej ręka powędrowała na rozporek w moich spodniach. Pomogłem zsunąć moje spodnie. Rzuciła je w kąt. Po chwili zaczęła sunąć ręką w stronę moich bokserek. Pieściła ręką przez materiał moją męskość. Z moich ust można buło usłyszeć jęki rozkoszy. Złapała za gumkę moich bokserek i zsunęła je przy tym przejeżdżając swoim palcem po mojej skórze co spodobało mi się. Gdy bokserki znalazły się na podłodze Naty zaczęła krążyć palcem wokół mojej męskości. Odchyliłem głowę do tyłu z rozkoszy.Złożyła pocałunek na moim członku. Ujęła go w dłoń i zaczęła wykonywać powolne ruchy w górę i w dół,coraz szybciej. Byłem już u kresu co można było łatwo dostrzec po wyrazie twarzy i głośnych jękach. Nagle przestała , złożyła pocałunek na czubku mojej męskości. Cicho dyszałem i nie mogłem uspokoić swojego oddechu. Całowała mnie aż dotarła do moich ust. Złożyła namiętny pocałunek
na moich ustach. Wziąłem ją na ręce i ruszyłem z nią na kanapę . Przywarłem ją do kanapy
i zacząłem ocierać się o jej kobiecość . Jęknęła mi prosto w usta dając do zrozumienia że chce żebym w nią wszedł. Moja ręka powędrowała na jej łechtaczkę i delikatnie ją drażniłem ,Naty wygięła się w łuk. Zacząłem drażnić
główką wejście do raju. Zacząłem w nią delikatnie wchodzić.
Z jej ust wydobył się jęk i wbiła mi paznokcie w plecy. Wykonałem ruch biodrami a ona wydała z siebie głośny jęk wyginając przy tum swoje ciało w łuk.
Zacząłem poruszać się w niej najpierw powoli a późnej coraz szybciej. Jej oddech stawał się coraz szybszy. Mierzwiła moje włosy. Spojrzała mi w oczy i dając znak że jest już u kresu. Czując jak jej ciało powoli sztywnieje. Przyśpieszyłem ruchy. Po chwili wydobywa z siebie głośny jęk niemal krzyk i sztywnieje. Po kilku szybszych ruchach też dostaje spełnienia. Zawisłem nad nią i musnąłem jej wargi. Wyszedłem z niej i położyłem się obok. Położyła głowę na moim torsie. Jej dłoń zsunęła się na moją męskość i zaczęła ją masować. Przemknąłem powieki jęknąłem cicho. Zaczęła składać pocałunki na mojej szyi. Podniosła się i usiadła na mnie okrakiem, nabijając się na mojego członka. Oboje jęknęliśmy z rozkoszy . Po chwili po raz kolejny zaczęliśmy sprawiać sobie przyjemność. Kochaliśmy się jak szaleni nic nas ni obchodziło. Nawet to ,że w każdej chwili ktoś tu może wejść. Czasami zwalnialiśmy aby nie zrobić krzywdy maluszkowi.
***
Właśnie wracam z pracy do domu. Za 5 minut będę w domu z moją ukochaną .
Natalia za 2 tygodnie ma termin porodu. Trochę się stresuję. Kiedy zatrzymałem się na światłach zadzwonił mój telefon spojrzałem na ekran telefonu i zdziwiłem się. Dzwoniła mama. Odebrałem i włączyłem na głośnomówiący.
-Maxi?
-Coś się stało?
-Nie , tak , to znaczy nie wiem -Jąkała się ze zdenerwowania
-Co się dzieje? -Zapytałem ruszając z miejsca
-Natalia jest w szpitalu -Na te słowa zesztywniałem. Przecież termin ma dopiero za 2 tygodnie.
-Co? Przecież to za wcześnie -Powiedziałem spanikowany
-Maxi spokojnie
-Moja dziewczyna rodzi z dwu tygodniowym wyprzedzeniem a ty mi mówisz ,że mam być spokojny?
-Spokojnie. Gdzie Naty ma jakieś ubrania?
-Jaki szpital? -Ze strachu o moje dwie kobiety nie odpowiedziałem na wypowiedziane przez moją mamę pytanie.
-Ten na Avenida Juan Domingo Perón al 1500. A-Rozłączyłem się i skierowałem do szpitala gdzie znajduje się Naty.
Zaparkowałem przed szpitalem i wbiegłem do szpitala. Podszedłem do recepcji
-Gdzie leży Natalia Navarro?
-Kto? -Spojrzała na mnie spod okularów
-Navarro
-Piętro 3 sala 7 -Pobiegłem jak oparzony w stronę windy. Przyciskałem przyciski ze złością ,że jeszcze nie przyjechała. W końcu jest! Wsiadłem i z pośpiechem nadusiłem odpowiedni numer piętra.
Jak się o nie boje. Jeżeli im się coś stanie to nie przeżyję.
Winda zatrzymała się na odpowiednim piętrze a ja szybko skierowałem się pod odpowiednią salę. Z oddali zauważyłem ojca i brata Naty.
-Dzień dobry. Co z nimi? -Zapytałem
-Cześć. Naty zaczyna rodzić ale na razie jest na pod trzymaniu.
-Boże. Jak to się stało?
-Nie wiemy. Twoja mama zadzwoniła do nas z Natalii telefonu.
Z drzwi do sali mojej ukochanej wyszedł lekarz i pielęgniarka.
-Przepraszam. Co z moją dziewczyną , Natalią?
-Pani Natalia była na pod trzymaniu ponieważ myśleliśmy ,że jednak nie dojdzie do porodu. Niestety tak się nie stało. Pana narzeczona jest strasznie uparta i twierdzi ,że bez pana nie zamierza rodzić.
-Panie doktorze czego możemy się spodziewać? -Zapytał tata Naty
-Jedyne czego możemy się spodziewać to cesarka ale zrobimy wszystko aby nie była konieczna.
-Dziękuję -Powiedziałem z wdzięcznością
Wszedłem do sali a tam na szpitalnym łóżku leżała zapłakana Natalia. Przy jej łóżku siedziała mama Naty i trzymała swoją córkę za rękę.
-Mamo -Powiedziała rozpaczliwie
Podszedłem bliżej jej łóżka tak aby mogła mnie zobaczyć.
-Ja was zostawię -Mama Naty wyszła z sali zostawiając nas samych. Usiadłem na krześle i ścisnąłem jej kruchą rękę.
-Kochanie ,tak bardzo cię przepraszam -Powiedziała rozpaczliwie
-Ciii. Nic nie mów
-Boję się -Szepnęła
-Wszystko będzie dobrze. Jesteś silna. -Pokręciła przecząco głową -Obie jesteście.
-Ona może tak ale ja nie
-Jest silna po mamusi -Na jej twarzy ujrzałem lekki uśmiech
Do sali weszły 2 pielęgniarki razem z lekarzem z którym rozmawiałem na korytarzu.
-Zbadam panią -Po zbadaniu lekarz spojrzał na moją narzeczoną -Jedziemy rodzić
-Mogę być przy porodzie? -Zapytałem
-Niestety nie
-Proszę
-Przepraszam ale nie -Spojrzałem zrezygnowany na Naty
-Będę czekał na was -Pocałowałem ją w czubek głowy
Szedłem z nimi a przed porodówką się zatrzymałem.
Mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze. Są dla mnie najważniejsze.
~*~
Poród trwa już prawie 12 godzin a ja z każdą minutą zaczynam się martwić coraz bardziej.
Nagle wyszedł lekarz. Wstałem ze swojego miejsca ,tak samo jak rodzice mojej ukochanej.
-Mogę państwa prosić do mojego gabinetu? -Zapytał a ja obawiałem się najgorszego.
W gabinecie wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach.
-Mógłby pan powiedzieć o co chodzi? -Ciszę przerwała mama Naty za co jej dziękowałem.
-Gratuluję zdrowej córki -Spojrzał na mnie -I wnuczki -Dodał spoglądając na rodziców Natalii - Mała ma 9 punktów w skali Apgara. Z panią Natalią wszystko dobrze. Zostaną przewiezione na salę położniczą.
-Kiedy będziemy mogli je zobaczyć?
-Sądzę ,że za godzinkę będzie idealnie
-Dziękuję -Uścisnąłem dłoń lekarza i razem z rodzicami Natalii udałem się do poczekalni.
,,Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i niezastąpionym. ,,
Po godzinie poszliśmy w kierunku sali mojej dziewczyny.
-To państwo niech wejdą pierwsi
-Na pewno? -Zadał pytanie dla pewności tata Natali. Pokiwałem głową twierdząco.
Czekałem przed salą 30 minut i co raz bardziej nie mogłem się doczekać aż zobaczę moją córeczkę.
-Maxi -Usłyszałem krzyk mojej siostry. Skąd ona tutaj się wzięła?
Ukucnąłem i wystawiłem w jej stronę ręce. Podbiegła i wtuliła się we mnie.
-Jak się czują? -Zapytała mama
-Dobrze
-Widziałeś ją?
-Nie zaraz zobaczę.
-Gratuluje synku -Mama mnie do siebie przytuliła. Nagle na korytarzu zauważyłem mojego ojca. Odsunąłem się od mojej mama a po jej policzku płynęły łzy. Po moim policzku także spłynęła łza szczęścia.
-Co on tutaj robi?
-Maxi ...-Przerwało jej otwieranie drzwi do sali Naty. Z sali wyszła zapłakana mama Natali i jej tata ,który także miał czerwone oczy.
-Coś się stało? -Zapytałem wystraszony
-To ze wzruszenia -Mama Natalii wybuchła płaczem i wtuliła się w swojego męża
-Teraz kolej na ciebie ,synku -Mama poklepała mnie po ramieniu a ja wszedłem do sali.
Na łóżku leżała zmęczona Natalia ale nie ma co jej się dziwić. Ja bym wyglądał o wiele gorzej.
Podszedłem cicho do łóżka ponieważ w sali stało łóżeczka z naszą córeczką.
-Cześć -Pocałowałem jej policzek
-Hej -Odszepnęła zmęczona
-Jak się czujesz?
-Chyba dobrze
-Boli cię coś?
-Już nie tak bardzo
-Byłaś dzielna -Pogłaskałem ją po głowie
-Nie prawda -Zaczęła płakać
-Kochanie , nie płacz proszę. Byłeś bardzo dzielna urodziłaś naszą córeczkę.
-Gdybym się pilnowała to urodziłabym w terminie -Przytuliłem ją do siebie
-Tak miało być i to nie jest twoja wina rozumiesz? -Nie usłyszałem odpowiedzi -Rozumiesz? -Pokiwała twierdząco głową. -Mała jest zdrowa i z tego co mi wiadomo to ty też. Są plusy tego ,że urodziłaś wcześniej. -Spojrzała na mnie
-Jakie?
-Możemy się już teraz cieszyć naszą Hope. Jesteś zmęczona ,prawda?
-Tak ale chcę żebyś został
-Zostanę. Mogę zobaczyć małą?
-Tak w końcu to twoja córka
-Nasza , skarbie. Nasza.
-Tak ,nasza -Wstałem i podszedłem do małego łóżeczka. Leżała tam mała istotka ubrana na biało i owinięta w różowy kocyk. To moja córka. Moja mała córeczka. Moja i Naty córka. Nasz dowód miłości. Nasza mała Hope. Jest taka malutka. Ma takie ładne oczka , mały nosek i takie małe rączki.
Uśmiechnęła się lekko do mnie. Po moim policzku płynęły łzy wzruszenia i szczęścia.
,,Radości życia rodzinnego
są najpiękniejsze na świecie,
a radość, jakiej rodzice doświadczają
na widok swych dzieci, jest najświętsza.,,
-Śpi? -Usłyszałem cichutki głosik Naty
-Nie. Uśmiechnęła się do mnie -Powiedziałem podekscytowany
-Weź ją na ręce i usiądź tutaj -Poklepała miejsce na łóżku obok siebie
-Nnnnie -Jąkałem się
-Weź ją
-Boję się ,że jej coś zrobię jest taka malutka.
-Weź ją ,proszę. -Powiedziała błagalnie -Ja nie mam siły. -Spojrzałem na Natalię ,która na prawdę wyglądała na słabą a później na naszą córkę,która się na mnie patrzyła.
Boże Ponte i tak kiedyś to będziesz musiał zrobić. Lepiej teraz. Trzymałem już na rękach Alexis więc nic nie może się stać. Różnica jest tylko taka ,że Alexis zawsze podawała mi mama.
Dobra Maxi teraz masz córkę więc skup się. Jest! Udało mi się !
Zająłem miejsce obok Naty.
-Wiedziałam ,że dasz radę -Szepnęła całując mnie w policzek a po chwili na chyliła się nad główką Hope i pocałowała ją w czółko. Przytuliłem do siebie moją ukochaną i musnąłem jej czubek głowy.
Po godzinie zauważyłem ,że moje dwie damy usnęły . Odłożyłem Hope do łóżeczka i ucałowałem ją.
Natalie nakryłem kołdrą i musnąłem jej policzek.
Wyszedłem na korytarz i usiadłem na krześle.
-I co? -Zapytała Alexis podchodząc do mnie
-Jaka jest ? -Zapytała mama podchodząc a za nią stał ojciec.
-Jest taka mała ,taka słodka i tak bardzo podobna do mnie.
-Przywieźliśmy rzeczy dla Naty -Alexis podała mi torbę
-Dzięki -Poszedłem do sali zanieść rzeczy Natalii.
W środku znajdywała się chyba położna i budziła Naty.
-Pani Natalio -Natalia otwarła oczy i spojrzała na nią -Zabieram malutką na karmienie -Natalia pokiwała głową i spojrzała na mnie.
-Mama przywiozła twoje rzeczy -Wskazałem na torbę a ona pokiwała głową.
Wsadziłem torbę pod łóżko a najpotrzebniejsze rzeczy wsadziłem do małej szafki stojącej obok łóżka.
Nachyliłem się nad nią i czule musnąłem jej usta.
-Śpij ,kochanie
-Jedź do domu -Szepnęła
-Zostanę na noc
-Jedź. Jutro rano musisz iść do pracy.
-Nie pójdę do pracy.
-To chociaż jedź do domu i opij zdrowie Hope z chłopakami -Spojrzałem na nią
-Nie mam ochoty
-Proszę. Maxi to nie ma sensu jeżeli z Hope jest wszystko dobrze. Jutro przyjedziesz.
-No dobrze -Pocałowałem ją w policzek i udałem się do drzwi.
-Tylko domu nie rozwalcie -Zaśmiałem się i wyszedłem na korytarz.
Oczywiście posłuchałem się Naty i wraz z chłopakami trochę zabalowaliśmy.
Kiedy posprzątałem w domu i wykonałem poranne czynności pojechałem do szpitala.
Przed salą czekali rodzice i moja siostra.
-Dzień dobry -Przywitałem się
-Cześć -Powiedziała mama i musnęła mój policzek. Było coś co nadal nie dawało mi spokoju. Postanowiłem zadać nurtujące mnie pytanie mamie.
-Mogę ci zadać pytanie? -Skierowałem się do mamy
-Jasne
-Skąd wiedziałaś w którym szpitalu jest Naty i ,że zaczęła rodzić?-Spojrzałem zdziwiony na moja mamę a ona spojrzała na mojego ojca
-Maxi..
-Skąd? -Przerwałem jej
-Bo Naty u nas była i wtedy zaczęła rodzić
-Jak to była u was?
-Normalnie przyszła do Alexis a później rozmawiała ze mną i tatą noi w pewnym momencie złapał ją skurcz ,później kolejny ,później jeszcze jedne i kolejny. Przywieźliśmy ją tutaj.
-Boże! Dlaczego ona nigdy mnie nie słucha?
-Dobrze ,że przyszła -Odezwał się ojciec
-Bo?
-Ja was zostawię a wy pogadajcie -Powiedziała mama odchodząc
-Bardzo dużo mi powiedziała i uświadomiła
-Co?
-Powiedziała mi ,że chodzisz na terapię ,że już nie bierzesz. Uświadomiła mi to ,że powinienem ci pozwolić być sobą a nie tworzyć cię na swój wzór tak jak Dylana.
-Szybko to zauważyłeś
-Lepiej teraz niż wcale. Przepraszam za wszystko. Za wszystko co ci zrobiłem.
-Nawet nie wiesz jak mnie bolało twoje zachowanie. Kiedy ty z mamą cały czas zwracaliście uwagę na Dylana a ja i Alexis szliśmy w kąt.
-Chciałem was stworzyć na swój wzór , byłem tak dumny z Dylana ,ze nie zauważałem was moich wspaniałych dzieci na swój sposób.
-Dlaczego mi to mówisz?
-Chcę cię prosić o wybaczenie
Ciałem już odpowiedzieć ale przerwał nam dźwięk mojego telefonu sygnalizujący ,że mam nową wiadomość. Nacisnąłem odpowiednią ikonę i przeczytałem wiadomość której nadawcą była Naty
,,Jesteś już w domu?,,
Wybrałem numer mojej dziewczyny i czekałem aż odbierze.
-Halo -Usłyszałem jej cichy głos
-Jestem jeszcze w szpitalu a co?
-Ohh ratujesz mi życie
-Słucham?
-Kupisz mi coś do picia i przyniesiesz? -Zaśmiałem się
-Sok?
-Tak ,sok
-Zaraz będę a jak się czujesz?
-Dobrze. Siedzę z twoja mamą ,Alexis i Hope.
-A co one tam robią?
-Zaprosiłam je
-Na kawę i ciasteczka?
-Nie na sok ,który mam nadzieję ,że przyniesiesz mi jak najszybciej
-Powinnaś odpoczywać
-Sama bym się nudziła
-Dobrze. Zaraz będę z sokiem. Jakieś preferencje?
-Żadnych tylko coś do picia. Kochamy cię
-Ja was też -Rozłączyłem się i spojrzałem na mojego ojca
-Muszę iść po sok dla Naty
-Mogę iść z tobą? -Pokiwałem kłową i ruszyliśmy do sklepu -Na prawdę cię przepraszam. Zraniłem dwójkę dzieci których kocham. Przez własną głupotę straciłem was. Żałuję wszystkiego. Jestem z ciebie dumny ,synu. -Przystanąłem na ostatnie słowa i spojrzałem na niego. Powiedział ,że jest ze mnie dumny. Nigdy mi tego nie mówił. Byłem tak zszokowany że usiadłem na pobliskim krześle.
-Czy ja się przesłyszałem? -Zapytałem zszokowany
-Jestem z ciebie dumny. Nawet nie wiesz jak bardzo. Walczyłeś o swoje. Spełniłeś marzenie ,którą była twoja własna firma. -Wstałem i poszedłem kupić sok dla Naty.
Do sali Natalii wracaliśmy w milczeniu.
-Dziękuję ,tato -Powiedziałem z zawahaniem. Tata spojrzał na mnie a w jego oczach dostrzegłem łzy.
-Proszę cię o wybaczenie synu
-Daj mi trochę czasu. Nie mogę zapomnieć od tak o wszystkim -Zatrzymaliśmy się pod salą mojej dziewczyny -Chciałbyś zobaczyć swoją wnuczkę?
-Jeszcze się pytasz? Oczywiście ,że tak. -Weszliśmy do sali gdzie znajdowała się Naty.
Na nasz widok Natalia i mama uśmiechnęły się.
-Proszę ,twój sok -Postawiłem karton na małej szafce i nachyliłem się nad ustami Naty po czym złożyłem na nich delikatny pocałunek.
-Dziękuję -Musnęła moje wargi
Spojrzałem na jej ręce gdzie spała nasza córeczka. Pogłaskałem ją po malutkiej główce i przeniosłem swój wzrok na tatę. Naty zrobiła mi trochę miejsca na łóżku. Usiadłem i objąłem ją ramieniem. Spojrzała na mojego tatę a później na mnie.
Posiedzieliśmy trochę i stwierdziliśmy ,że będziemy się zbierać żeby dać odpocząć Naty i Hope.
Kiedy miałem wsiadać do samochodu zatrzymał mnie głos taty.
-Zależy mi na tym żebyś mi wybaczył
-Potrzebuję trochę czasu
-Wiem ,synu. Dostaniesz go tyle ile będziesz potrzebował
Wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu. Przez całą drogę zastanawiałem się czy warto mu wybaczyć. Czy potrafię to zrobić?
,,Kiedy się kogoś kocha, czasami trzeba mu wybaczyć.,,
Wszedłem do ogrodu gdzie Naty bawiła się z naszą 6 miesięczną córką. Naty odwróciła się w moją stronę i posłała mi uśmiech. Podszedłem do rozłożonego koca i usiadłem na przeciwko Hope którą trzymała Naty na kolanach. Musnąłem delikatnie wargi Natali i pocałowałem w czółko Hope.
-Co dzisiaj robiłyście? -Zapytałem podając małej zabawkę
-Byłyśmy na spacerze i na zakupach. A ty co robiłeś?
-Miałem trzy spotkania i wideokonferencje z Japończykami
-Jesteś głodny?
-Bardzo
-Obiad będzie za 5 minut bo byłam dzisiaj w pracy i się spóźniłam z obiadem
-Poczekamy te 5 minut. Po co byłaś w pracy? -Zapytałem bawiąc się rączką Hope
-Musiałam wpaść po dokumenty moich pacjentów. Spotkałam twoich rodziców z Alexis i zaprosiłam ich na kolację.
-Po co ? -Spojrzałem na nią
-Nie widzieli swojej wnuczki od 5 miesięcy
-Myślałem ,że spędzimy czas we trójkę
-Proszę Maxi
-Przecież i tak już podjęłaś decyzję -Wstałem , wziąłem mała na ręce i poszedłem z nią do domu.
Siedziałem na kanapie z Hope i bawiłem się z nią. W salonie stanęła Naty z kocem i zabawkami małej. Usiadła koło mnie i się we mnie wtuliła.
-Nie gniewaj się na mnie
-Nie gniewam tylko jest mi smutno ,że nie skontaktowałaś się ze mną w tej sprawie
-Przepraszam. Więcej już tak nie zrobię. Obiecuję. -Pocałowałem ją w usta
-O której przyjdą?
-O 19. Chodź na obiad
-Dobrze
O 18 pomagałem Naty w kuchni a mała oglądała bajki w salonie.
-Maxi?
-Tak?
-Może pogodziłbyś się z tatą?
-Nie wiem czy jestem na to już gotowy
-Dobrze ,rozumiem -Podeszła do mnie i zarzuciła mi ręce na szyję a ja objęłam ją w talii -Kocham cię -Powiedziała i pogłaskała mnie po policzku
-Ja ciebie też kocham -Wbiłem się w jej usta
-Maxi ,jest coś jeszcze -Powiedziała kiedy oderwaliśmy się od siebie
-Co?
-Przyjdzie też twój brat -Zesztywniałem na te słowa. On pod moim dachem ? Nigdy w życiu.
-Nie zgadzam się na to
-Maxi ...
-Nie! Rozumiesz ? Nie chcę go tutaj widzieć -Wyszedłem z kuchni i poszedłem do salonu.
-Skoro postanowiłeś spróbować wybaczyć ojcu to bratu też byś mógł -Prychnęłam i usiadłem na kanapie
-Ty nic nie rozumiesz
-To mi to wytłumacz -Zajęła miejsce obok mnie
-To już nie chodzi o to ,że po części odebrał mi i Alexis ojca.
-A o co?
-Chcesz wiedzieć?
-Jasne ,że tak
-Miałem wspaniałą dziewczynę ,pomimo młodego wieku chciałem jej się oświadczyć. Wróciłem wcześniej ze szkoły i co ujrzałem ? Posuwał ją w salonie. Załamałem się. Już nie chodziło o nią ale o niego. Mój własny brat posuwał w naszym domu moją dziewczynę. Tutaj już nie chodzi tylko o to ,że był lepszy i za każdym razem to udowadniał ,że całą uwagę rodziców zwracał na siebie.
Tylko o to jaką świnią był. -Spojrzałem na nią a później na Hope -Boję się -Szepnąłem
-Czego?
-Że was też mi zabierze a tego bym nie zniósł
-Nie zabierze. Nasze miejsce jest tutaj z tobą. Kochamy cię. -Przytuliłem ją do siebie
-Ja was też kocham. Jesteście całym moim światem -Odsunęła się ode nie
-Jeżeli chcesz to mogę odwołać kolację
-Nie. Pokażę jaką mam wspaniałą rodzinę ,którą kocham -Musnąłem jej czoło
-Przyjdzie z dziewczyną -Zdziwiłem się
-Noi i tak żadna ne dorówna tobie -Pstryknąłem ją palcem w nos
-Idę się przebrać -Skierowała się do naszej sypialni
-Wyglądasz ślicznie -Krzyknąłem za nią
Równo o 19 zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć bo Naty ubierała Hope.
Kiedy otworzyłem drzwi zamarłem. To była ona. Matylda. Dziewczyna ,którą kiedyś kochałem a teraz nienawidziłem. Nic się nie zmieniła. W końcu się ocknąłem i otworzyłem szerzej drzwi w zapraszającym geście.
-Maxi? -Podeszła do mnie Alexis -A gdzie Hope ? -Zaśmiałem się
-Nawet się ze mną nie przywitasz? -Zapytałem rozkładając ręce. Przytuliła się do mnie ale kiedy zauważyła Naty wychodzącą z Hope z jej pokoiku wyrwała się z moich objęć i pobiegła w ich kierunku. Mama jak i tata uśmiechnęli się na widok swojej wnuczki. Naty stanęła obok mnie z małą na rekach i Alexis u boku.
-Dobry wieczór -Przywitała się i spojrzała w stronę Dylana i Matyldy -My się chyba jeszcze nie znamy
-Jeszcze nie mieliśmy okazji się poznać -Powiedział Dylan z tym swoim głupim uśmieszkiem
-Natalia -Wyciągnęła rękę w jego kierunku -Dziewczyna Maxiego -Dylan spojrzał na mnie zaskoczony -A ty to? -Zadała pytanie w kierunku Matyldy
-Matylda dziewczyna Dylana oraz była dziewczyna Maxiego -Powiedziała z szerokim uśmiechem
-Zapraszamy -Wskazałem ręką na jadalnię -Daj kochanie ja wezmę małą -Uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem Hope w główkę
-Dobrze ,dziękuję
-To ja może ci pomogę -Mama wstała i udała się do kuchni nie czekając na odpowiedź żadnego z nas. Tata spojrzał na mnie i posłał mi blady uśmiech.
-Widzę ,że jednak ułożyłeś sobie życie. Co prawda nie tak dobrze jak ja ale ułożyłeś
-Ułożyłem i to z wspaniałą kobietą
-Nie sądziłem ,że jakakolwiek cię zechce
-A ja nie sądziłem ,że byłbyś zdolny do pójścia do łóżka z moją dziewczyną
-Mógłbym pójść z każdą . Nawet z Natalią. -Wkurzyłem się na te słowa
-Nie interesują ją tacy buracy jak ty
-Zainteresowała się tobą więc dla mnie to tylko 10 minut i już jest moja
-Chciałbyś
-Czy ja wiem? Kura domowa do tego po porodzie to nie najlepszy materiał na kochankę do łóżka -Obiłbym mu tą mordę gdyby nie to ,że na moich kolanach siedziała Hope
-Przestań -Skierował się tata uniesionym głosem do Dylana -Zazdrościsz Maxiemu rodziny? Że on ją sobie założyła ty nie? Zachowuj się. -Zdziwiła mnie reakcja taty
-Co powiesz ,mała? -Zapytał Hope a ta się słodko zaśmiała
-Nigdy bym się nie spodziewał ,że będziesz miał dziecko -Zaczął po raz kolejny Dylan
-Dlaczego?
-Po prostu wydaje mi się ,że nie jesteś takim mężczyzną co bawi się w pieluchy i opiekę nad dzieckiem
-To cię zaskoczę. Mała jest dla mnie najważniejsza. Lubię się bawić w pieluch i opiekę nad dzieckiem. Zwłaszcza gdy te dziecko począłem z tak wspaniałą kobietą jak Natalia. Pójdę zobaczyć czy w niczym nie trzeba im pomóc. -Wstałem ze swojego miejsca i chciałem udać się do kuchni ale zatrzymał mnie głos taty
-Możemy porozmawiać?
-Moglibyśmy później? Po kolacji
-Dobrze
Przez drzwi od kuchni usłyszałem urywek rozmowy mamy i Natalii
-Natalia ja cię na prawdę przepraszam
-Nic się nie stało -Wszedłem do pomieszczenia a one się na mnie spojrzały
-Za co przepraszasz Naty? -Skierowałem pytanie do mamy
-Maxi .... -Zaczęła Naty ale mama jej przerwała
-Spokojnie. Maxi ja wiem jak ty się nie lubisz z Dylanem a pomimo tego jest tutaj ale sam się wprosił wraz z tą całą Matyldą
-Dobrze. Nic się nie stało. Pomóc wam w czymś?
-Możesz wsiąść sałatkę i sok
~*~
Po skończonej kolacji siedzieliśmy wszyscy w salonie i popijaliśmy wino.
Nagle zauważyłem jak Hope pociera zmęczone oczka. Nie ma co się dziwić w końcu już dawno by spała gdyby nie wizyta babci i dziadka.
-To ja może pójdę wykąpać Hope i ją uspać -Powiedziała Naty i wstała wraz z małą na rękach
-Mogę pójść też? -Zapytała Alexis
-No jasne. Chodź.
-To ja też pójdę. Musimy jeszcze dokończyć naszą rozmowę -Powiedziała mama a ja spojrzałem na nią zaskoczony. Kiedy cała czwórka wyszła z salonu tata spojrzał na mnie.
-Możemy porozmawiać?
-Dobrze. Może chodźmy do ogrodu? -Tata skinął głową i udał się w stronę ogrodu.
Przez kilka minut staliśmy w ciszy. Żadne z nas nie chciało się odezwać. W końcu postanowiłem przerwać tę męczącą ciszę.
-To o czym chciałeś porozmawiać?
-Od czasu rozmowy w szpitalu nie rozmawialiśmy na ten temat.
-Jaki?
-Chciałbym się z tobą pogodzić i żyć w relacjach ojciec i syn. Przepraszam cię za wszystkie krzywdy jakie ci wyrządziłem ale żałuję i to bardzo. Kocham cię i chcę żebyśmy się pogodzili.
Jesteś moim synem a nie sąsiadem ,którego można nie lubić. -Przerwał na chwilę i spojrzał na mnie - Proszę cię o wybaczenie
-Dużo myślałem na ten temat i postanowiłem dać ci drugą szansę po mimo tego ,że rany jeszcze się nie zagoiły i pozostaną blizny.
-Na prawdę ?
-Tak
-Dziękuję. -Tata mnie przytulił ale nie przeszkadzało mi to. Nie robił tego od kilku lat -Kocham cię ,synu i jestem z ciebie dumny.
-Ja ciebie też kocham ,tato
-Masz wspaniałą dziewczynę i córkę. Nie zniszcz swojej rodziny tak jak ja to zrobiłem.
-Nie zniszczę
-Tak się cieszę ,że mi wybaczyłeś
-Ja też się cieszę
-Będziemy teraz częściej wpadali
-Żeby nie za często -Odpowiedziałem
-Sądzę ,że 2 razy w tygodniu -Zaśmiał się
-Nie. Nie zniosę tego
-Tego mi brakowało
-Mnie także
,,Umiejętność życia w 90% polega na zdolności życia w zgodzie z ludźmi, których nie możemy znieść.,,
Jak ten czas szybko leci Hope ma już 14 miesięcy i nie długo pójdzie do przedszkola bo Naty chce wrócić do pracy. Z rodzicami utrzymuję stały kontakt z czego się cieszę. Mam dla mojej ukochanej niespodziankę. Stałem w progu naszej sypialni i patrzyłem jak Natalia sprząta.
-Pomóc ci w czymś? -Zapytałem podchodząc do niej
-Mała jeszcze śp?
-Tak. Gorączka już jej spadła
-To dobrze. Jak chcesz to możesz mi pomóc zmienić pościel
-Okej -Stanąłem po drugiej stronie naszego łóżka i zacząłem zdejmować poszewkę z poduszki.
-Maxi... -Spojrzałem na Naty a ona pokazała mi czerwone pudełeczko i poszewkę na której było napisane ,,Wyjdziesz za mnie?,,. To jest właśnie ta niespodzianka. Kocham ją i jestem pewien ,że chcę z nią spędzić resztę życia.
-Ty tak na prawdę -Szepnęła. Podszedłem do niej i stanąłem na przeciw niej. Patrzyłem w jej zaszklone oczy szukając odpowiedzi ale nic nie mogłem z nich wyczytać.
-Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną ? -Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. W dalszym ciągu czekałem na odpowiedź z niepewnością.
-Tak -Powiedziała cichym głosem -Tak chcę zostać twoją żoną -Powiedziała już głośniej. Nałożyłem jej pierścionek na serdeczny palec i wbiłem się w jej wargi.
-Kocham cię -Powiedziałem po oderwaniu się od siebie.
-Ja ciebie też kocham. Jest śliczny -Spojrzała na palec na którym widniał pierścionek zaręczynowy -Nigdy nie zapomnę tych oświadczyn
-Chciałem żeby były niespodziewane
-I udało ci się
-Chyba nie jesteś zła za pościel -Zaśmiała się i pokręciła przecząco głową.
-Jestem taka szczęśliwa
-Ja też jestem szczęśliwy bo mam was -Musnąłem czule jej wargi
,,Oto jest miłość.Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,a okazuje się ,że czekali na siebie całe życie ,,
Boże jakie te łóżko jest nie wygodne. Wolę te w naszej sypialni niestety od paru dni już tam nie śpię. Ostatnio często się z Naty kłócę. Kiedy się pogodzimy za 2 godziny znowu się kłócimy.
Kocham ją ale mam tego dość. Boję się ,że nasze małżeństwo może się przez to rozpaść.
Wykonałem poranne czynności i zszedłem do kuchni aby zjeść śniadanie. Zastałem tam moją żonę przygotowująca śniadanie. Wyjąłem z szafki kubek i wsypałem do niego kawę.
-Maxi...-Nie odpowiedziałem -Przepraszam -Prychnąłem
-Przepraszasz? Jak wrócę z pracy to znowu zrobisz awanturę o byle co. Mam dość tego. Rozumiesz?
-Czyli co ? Już mnie nie kochasz? -W jej oczach dostrzegłem łzy
-Kocham ale Naty jesteśmy małżeństwem 2 lata a mamy tyle kłótni za sobą ...-Przerwała mi
-Czyli co chcesz mnie zostawić?
-Może powinniśmy zrobić sobie przerwę -Powiedziałem niepewnie
-Świetnie. Zróbmy sobie przerwę a później weźmy rozwód
-Nikt nie mówi tutaj o rozwodzie
-Ty mówisz
-Nie mówię
-Jasne
-Widzisz? Znowu się kłócimy
-Chcesz sobie zrobić przerwę żeby podrywać dziewczyny?
-Nie
-Ja wiem swoje
-Ah tak. Zapomniałem ,że ty wiesz wszystko ,zawsze najlepiej.
-Stwierdzam tylko fakty
-Lepiej będzie jak pójdę już do pracy
-Ja wiem dlaczego się tak zachowuje
-Tak wiem to okres, ale ja już mam dosyć twoich humorków -Wyszedłem z kuchni i wziąłem teczkę z dokumentami ze stołu ale wszystko się z niej wysypało. Zacząłem zbierać dokumenty kiedy w moje ręce wpadło pewne zdjęcie. Było to zdjęcie USG. Jaka Hope była wtedy mała. Tutaj prawie nic nie widać. Nagle coś przykuło moją uwagę. Była to data. USG zostało wykonane 2 tygodnie temu. Czy to znaczy,że... Nie to niemożliwe. Muszę to wyjaśnić z Naty. Wszedłem do kuchni i zobaczyłem Natalię opartą o blat kiedy mnie zobaczyła odwróciła głowę w drugą stronę.
-Możemy porozmawiać? -Podszedłem do niej
-Przecież już podjąłeś decyzję
-Nie o tym
-A o czym?
-O tym -Pokazałem jej zdjęcie.Spojrzała na mnie.
-Skąd to masz?
-Leżało w teczce z moimi dokumentami- Westchnęła i spojrzała na swoje dłonie -Czy to prawda? -Skinęła głową
-Jestem w ciąży w drugim miesiącu -Znieruchomiałem. Jak dziecko? Drugie?
-Jak to możliwe?
-Nie wiesz?
-Nie zabezpieczałaś się?
-A może to ty byś zaczął używać prezerwatyw? -Syknęła
-Ale ,że drugie dziecko?
-Hope ma już prawie 4 latka
-Myślałem ,że będziemy mieli tylko jedno dziecko
-Nie planowałam tego ale się stało
-Chodź tu -Rozłożyłem swoje ramiona.Wtuliła się we mnie a ja ją mocniej do siebie przytuliłem.
-Nie jesteś już zły? -Spojrzała na mnie
-To stąd te humorki? -Pokiwała głową
-Chciałam ci powiedzieć to dzisiaj ale powiedziałeś ,że lepiej jak już pójdziesz do pracy. Nie zostawisz nas?
-Oczywiście ,że nie. Kocham was
-My ciebie też
-Jak myślisz? Hope się ucieszy?
-Nie wiem. Miejmy nadzieję ,że tak.
-Cieszę się ,że was mam
-Do końca swoich dni będę dziękowała Bogu ,że to ty się pojawiłeś tamtego dnia na tej terapii
-Połączyło nas moje uzależnienie i twoja pomoc -Pocałowałem jej usta
,,Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?,,
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka ;*
Dziś nie ma rozdziału na który czekacie a szczególnie Ola ;* za to daje wam OneShorta który pisała Ewa specialnie na konkurs który nie wypalił... Dobrze, że go napisała bo jest zajebisty i długi ;* Moge go potraktować jak tylko dla mnie co i tak ona robi dużo takich rzeczy i niektóre dla mnie ;* Przejde do recenzji .. Praca opowiada o menżczyżnie który uzaleznił sie od narkotyków przez rodzine która sie go wyrzekła. Można stwierdzić, że to była jedyna ucieczka od problemów od ojca który chciał zrobić z niego pierwowzór brata czy załamanie po stracie dziewczyny.. O dziwo po kilkumiesięczym nie odzywaniu sie matka pragnie to naprawić wysyłając go do terapuetki, która okazuje sie być Aniołem, który pomaga mu wyrwać się z nałogu lecz to miłość Naxi definitywnie pokonuje nałóg. Dzięki Natali zmienia sie jego życie ; statkuje sie wraca do pracy godzi z ojcem .. a co najwazniejsze ma Naty i ich córkę co potenm sie okazuje ze kolejną... Fantastycznie opisana TA scena, którą kocham czytać. Zakończenie szczęśliwe z czego się ciesze no i długość bardzo dobra .Pomysł rewelacyjny jak wszystko co wymyślisz !!!! W tej histori chodzi o to, że dzieki miłości człowiek może sie zmieniać a miłość pokona wszystkie przeszkody aby być szczęśliwym. A wy co o tym myślicie ? Czy blogerka zmusiła was do głębszego wczucia się w tą historie tak jak zrobiłam to ja..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)